Ángel Di María: Uwielbiam grać z Leo Messim i oglądać go na treningach

Grzegorz Zioło

11 czerwca 2019, 11:00

Olé

9 komentarzy

Ángel di Maria rozmawiał z argentyńskim dziennikiem Olé przed rozpoczęciem Copa América w Brazylii. Pomocnik PSG to jeden z niewielu, obok Leo Messiego i Sergio Agüero, doświadczonych zawodników powołanych na turniej przez Lionela Scaloniego. W wywiadzie Di María wypowiedział się między innymi na temat postaci La Pulgi w reprezentacji oraz szans Albicelestes na osiągnięcie sukcesu.

W ostatnim czasie wielu twoich kolegów pożegnało się z reprezentacją Argentyny. Myślałeś o tym samym?

Nie, nigdy nie zrezygnuję z reprezentacji. Jeśli nie przyjadę na zgrupowanie, to dlatego, że nie zostanę powołany. Do tego momentu zawsze będę dawał z siebie wszystko, żeby grać w kadrze. Zdaję sobie sprawę, że przychodzą momenty, kiedy pora na zmiany, i musimy to zaakceptować. Tak było teraz i są zawodnicy, którzy już więcej nie przyjadą na zgrupowanie. Ja jednak dostałem szansę i chcę ją wykorzystać.

Myślisz podobnie jak Leo Messi.

Tak, ja również chcę próbować tyle razy, ile to możliwe. Jest jednak pewna różnica: Leo będzie powoływany zawsze, a mi w pewnym momencie podziękują. Dopóki jednak czuję się dobrze i gram w ważnym klubie, gdzie mogę się pokazać, będę chciał jeździć na reprezentację.

Ty, Leo i Kun to jedyni zawodnicy, którzy przetrwali ze starej gwardii. Czujecie się nieco dziwnie, kiedy nie ma pozostałych?

Tak, czuć to. Dziwnie jest być na zgrupowaniu i nie spotkać tych samych osób co zawsze. Z tego powodu robimy wszystko, żeby chłopcy czuli się z nami komfortowo. Od pierwszego dnia było widać uśmiechy i dobrą atmosferę. Chcemy, żeby nie było widać różnicy wieku pod tym względem. Zmiana idzie dobrze.

Sądzisz, że ten przesyt wami, głosy, że "zawsze są ci sami zawodnicy i zawsze kończy się tak samo", są teraz obecne w mniejszym stopniu?

Tak, teraz jest spokojniej. To też bardzo dobre dla młodych piłkarzy. Teraz, po renowacji, kiedy widać, że nie jesteśmy już tą samą drużyną, ważne, żeby ten bagaż nie był zbyt odczuwalny. 

Dla was to również korzystna sytuacja?

Tak, wszyscy są spokojniejsi. Nawet Leo, kiedy przyjechał do Argentyny, zachowywał się inaczej niż wcześniej. Kun tak samo. Jesteśmy spokojniejsi, młodzi piłkarze też. To ważne dla wszystkich. Przed mundialem w Rosji sytuacja przypominała bombę, która w każdym momencie mogła wybuchnąć. Teraz jest inaczej.

Jedną z przyjemności powrotu do reprezentacji Argentyny musi być gra z Messim.

Tak, kocham z nim grać. Uwielbiam też oglądać go na treningach. To, co robi, jest wyjątkowe i niemożliwe do wyjaśnienia. Kiedyś na treningu Acuña wykonał dośrodkowanie, które było niemożliwe do wykończenia dla kogokolwiek, a Leo uderzył nożycami i trafił. Nikt inny z nas nie mógłby tego zrobić. Dlatego kiedy jestem na zgrupowaniu, cieszę się z tego. Miałem okazję przejść do Barcelony, ale tak się nie stało. Gdybym miał tam odejść, zrobiłbym to między innymi po to, żeby grać z Messim i widzieć go na co dzień.

Teraz Messi wygląda na nieco bardziej radosnego?

Tak, wyglada na szczęśliwego i zadowolonego, dobrze dogaduje się z młodymi zawodnikami. Grupa, którą stworzył Scaloni, to fenomen. Wszyscy są dobrymi chłopakami, pełnymi szacunku. To ważne, żeby móc żyć ze sobą na takim turnieju.

Rozmawiasz z Neymarem o Leo?

Tak, dużo rozmawiamy. Powiedział mi, że mają grupę na WhatsAppie z Suárezem i często ze sobą piszą. 

Teraz Neymara zabraknie w reprezentacji Brazylii na Copa América. Bez względu na to, Argentyna jest faworytem czy nie?

To pytanie jest obecne wszędzie. Leo mówi, że nie, Kun - że tak (śmiech). Sprawa wygląda tak, że jesteśmy reprezentacją Argentyny i mamy Messiego. Trudno, żebyśmy nie byli faworytami. Wiemy jednak, że za sam fakt bycia Argentyną nie wygramy. Obecnie wszystkie drużyny mają zbliżony poziom. Jeśli nie da się z siebie wszystkiego na boisku, będzie ciężko. Musimy zagrać na sto procent lub więcej, żeby móc wywalczyć tytuł.

Fot. Fanny Schertzer / CC BY-SA 3.0

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Wszyscy Argentyńczycy uwielbiają grać z Messim bo wtedy nie muszą nic robić. Messi musi sam robić całą robotę a i tak krytyka spadnie na niego więc dla nich takie granie to przyjemność.

Na pewno dał by więcej Barcelonie niż Dembele, Malcom i Coutinho razem wzięci ....