Zimny prysznic na Sánchez Pizjuán

Daniel Olbryś

23 stycznia 2019, 20:19

625 komentarzy

Sevilla FC

SFC

Herb Sevilla FC

2:0

Herb Sevilla FC

FC Barcelona

FCB

  • Pablo Sarabia 58'
  • Wissam Ben Yedder 76'
  • środa, 23 stycznia 21:30
  • Ramón Sánchez Pizjuán
  • Brak transmisji w Polsce

Po bardzo słabym spotkaniu Barça przegrała z Sevillą 0:2 w pierwszym meczu 1/4 fnału Copa del Rey na Sánchez Pizjuán. Piłkarze Ernesto Valverde nie zaprezentowali nic godnego uwagi, choć mieli swoje sytuacje, by w rewanżu być przynajmniej w odrobinę lepszej sytuacji. Niestety brak strzelonego gola oznacza, że Blaugrana będzie musiała potraktować mecz na Camp Nou jako jeden z najważniejszych w tym sezonie.

Powiedzieć, że jedenastka wystawiona przez Ernesto Valverde na Sánchez Pizjuán była eskperymentalna, to nie powiedzieć nic. Zakontraktowany zaledwie przedwczoraj Boateng, Carles Aleńa na lewym skrzydle, Semedo na lewej obronie, Messi i Busquets na kanapach przed telewizorami... Nie wyglądało to zbyt optymistycznie na papierze. Z kolei Sevilla wyszła nastawiona wyraźnie na szybkie ataki, z błyskotliwymi Ben Yedderem i Promesem z przodu i oskrzydlającymi akcje Escudero oraz Navasem.

Początek spotkania był raczej spokojny, z obu stron brakowało huraganowych ataków, dominowała raczej chęć przejęcia kontroli nad meczem. W pewnym stopniu uczyniła to Barcelona, notując większy procent posiadania, lecz nic z tego nie wynikało. Zdecydowanie większe zagrożenie stwarzała Sevilla, a szczęścia próbowali Ben Yedder czy Sarabia. Ten pierwszy miał wspaniałą okazję po tym, jak zatańczył w polu karnym z połową defensywy Barçy, jednak jego strzał poszybował daleko od bramki. Na okazję Tunezyjczyka odpowiedział Malcom, który po prostopadłym podaniu wyszedł sam na sam z golkiperem, minął go i trafił... w boczną siatkę. Pierwszą połowę śmiało można by zatem nazwać festiwalem zmarnowanych okazji.

Na drugą część spotkania obie drużyny wyszły w takich samych składach, za to dało się zauważyć sporą różnicę w ich nastawieniu. O ile Barça wciąż monotonnie klepała piłkę, nie stwarzając żadnego zagrożenia, tak Sevilla zdecydowanie wcisnęła gaz do dechy i raz za razem nacierała na bramkę Cillessena. Nie trzeba było długo czekać na efekty - w 58. minucie błąd w ustawieniu defensywy Barçy wykorzystał Escudero, który dorzucił piłkę do wbiegającego z drugiej strony pola karnego Sarabii, a ten idealnie trafił w róg bramki i było 1:0 dla gospodarzy. Przy ogromnej energii Sánchez Pizjuán dla Barçy nie mogło być gorszego scenariusza. Drużyna ze stolicy Andaluzji złapała wiatr w żagle i coraz śmielej przejmowała inicjatywę. Poskutkowało to kolejnym golem - tym razem błąd obrony, konkretnie zaś Gerarda Piqué, wykorzystał Wissam Ben Yedder, który po dograniu Banegi dołożył tylko stopę i podwyższył prowadzenie swego zespołu. Po tym trafieniu drużyna Pablo Machina nieco się cofnęła z zamiarem dowiezienia korzystnego rezultatu do końca. Mimo pojawienia się na boisku Luisa Suáreza i Coutinho (który notabene powinien był strzelić gola na 1:2, ale niemiłosiernie spudłował) Barça nie zdołała zdobyć honorowej bramki i Sevilla jest w wymarzonej sytuacji przed rewanżem na Camp Nou.

O ile często Ernesto Valverde krytykowany bywa za brak rotacji, tak tym razem słowa nagany należą mu się za ich nadmiar - pozostawianie Leo Messiego i Busquetsa w domu przy wizycie na tak trudnym terenie, jakim jest Sánchez Pizjuán, to co najmniej ryzykowne zagranie. Jak widać, tym razem się ono nie opłaciło. Jeszcze mniej zrozumiała jest decyzja o wystawieniu Kevina Prince'a-Boatenga, który nie miał nawet czasu zgrać się z kolegami, wróć, mógł nawet nie pamiętać, jak każdy z nich się nazywa! Poskutkowało to absolutnie mizerną postawą drużyny w ataku, gdzie jedynym "twórcą" zagrożenia był Malcom, który często był podwajany na skrzydle i ratował się wycofaniem piłki do linii pomocy. Wracaliśmy więc do punktu wyjścia, czyli bezproduktywnego klepania piłki z dala od pola karnego rywala. 

Jedyna nadzieja Barçy na rewanż to słaba postawa Sevilli na wyjazdach oraz... Leo Messi. Tylko tyle i aż tyle. Pytanie, czy i tym razem to wystarczy?

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ja rozumiem rotacje, ale Sevilla to nie Levante, więc odrobienie w rewanżu ewentualnych strat z dzisiejszego meczu nie będzie takie łatwe. Mam nadzieję, że rezerwowi tym razem zaskoczą pozytywnie i chociaż nie przegramy tego meczu.

@NickiBillePDW: Tamten sklad na Levante a ten dzisiejszy to niebo a ziemia. Spojrz kto wtedy tworzyl blok obronny a jak to wyglada dzisiaj. Obrona i pomoc mega mocna, atak troche eksperymentalny ale jestem spokojny o gre obronna dzisiaj a co za tym idzie wywiezienie korzystnego wyniku.

@AndOne88: No, ale akurat słaby atak jest powodem do niepokoju, bo jeśli obecny wynik się utrzyma to rewanż będzie bardzo nerwowy. Brak gola na wyjeździe, nawet przy minimalnej porażce 1:0, sprawia, że każda bramka strzelona przez rywala w rewanżu poważnie komplikuje sytuację.

@NickiBillePDW: Mam nadzieję, że rezerwowi tym razem zaskoczą pozytywnie i chociaż nie przegramy tego meczu


Jednak nie....
« Powrót do wszystkich komentarzy