Senegal pokonał Tanzanię, a Moussa Wagué rozegrał pełne 90 minut

Julia Cicha

24 czerwca 2019, 11:30

Mundo Deportivo

8 komentarzy

Reprezentacja Senegalu pokonała Tanzanię 2:0 w swoim pierwszym meczu w Pucharze Narodów Afryki. Pełne 90 minut rozegrał zawodnik Barçy B Moussa Wagué.

Senegalczycy musieli poradzić sobie bez swojej największej gwiazdy Sadio Mane. Odpowiedzialność za strzelanie goli wzięli na siebie w tej sytuacji Keita Balde, który zaliczył epizod w La Masii, oraz Kreptin Diatta. Senegal był dużo lepszy od rywali, co można było zauważyć od pierwszej minuty spotkania. Tanzania dopiero po raz drugi w historii awansowała do Pucharu Narodów Afryki i popełniała poważne błędy przy wyprowadzaniu piłki. Ratowała ją jedynie dobra postawa bramkarza Aishy Manuli. Warto dodać, że Tanzańczyków prowadzi były piłkarz Barcelony Amunike.

Senegalczycy, a konkretniej Niang, zmarnowali wiele dogodnych sytuacji bramkowych. Keita Balde otworzył wynik spotkania w 28. minucie. Uderzył lewą nogą, a Manula dotknął piłki, która jednak wpadła do siatki. Na drugą bramkę trzeba było czekać do 65. minuty meczu. Jej autorem został Diatta, po rzucie rożnym, odbitym jeszcze przez obrońcę. Trener Aliou Cisse dał w końcówce odpocząć kilku piłkarzom, ale na boisku do końca pozostał Moussa Wagué.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

"Uderzył lewą nogą, a Manula dotknął piłki, która jednak wpadła do siatki." - w wolnym tłumaczeniu: "Uderzył lewą nogą, i choć Manula dotknął piłki, ta jednak wpadła do siatki."

Pani Julia chyba bardzo się śpieszyła, przy pisaniu tego newsa ;)

A coś więcej o naszym Wagué? Dobrze zagrał czy nie bardzo? Wiadomo przeciwnik nie najwyższych lotów ale zawsze.

Jakoś bardzo chaotycznie napisany news.

Chłopak ma grane i to całkiem nieźle, dobrze porusza się na boisku. Brałbym go do pierwszego składu, razem z Semedo na prawej stronie a Roberto do środka.

Pani @juliacicha mała literówka w zdaniu: Keita Baide otworzył wynik spotkania w 28. minucie. I w sumie tu też: Na drugą bramkę trzeba było czekać do 65. minucie meczu. :)

Chyba weekendzik jeszcze :)