El País: Doping? Dajmy spokój, jesteśmy piłkarzami

Przemek Borecki

15 lipca 2019, 22:00

El Pais

34 komentarze

Badanie przeprowadzone przez Mikela Zabalę, profesora i trenera kolarskiego, ujawnia, że wśród milionów obaw, które mogą czaić się w mózgu piłkarzy, doping jest tą, o którą najmniej się martwią. Hiszpańscy zawodnicy otwarcie przyznają, że nie wiedzą nic na temat dopingu ani nie chcą wiedzieć. Oblali egzamin, w którym kolarze zdobyliby komplet punktów. Piłkarze pokazują w ten sposób pewną wyższość. Doping jest sprawą kolarzy i lekkoatletów, to oni są za niego ścigani i to oni powinni się nim martwić.

Z odpowiedzi ponad 1000 hiszpańskich piłkarzy i piłkarek w każdym wieku i kondycji fizycznej, którzy wzięli udział w badaniach, w których uczestniczył również fizjolog Jaime Morente i psycholog Thomas Zandonai, wynika, że 97,4% z nich nie zna listy substancji zabronionych, 95% nie wie, co oznacza skrót WADA (Światowa Agencja Antydopingowa), a prawie połowa korzysta z suplementów energetycznych. 5%, najwyraźniej o tym nie wiedząc, użyło kiedyś substancji dopingujących. - 87,2% członków sztabów szkoleniowych zespołów przyznaje, że istnieją różnice w traktowaniu w sporcie. Kolarstwo jest uważane za sport najbardziej narażony na występowanie dopingu, a piłka nożna i inne sporty drużynowe za najmniej - czytamy badanie opublikowane w Journal of Science and Medicine in Sport. Dokument dotarł do Światowej Agencji Antydopingowej, której przedstawiciele uważają, że wnioski są niepokojące, i szybko przekazali te informacje hiszpańskim władzom, które, jak mówią, wezwą do pracy nad tym problemem.

- Ale kolarze zrobiliby źle, gdyby przeczytali te wyniki badań, stwierdzając, że są ofiarami systemu i że świat jest dla nich niesprawiedliwy - mówi Zabala, który oprócz tytułu profesora i badacza z Uniwersytetu w Granadzie jest odpowiedzialny za obszar trenerski Movistaru. - Musimy pracować, aby świat piłki nożnej traktował problem poważnie i nie sądził, że powinniśmy zacząć traktować kolarzy jak piłkarzy - dodał.

Popularnym stwierdzeniem jest to, że w piłce nożnej doping nie daje korzyści. W każdym ligowym meczu dwóch graczy z każdej drużyny przechodzi kontrolę. Na każdym etapie wyścigu kolarskiego co najmniej pół tuzina kolarzy.

Kolarze od lat ubolewają nad różnicą w traktowaniu: gdy u piłkarza wykryje się stosowanie niedozwolonych substancji, to dla fanów jest on męczennikiem, ofiarą mrocznych spisków. Kolarz natomiast czuje się źle traktowany przez wszystkich, a to, przed czym ostrzegał Zabala, może być zrozumiane zbyt późno. Sporty o mniejszym wskaźniku popularności zaczynają "upodabniać się" do piłki nożnej w ich sposobie sprzedaży i komunikacji, by przetrwać. Pierwszą rzeczą, którą robią, jest dezaktywacja kwestii dopingu, problemu, o którym nie mówi się już, chyba że wraca się do starych wydarzeń. Świat kolarski jest coraz bardziej podobny do świata piłki nożnej, a kolarzom się to podoba. Po dziewięciu dniach Tour de France nikt nie został zapytany na konferencjach prasowych ani w strefach mieszanych o coś związanego z dopingiem. A jeśli ktoś spróbuje, reszta dziennikarzy spojrzy na niego źle, a kolarz odpowie, że nie rozumie, o czym mówi.

To proste działanie: nakaz używania języka angielskiego, jaki niektóre zespoły wydały swoim kolarzom w rozmowach z mediami, pomaga im uciec i odpowiedzieć półsłówkami bądź wyuczonymi stwierdzeniami, tak jak robią to piłkarze po meczach. Niektórzy jednak cierpią z tego powodu, tak jak biedny Ciccone, Włoch z północnoamerykańskiego zespołu Trek, który w strefie mieszanej w dniu założenia żółtej koszulki lidera prosił dziennikarzy, aby pozwolili mu odpowiedzieć na przynajmniej jedno pytanie po włosku, ponieważ był zmęczony powtarzaniem tej samej pustej frazy 20 razy swoim bełkotliwym angielskim.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nie ma co byc naiwnym, ze piłka jest taka czysta. Każdy zawodowy sport jest skażony dopingiem. Co do piłki nożnej to wystarczy popatrzec na archiwalne filmy z meczów. Kółeczko, rozejrzenie sie, podanie, tempo na dzisiejsze standardy amatorskie. Fizjologia ludzkiego organizmu przez te 60 lat sie nie zmieniła a dzis w dużym tempie rozgrywa sie nawet i 70 meczy w sezonie. A regularne badania antydopingowe? Cóż Lance tez był tysiące razy badany i byl " czysty" a skala kasy w kolarstwie jest o wiele mniejsza niż w piłce.

U pilkarza przerwa na miesiac/dwa to juz powazny problem. Kompletnie wypadasz z rytmu,futbol jest bardzo ciezkim sportem kto choc troche gral dobrze wie ze jesli nie masz talentu i nie rozumiesz pilki,to mozesz koksowac sie jak chcesz nie pomoze ci to ominac gracza lepszego od siebie

Messi bral legalnie hormon wzrostu co jest jednym z lepszych dopingow dostepnym na rynku. Mysle ze dzieki temu jest taki silny i zawsze obroncy maja problem z nim. Oczywiscie talent na wrodzony ale bez tego nie byl by tam gdzie jest.

W kolarstwie jest się zdanym przede wszystkim na siebie i na swoje możliwości. Piłka nożna to sport zespołowy i tutaj decydują dziesiątki, jak nie setki innych czynników, więc to logiczne, że większe wyczulenie będzie na kolarstwo. A co do tej niewiedzy wśród piłkarzy na temat dopingu, to myślę, że wynika ona z tego, że duża część z nich nie ma zamiaru brać żadnych wspomagaczy, więc logiczne jest, że się tym nie interesują. Są po prostu zdani na lekarzy/dietetyków czy kogoś tam innego, kto się na tym zna w klubie.

Moim zdaniem w piłce nożnej doping nie jest aż tak potrzebny bo tam działają inne czynniki które pozwalają odnieść sukces

Ogolnie pilkarze malo wiedza o swiecie. Niech przykladem bedzie odzywianie sie.
Wiekszosc "Januszy silowni" czy "Grazyn maratonow" wie, ze dieta to 70 % suckesu i nawet najlepszy trening czy trener Ci nie pomoze, jesli pakujesz w siebie smieciowy pokarm i nie regenerujesz sie wystarczajaco.
Ja to wiem od 20 lat, uprawiajac rozne sporty amatorsko a taki Suarez czy niegdys Adriano dowiedzieli sie o tym po trzydziestce (lub nie zwracali na to uwagi co jest jeszcze glupsze).

w każdym sporcie jest teraz doping tylko o roznym działaniu jedni potrzebują na rozbudowę miesni , siłe inni na wytrzymalosc itd.

Nie sądzę ze dzisiejszy sport na takkm poziomie jest czysty.