Messi i Suárez ratują punkt w szalonym meczu w Vila-realu

Looky

2 kwietnia 2019, 20:22

549 komentarzy

Villarreal CF

VIL

Herb Villarreal CF

4:4

Herb Villarreal CF

FC Barcelona

FCB

  • Samuel Chukwueze 23'
  • Karl Toko Ekambi 50'
  • Vicente Iborra 62'
  • Carlos Bacca 80'
  • 12' Philippe Coutinho 
  • 16' Malcom Silva 
  • 90' Lionel Messi 
  • 90' Luis Suárez 
  • Wtorek, 2 kwietnia 21:30
  • Estadio de la Cerámica
  • Canal +

Increible! FC Barcelona prawie przegrała wygrany mecz, który w w samej końcówce ostatecznie zdołała zremisować. W 30. kolejce Primera División na stadionie Villarrealu goście po kwadransie prowadzili już 2:0, ale później stracili cztery gole i prawie przegrali pierwszy od pięciu miesięcy pojedynek w lidze. Wydawało się, że gol Messiego z rzutu wolnego przyszedł zbyt późno, by uratować choćby punkt, ale w ostatnich sekundach strzał rozpaczy Luisa Suáreza uchronił lidera przed stratą trzech punktów.

Pierwsza połowa: tylko spokój może nas uratować

Sygnał do ataku dał już w 3. minucie Luis Suárez, który po podaniu Coutinho znalazł się w dogodnej sytuacji, ale jego strzał z ostrego kąta obronił Asenjo. W odpowiedzi w 7. minucie groźny strzał głową oddał Iborra, jednak ter Stegen stanął na wysokości zadania. Po chwili fatalny błąd Umtitiego wykorzystał Chukwueze, który popędził na bramkę Barcelony, ale ponownie świetnie spisał się bramkarz Barçy.

W 12. minucie było już jednak 1:0 dla gości. Malcom otrzymał świetne podanie z głębi pola od Sergiego Roberto, w polu karnym dograł do Coutinho, a ten tylko dobił piłkę do pustej bramki. W 16. minucie Barça podwyższyła na 2:0, a Malcom ponownie wystąpił w roli głównej, tym razem trafiając do bramki Asenjo po świetnym strzale głową i dokładnym dośrodkowaniu z prawej strony Arturo Vidala.

Barcelona miała już Villarreal na deskach, w słupek trafił jeszcze Coutinho i wydawało się, że podopieczni Valverde w pełni kontrolują mecz. Tymczasem dwa szybkie podania gospodarzy przeszywające dwie formacje Barçy, dotarły do Chukwueze, który najpierw trafił w słupek, a po chwili był już bezbłedny i pokonał już ter Stegena, dzięki czemu w 24. minucie miejscowi złapali kontakt na jedną bramkę.

Mecz był otwarty i akcje szybko przenosiły się z jednego pola karnego do drugiego. Wraz z upływem czasu Villarreal zwarł szyki i nie pozostawiał już takiej swobody gościom. Atakował przy tym coraz groźniej. W 40. minucie na wysokości zadania ponownie stanął ter Stegen, tym razem ratując swój zespół po uderzeniu Chukwueze. W 42. minucie rzut wolny z 20. metra wykonywał Cazorla, strzelił sprytnie po ziemi, jednak trafił w mur. W odpowiedzi tuż przed końcem tej części gry Luis Saurez świetnie przymierzył z rzutu wolnego, ale Asenjo był na posterunku.

Druga połowa: LaLiga Loca!

Druga część rozpoczęła się źle dla Barçy. W 50. minucie szybki kontratak Villarrealu rozpoczął Iborra, posyłając długą piłkę wzdłuż linii bocznej. Na bramkę gości popędził Toko Ekambi i będąc w polu karnym, totalnie zmylił strzałem (podaniem?) ter Stegena, umieszczając piłkę w siatce z ostrego kąta. Takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał. Barcelona, zamiast po 20 minutach prowadzić 3:0 i "zabić" mecz, pozwoliła przeciwnikowi złapać drugi oddech i od nowa  musiała walczyć o trzy punkty. Na domiar złego w 62. minucie straciła trzeciego gola. Iborra wyszedł sam na sam z ter Stegenem i pewnie uderzył po ziemi w długi róg. Z 0:2 na 3:2 w meczu, który po kwadransie wydwał się wygrany. Nieprawdopodobne, jednak to nie był koniec emocji w tym spotkaniu.

Gospodarze szli za ciosem i w 68. minucie ter Stegen czubkami palców uratował Barçę od utraty czwartego gola, wybijając piłkę na poprzeczkę po strzale Chukwueze. Niestety, co się odwlecze... Fatalnie grająca dzisiaj obrona Barcelony w 80. minucie popełniła kolejny szkolny błąd, przepuszczając prostopadłe podanie Cazorli, sam na sam z ter Stegenem wyszedł Bacca i (wydawało się wtedy, że) zamknął mecz, strzelając na 4:2. Dopiero w 90. minucie Messi zdołał zdobyć kontaktową bramkę po fantastycznym strzale z rzutu wolnego i choć wszyscy byli przekonani, że na uratowanie remisu jest już za późno, to strzał rozpaczy zza pola karnego Luisa Suáreza w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry dał gościom remis. Cenny remis, który w końcówce sezonu może zadecydować o tytule.

Można powiedzieć, że wróciły demony z przeszłości. Wygrany mecz zamienił się w koszmar, który jednak miał szczęśliwe zakończenie w ostatnich sekundach. Tym samym drużyna Valverde dała Atlético tylko lekki, a nie ogromny zastrzyk pewności siebie przed sobotnim spotkaniem o tytuł. Jeśli zespół Simeone wygra, będzie tracił do lidera pięć punktów, ale w przypadku remisu, wciąż "oczek" będzie osiem, a to oznaczać bedzie względnie bezpieczną przewagę na siedem kolejek przed końcem rozgrywek. Trzeba jednak pamiętać, że Katalończycy grają zaraz w Lidze Mistrzów z Manchesterem United. Nie ma miejsca i czasu na rotacje. Jednym fatalnym meczem Barça mogła postawić się w trudnej sytuacji przed kluczowym tygodniem dla losów sezonu, jednak szczęście było dziś zdecydowanie po naszej stronie i alarm został odwołany.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dziwny był ten mecz . Prowadzimy 2-0 i wydaję się , że rozgromimy przeciwnika potem strzelają bramkę i zaczynamy z nimi wchodzić niepotrzebnie na wymianę ciosów zamiast zamrozić ten mecz i utrzymywać się przy piłce na tyle długo aby nic nerwowego się na boisku nie działo . Obrona zagrała dziś tragicznie , widoczny brak Pique a Umtiti nie jest w swojej najlepszej formie choć trudno mu się dziwić przecież do grania wrócił od niedawna . Brawa dla drużyny za walkę do samego końca , jak kolwiek dziwnie się to czyta ten remis jest dla nas jak zwycięstwo bo raz że ostatnie minuty meczu a dwa zaraz gramy z Atletico a nad nimi i tak mamy dosyć bezpieczną przewagę .

@messi 94: To "rozklekotanie" obrony, to nie tylko brak Pique (choć też, co widać było przy każdej wrzutce w nasze pole karne, których nikt nie czyścił), ale głownie słabość środka - Vidal to chaos, nie nadaje się do utrzymania wyniku. Busquets, najgorszy na boisku - z przodu wszyscy chcieli atakować, i w środku zostawał sam Arthur.
Od początku się też rzucało w oczy jakie hektary były u nas w obronie między zawodnikami. Na rywala który ustawia się pod kontry, to się prosiło o kłopoty.

@AxelF: Ale do 25min. wyglądało to zupełnie odwrotnie. Barca przerzucała w ich strefę obrony piłkę przy każdej akcji.
Villarreal zagrał dobry mecz, ale bez kreatywnej pomocy widać Nasze problemy. Dlatego, takie zmiany w trakcie meczu EV.
Komentarz usunięty przez użytkownika
« Powrót do wszystkich komentarzy