Najniższy wymiar kary

Julia Cicha

10 stycznia 2019, 20:25

585 komentarzy

Levante UD

LEV

Herb Levante UD

2:1

Herb Levante UD

FC Barcelona

FCB

  • Erick Cabaco 4'
  • Borja Mayoral 18'
  • 85' (k.) Philippe Coutinho 
  • Czwartek, 10 stycznia 21:30
  • Ciudad de Valencia
  • Brak transmisji w Polsce

FC Barcelona przegrała na wyjeździe z Levante 1:2 w pierwszym meczu 1/8 finału Pucharu Króla, ale i tak może być zadowolona z tego wyniku. Katalończycy grali słabo, a gospodarze mieli okazje na odniesienie znacznie bardziej okazałego zwycięstwa.

Ernesto Valverde wystawił dziś mocno rezerwowy skład, w którym parę stoperów stanowili nowy nabytek klubu Jeison Murillo oraz zawodnik Barçy B Chumi. Kolejnym graczem rezerw, którego oglądaliśmy od pierwszej minuty, był Juan Miranda. Eksperymentalne ustawienie nie sprawdziło się, a zmiennicy nie zdali egzaminu.

Levante wyszło na prowadzenie już w 4. minucie. Dośrodkowanie z lewej strony boiska na gola zamienił strzałem głową Érick Cabaco. W tym wypadku nie upilnował go Sergio Busquets. Osiem minut później Barcelonę uratował Jasper Cillessen, który instynktownie obronił uderzenie zmierzające do siatki. Gospodarze po raz kolejny dopięli jednak swego w 17. minucie. Borja Mayoral strzelił po dłuższym słupku prawą nogą i na tablicy wyników pojawiło się 2:0.

To nieco obudziło Barçę, która przystąpiła do ataków. W 20. minucie bramkarz Levante obronił strzał Ousmane'a Dembélé, a niedługo potem Malcom przebiegł kilkadziesiąt metrów, ale jego uderzenie zostało zablokowane. W kolejnych minutach tempo tego żywego meczu nieco spadło, a ciekawie zrobiło się pod koniec pierwszej połowy. Gospodarze przeprowadzili kilka dobrych akcji, a Barça odpowiedziała próbami Dembélé oraz Malcoma. Ten drugi nie zdołał dojść do dobrego podania, dzięki któremu mógłby skierować piłkę do pustej bramki.

Po przerwie na boisku w miejscu Mirandy pojawił się Sergi Roberto, a już kilkanaście minut później Chumiego zmienił Lenglet. W międzyczasie Levante przeprowadziło jedną groźną akcję zakończoną strzałem. Choć wydawało się, że podopieczni Paco Lópeza będą jedynie bronić wyniku, obejrzeliśmy w ich wykonaniu ciekawą drugą połowę. W 65. minucie Morales wyszedł jeden na jednego z Cillessenem, ale górą w tej sytuacji był bramkarz Barcelony. Goście próbowali atakować, kilka sprintów przeprowadził Ousmane Dembélé, jednak gra poprawiła się dopiero po wejściu Denisa Suáreza. Pomocnik, który jest blisko opuszczenia klubu, rozegrał niezłe zawody, a w 84. minucie wywalczył rzut karny. Na gola zamienił go Philippe Coutinho.

Porażka 1:2 to zdecydowanie najlepszy wynik, jakiego można było się spodziewać po dzisiejszej grze Barcelony. Kwestia awansu wciąż jest otwarta, a za tydzień na Camp Nou zapewne nie zobaczymy już aż tylu zmienników. Barça zachowała szansę na zdobycie Pucharu Króla po raz piąty z rzędu, ale zdecydowanie musi poprawić swoją grę. 

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

A ja powiem, że choć zagraliśmy kiepściutki mecz, to jestem z niego bardzo, bardzo zadowolony. Alena 90 minut, Coutinho 90 minut, Miranda 45. Jasne, gra była słaba, ale pamiętajmy, że tych jedenastu zawodników ma całe 0 automatyzmów w grze ze sobą, bo nawet Dembele i Coutinho nie grali nigdy razem całego meczu. Każde minuty dla Chumiego, Mirandy, czy Alenii są na wagę złota, a nic nie uczy tak dobrze jak porażki. I można rozbierać na czynniki pierwsze błędy tych nieopierzonych chłopaków z Barcy B lub nieogranego Malcoma, którym przyszło grać ze zgraną, wybieganą i zmotywowaną drużyną gospodarzy, ale to co naprawdę powinno nas niepokoić to Coutinho i Busquets. O ile ten drugi po prostu zagrał słabo, ale coś tam czasem dał, o tyle Brazylijczyk był katastrofalny. Bardzo go lubię, trzymam za niego kciuki i wierzę, że w końcu zacznie grać genialnie, ale niestety - dziś co decyzja to zła, co drybling to strata, co podanie, to do tyłu albo w bok. No masakra, a to też wpływa na psychikę wychowanków, bo czują, że nie ma lidera na boisku. Żałuję tylko, że Riqui dziś nie wszedł.

@PJ777: Brak zgrania moze sie przejawiac niedokladnym podaniem, czy brakiem ruchu do pilki, a nie strata w prawie kazdym dryblingu Cou. Poza tym, nie zapominaj, ze oni graja ze soba na treningach codziennie

@PJ777: mam dokładnie takie same odczucia co do Couthinio... Z utęsknieniem czekam aż w końcu coś pokaże bo jak na razie nasz najdroższy zakup kwalifikuje się do rezerwy... nawet dość głębokiej ... :-(

@TheChannels: Nie zapominam i tak jak napisałem - Cou był katastrofalny. Natomiast treningi to nie mecz. Jasne, trenują razem, ale intensywność meczu ewidentnie jest inna i dlatego mówię o automatyzmach.

« Powrót do wszystkich komentarzy