Sport: Kształcenie piłkarzy zdolnych do wskoczenia do pierwszej drużyny Barcelony jest niepodważalnym faktem, ale trener García Pimienta ma również pewne sportowe wyzwania, jakim musi sprostać z Barçą B. Obecna sytuacja, w której drużynę dzielą trzy punkty od strefy awansu, jest powyżej czy poniżej oczekiwań?
García Pimienta: Będę szczery i powiem, że zrobiliśmy więcej niż sobie wyobrażałem. Szczególnie mając na względzie trudność gry w tej kategorii. Przeżywamy obecnie dobry czas. Drużyna pokazuje swoją najlepszą wersję i jestem z tego powodu bardzo zadowolony.
Brakuje jednak bramek...
Kiedy Rafa Mujica złapie dobrą passę, to nie przestaniemy strzelać. Abel Ruiz jest obecnie kontuzjowany, ale to chłopak obdarzony wielkim talentem. Poza tym strzelanie goli to nie jest jedynie sprawa napastników. Spójrzmy na Aleñę, który zdobył dla nas trzy bramki i jest pomocnikiem.
Będzie więcej transferów po tym, jak do drużyny dołączył Vilarrasa?
Zawsze trzeba być czujnym na rynku transferowym. Jeśli będziemy mogli wzmocnić kadrę, co już jest trudne, spróbujemy to zrobić. Kadra jest dość wąska. Przed nami jeszcze trzy tygodnie i jesteśmy otwarci na przyjście nowych piłkarzy.
Jakieś transfery do innych zespołów?
W zasadzie nie przewidujemy żadnych, ale zawsze jest tak, że jedni grają więcej, inni mniej i mogą nadejść jakieś oferty. Wydaje się, że nikt nie odejdzie, ale odzywa się wiele klubów z Segunda División i pytają o naszych piłkarzy. Nie chciałbym, aby do tego doszło.
Barcelona B zagra o awans do wyższej kategorii?
Mam taką nadzieję. Zaznaczam jednak, że moim głównym celem od pierwszego do ostatniego dnia jest to, aby każdy piłkarz poprawił swoje mocne strony. Chcemy zająć miejsce w pierwszej czwórce i jeśli będziemy mogli - również awansować. Jednak bez zaniedbywania kształcenia piłkarzy.
A czy możliwość kształcenia i szansa dla zawodników na przejście do pierwszej drużyny nie jest bardziej realna w Segunda A?
Segunda A jest lepszą kategorią, ponieważ boiska są w lepszym stanie i rywale, oprócz zwyczajowej agresywności, starają się również utrzymywać przy piłce i to przynosi nam korzyść. Kiedy jednak trafia się dobre pokolenie graczy, a tak jest właśnie w naszym przypadku, piłkarze będą trafiać do Barçy, nawet startując z poziomu Segunda B.
Riqui Puig oraz inni chłopcy muszą sobie radzić ze sporą liczbą otrzymywanych kopniaków. To również ich hartuje?
Riqui rozgrywa bardzo dobry sezon w Segunda B i pomału przystosowuje się do tej kategorii. Oczywiście, że w Segunda A jemu i pozostałym byłoby łatwiej pokazać swoją najlepszą wersję. Jednak zauważmy, że kiedy występuje się w pierwszej drużynie Barçy, wszystkie boiska są w dobrym stanie, gra się na najwyższym poziomie, m.in. w Lidze Mistrzów, a Leo Messiego i tak starają się zatrzymać w jakikolwiek sposób. Kiedy nie mogą mu zabrać piłki, faulują go bardzo ostro.
To samo dzieje się z Riquim. Co myślisz na jego temat przy tych ogromnych oczekiwaniach, jakie zostały wygenerowane?
Dla Riquiego to dopiero pierwszy sezon i jest jeszcze amatorem. Uważam, że to wszystko spadło na niego zbyt szybko, ale pod względem techniki wyróżnia się na tle innych. Ma wrodzony talent, drybling, wizję gry... Riqui jest bezczelny w takim sensie, że bardzo wierzy w swoje umiejętności. Nie boi się niczego ani nikogo. Wszystko mu jedno, kiedy naprzeciwko staje przed nim zawodnik mierzący 195 centymetrów wzrostu, ponieważ wierzy w siebie i ma DNA Barçy.
Czego mu jeszcze brakuje?
Musi poprawić właściwie wszystko, ale to dlatego, że ma dopiero 19 lat. Powinien strzelać więcej goli i częściej atakować pole karne przeciwnika. Powinien lepiej bronić i wygrywać powietrzne pojedynki, jeśli chcemy, aby w przyszłości trafił na sam szczyt. Na razie się uczy i wiele się po nim spodziewamy.
Wielu chciałoby go zobaczyć już w pierwszej drużynie. Tak samo jak innych wychowanków, którzy się wyróżniają. Dzisiaj czterech z nich dostanie szansę w Pucharze Króla. Jednak czy to jest wystarczające?
Mając na uwadze wiek tych piłkarzy i fakt, że wielu z nich dopiero co występowało w drużynie Juvenil, nie możemy sądzić, że skoro grają w Barcelonie B i prezentują wysoki poziom, trzeba od razu na nich stawiać. Najpierw muszą na to zasłużyć występami w drugim zespole. Muszą pokazać naprawdę dobrą grę, aby zasłużyć na pierwszą drużynę i móc się w niej utrzymać na dłużej.
Jaki rodzaj komunikatu wysyła klub do piłkarzy, na przykład do Chumiego, kiedy sprowadza się Murillo i Todibo, który jest nawet młodszy?
Przede wszystkim jesteśmy Barceloną i musimy się starać mieć zawsze w swoich szeregach możliwie najlepszych piłkarzy. Wydaje się, że Murillo został sprowadzony na sześć miesięcy. Umtiti i Vermaelen są kontuzjowani i Valverde chce być spokojny. Chce mieć jeszcze jednego stopera na wszelki wypadek. Większość naszych piłkarzy jeszcze cztery czy pięć miesięcy temu występowała w drużynie Juvenil i nie mają potrzebnego doświadczenia. Jeśli chodzi o Todibo, to prawdą jest, że jest bardzo młody. Wymagania są jednak bardzo duże. Do drużyny młodzieżowej również sprowadzamy nowych piłkarzy, aby wzmocnić kadrę.
W Barcelonie B nie ma piłkarzy na takim poziomie?
Z całą pewnością są, ale ten poziom trzeba pokazać na boisku. Piłkarze przychodzący do Barçy również nie mają zagwarantowanego miejsca w składzie. Niektórym trudno jest się zaadaptować i muszą rywalizować z naszymi wychowankami.
Piłkarze, którzy decydują się odejść, popełniają błąd? Robią to zbyt szybko?
Każdy przypadek to inna historia i każdy zawodnik ma swoje własne potrzeby. 85% piłkarzy występujących w Barcelonie B to wychowankowie naszego klubu i teraz w pierwszej drużynie zadebiutowało czterech czy pięciu chłopaków. Jeśli odejdą, to dlatego, że inny klub zaoferuje im taki projekt sportowy, który tutaj mogliby osiągać krok po kroku. Finansowo pewnie też nie możemy im zaoferować tyle samo, mimo wysiłków z naszej strony. W żadnym wypadku nie będą mogli jednak powiedzieć, że tutaj w Barcelonie nie stawia się na wychowanków.
Jest możliwe rozważenie trochę mniej sztywnego budżetu płacowego wobec tych, którzy wyróżniają się najbardziej?
To jest futbol i chcemy mieć najlepszych. Tak jak szukamy i wybieramy zawodników poza naszym klubem, tak tutaj musimy starać się stawiać na tych, którzy w naszej opinii mogą dojść do pierwszej drużyny. Nie możemy jednak tracić rozumu. Jeśli musimy postawić bardziej zdecydowanie na jednego, a nie na drugiego, to tak robimy. Poziom płacowy zawsze jednak pozostaje bardzo przejrzysty.
Trenowałeś Messiego, który jest zaangażowany w sprawy La Masii i który podzielił się swoją opinią na temat możliwości oferowanych wychowankom...
Kiedy się z nim spotykam i rozmawiam, to widać, że on pamięta o swoich korzeniach i bardzo szanuje tych, którzy wzięli udział w procesie jego kształcenia. Mówi mi: "kiedy jestem w domu, włączam sobie kanał Barça TV i przypominam sobie, jak sam kiedyś tam grałem...". Dostrzega radość tych młodych piłkarzy i chciałby, aby wielu z nich trafiło najpierw do Barcelony B, a później do pierwszej drużyny Barçy. Takie przykłady jak Leo, najlepszego piłkarza na świecie, muszą być wzorem dla tych, którzy przychodzą po nim.
Komentarze (32)