Gratulacje dla ZASŁUŻONEGO zwycięzcy

Maciej Machaj

2 grudnia 2019, 21:53

104 komentarze

Fot. Getty Images

Leo Messi odebrał dzisiaj wieczorem kolejną Złotą Piłkę, stając się pierwszym piłkarzem w historii futbolu, który sześć razy został uhonorowany tą nagrodą.

Co ciekawe, do Barcelony płyną z całego świata nie tylko gratulacje, ale również głosy niezrozumienia. Chciałbym krótko wyrazić własną opinię, powołując się na fakty i statystyki, a do napisania tekstu skłoniły mnie wypowiedzi w polskich mediach osób związanych z futbolem. Jako jeden z pierwszych głos zabrał Artur Wichniarek, były zawodnik między innymi łódzkiego Widzewa, Arminii Bielefeld czy Herthy Berlin. 17-krotny reprezentant Polski stwierdził kilka dni temu na łamach Przeglądu Sportowego, że jeśli Messi otrzyma nagrodę, będzie to dla niego niezrozumiały wybór, wskazując na Roberta Lewandowskiego jako jednego z faworytów w wyścigu po Złotą Piłkę.

Wichniarek w tekście - poza mistrzostwem Hiszpanii - nie wymienia sukcesów Messiego w 2019 roku, przypominając tylko triumfy Lewandowskiego: wygraną Bundesligę, triumf w Pucharze Niemiec, tytuł króla strzelców oraz osiągnięcie w Lidze Mistrzów w postaci czterech zdobytych bramek w ciągu jednego kwadransa. Przypomnę zatem, że Messi, podobnie jak Lewandowski, zdobył ligowy tytuł i był najlepszym strzelcem w sezonie 2018/2019. Rekordy? Proszę bardzo. Dzięki bramce z Borussią Messi stał się pierwszym piłkarzem w historii rozgrywek, który strzelał bramki 34 różnym drużynom. Ponadto jest to jego 15. (słownie: piętnasty!) sezon, w którym przynajmniej raz trafia do siatki w najbardziej elitarnych rozgrywkach piłkarskich Starego Kontynentu. Należy również przypomnieć o mistrzostwach Ameryki Południowej, w których Argentyna pod wodzą Messiego stanęła na najniższym stopniu podium, o czym Wichniarek w swoim tekście nie wspomniał.

Spójrzmy zatem na statystyki indywidualne w 2019 roku. W 54 spotkaniach (licząc mecze klubowe i reprezentacyjne), Lewy zdobył 51 bramek. Jest to wynik, którym nie może poszczycić się żaden piłkarz z największych europejskich lig, nawet Messi. Argentyńczyk również rozegrał 54 mecze, strzelając w nich 46 goli (pięć mniej niż Polak), notując jednak 19 asyst – to o 8 ostatnich podań więcej od Lewandowskiego.

Statystyki 2019
Źródło: Transfermarkt
Mecze Bramki Asysty
Robert Lewandowski 54 51 11
Leo Messi 54 46 19

Słowo komentarza do tabeli - obejmuje ona występy zawodników tylko w 2019 roku, czyli od 1 stycznia do 1 grudnia. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że głosowanie w obecnej edycji zostało zamknięte 9 listopada i cofniemy się od tej daty o 365 dni, bilans Roberta Lewandowskiego byłby lepszy o 3 gole (0 asyst), natomiast statystyki Leo Messiego wyglądałyby lepiej o 7 bramek i 4 asysty.

I tutaj dochodzimy – moim zdaniem – do sedna dyskusji. Zachwyty wielu – w tym obecnego trenera Bayernu Monachium – nad Lewandowskim są w zupełności zrozumiałe i sam chętnie dołączam do grona tych, którzy w Polaku widzą najlepszą dziewiątkę świata. No właśnie, dziewiątkę. Messi gra na zupełnie innej pozycji i jego zadaniem jest nie tylko strzelanie bramek, ale również asystowanie. Jak widać, wywiązuje się z tego zadania perfekcyjnie, nie mając sobie równych w Europie w klasyfikacji kanadyjskiej.

Odniosę się jeszcze do jednego argumentu Artura Wichniarka, który jest jednym z decydujących w konktekście Leo Messiego. Jego zdaniem Argentyńczyk nie zasłużył na Złotą Piłkę między innymi dlatego, że nie uniósł ciężaru rewanżowego meczu z Liverpoolem w ramach półfinału Ligi Mistrzów. Rzeczywiście, zagrał bardzo słabe zawody, podobnie jak cały zespół. Były polski piłkarz, a obecnie komentator nie pisze jednak o występach Lewandowskiego ani w półfinale, ani w ćwierćfinale Ligi Mistrzów 2018/2019. Dlaczego? Ponieważ Bayern pożegnał się z tymi rozgrywkami już w 1/8 finału, ulegając w dwumeczu również The Reds. Lewandowski w dwumeczu zagrał 180 minut, nie strzelając żadnej bramki.

W podobnym tonie wypowiada się reprezentacyjny kolega Artura Wichniarka - Jacek Krzynówek. Piłkarz, który podobnie jak Wichniarek większość swojej przygody z futbolem spędził za Odrą, argumentuje, że Lewandowski gra w lidze, w której "nie jest łatwo zdobywać bramki, a Robert trafił w niej już 218 razy". To prawda, kolejne bramki Lewego w Bundeslidze z pewnością robią wrażenie i wzbudzają szacunek, ale co w takim razie powiedzieć o Messim, który w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii zanotował już 428 trafień?

Zgadzam się natomiast z Arturem Wichniarkiem co do jednego: ósme miejsce Lewandowskiego  to absurd i – cytując samego zainteresowanego - “kabaret”. Oczywiście nie ma punktacji, tabelek czy jednoznacznych wytycznych (o czym mówił Christo Stoiczkow), ale głosy niektórych dziennikarzy z egzotycznych krajów wzbudzają salwy śmiechu. Lewandowski, co pragnę podkreślić raz jeszcze, jest najlepszym środkowym napastnikiem na świecie i bezapelacyjnie należy do czołowych graczy bez podziału na pozycje.

Można się oczywiście zastanawiać nad innymi kandydaturami: Van Dijka, Salaha czy przede wszystkim Sadio Mane, który poza triumfem w Lidze Mistrzów i wicemistrzostwem Anglii dotarł też do finału Pucharu Narodów Afryki. Chociaż indywidualne statystyki skrzydłowego Senegalu są znacznie mniej imponujące od tych Messiego i Lewandowskiego, to przecież wygrana tego piłkarza w plebiscycie również nie mogłaby wzbudzić wątpliwości ze względu na jego niebagatelny udział w grze drużyny Jürgena Kloppa.

Jeśli dziennikarze z całego świata przyznali Złotą Piłkę Leo Messiemu, mnie jako kibica Barcelony bardzo to cieszy. Tak jak wspomniałem, brak jasnych wytycznych sprawia, że ocena wszystkich z wymienionych w tym tekście piłkarzy jest indywidualną sprawą każdego oceniającego. Jeśli każdy z nich zapoznał się ze statystykami, do których w ciągu 30 minut można bez problemu dotrzeć w Internecie, wygrana Messiego w plebiscycie nie powinna być niezrozumiałą decyzją, a wyrazem uznania dla argentyńskiego mistrza. Podobnie byłoby zresztą, gdyby wygrał Lewandowski lub któryś z piłkarzy Liverpoolu, dlatego zwycięstwo Messiego smakuje tym bardziej wyjątkowo, że wygrał w roku, w którym do zwycięstwa było tak wielu kandydatów prezentujących najwyższy poziom gry przez 12 miesięcy.

PS Pamiętacie wypowiedź Van Dijka po finale Ligi Mistrzów? Było w niej oczywiście mnóstwo kurtuazji, ale skoro mówi to tak wielki piłkarz i zwycięzca tych rozgrywek, to wypada się z nim tylko zgodzić.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nie można mieć zastrzeżeń do drugiego i pierwszego miejsca, bo każdy z nich miałby zlopa piłkę zasłużenie. Trzecie miejsce jednak to jest niesmaczny żart. Z całym szacunkiem dla Cristiano, ale ten sezon miał tak średni, że gdzieś tam koło 20 powinien powędrować. Gratulacje dla Messiego i oby udowadniał dalej swoją wielkość.
« Powrót do wszystkich komentarzy