Van Bommel: Nie zmienię systemu gry PSV na jeden mecz

Grzegorz Zioło/Radek Koc

17 września 2018, 17:39

El Periódico

6 komentarzy

PSV Eindhoven przyjedzie we wtorek na Camp Nou z nadzieją na kontynuowanie serii siedmiu zwycięstw z rzędu w Eredivisie i Lidze Mistrzów. Na ławce trenerskiej mistrza Holandii zasiądzie znany kibicom Barcelony Mark van Bommel, który dopiero rozpoczyna swoją karierę szkoleniowca, ale może pochwalić się długim i pełnym sukcesów etapem jako zawodnik między innymi PSV, Barçy, Bayernu Monachium i Milanu. Tuż przed potyczką z Blaugraną van Bommel udzielił wywiadu dziennikowi El Periódico.

El Periódico: To twój dziewiąty mecz w roli trenera PSV i los sprowadza cię na Camp Nou. Nie jest zbyt wcześnie?

Mark van Bommel: Nie, nieważne, kiedy to się dzieje i czy to pierwszy, czy pięćsetny mecz. Zawsze dobrze jest mieć dużo spotkań na przygotowanie się, pracę i nabranie nowych doświadczeń. Niezależnie od tego, czy ogląda nas pięciuset, czy czterysta tysięcy widzów, powinno się grać z taką samą motywacją oraz z takim samym poświęceniem i nastawieniem. Tak samo jak na treningach. 

Niektóre spotkania są jednak trudniejsze od innych.

Gra na stadionie Barçy jest bardzo trudna, ale jednocześnie to piękne wyzwanie.

Jakie masz odczucia jako trener?

Bardzo pozytywne, ponieważ powrót do klubów, w których grałem, wyzwala wiele emocji. Trzy tygodnie temu graliśmy na wyjeździe z Fortuną Sittard, w której zaczynałem jako wychowanek. Jestem trenerem PSV, a teraz jedziemy do Barcelony.

Twoja nominacja na to stanowisko była nieoczekiwana.

Plan zakładał, chociaż w piłce nożnej nie da się zaplanować niczego, że będę dalej prowadził drużynę U-19 PSV, ale Cocu odszedł do Turcji i wszystko przyspieszyło.

Byłeś na mundialu jako drugi trener Australii. Jak to się stało?

Otrzymałem telefon z Eindhoven z pytaniem, czy chcę być nowym trenerem pierwszej drużyny. Odpowiedziałem, że oczywiście. Rozmawialiśmy o różnych sprawach, a porozumienie nadeszło szybko.

Mogłeś nabrać doświadczenia jako asysten Berta van Marwijka.

Po tym, jak zakończyłem karierę piłkarską w 2013 roku, wyrobiłem sobie licencję i przyszedłem do PSV na praktyki. Zacząłem od drużyny U-17, byłem przez rok w reprezentacji, później prowadziłem zespół U-19, z którym wygrałem ligę, a tego lata pracowałem z reprezentacją Australii, więc mogłem nabrać doświadczenia na różnych poziomach.

Zdołałeś zaplanować sezon tak, jak chciałeś? Zabrakło na coś czasu? Dokonałeś transferów, które chciałeś?

Zaczęliśmy treningi 27 czerwca i najważniejsze było pokazanie zawodnikom, jakiej gry oczekuję. Powiedziałbym, że nauczyli się jej, ale po zaledwie dwóch miesiącach pracy to oczywiste, że w niektórych aspektach można się jeszcze poprawić.

Co spróbujesz zmienić?

Nie chodzi o zmianę czegokolwiek, ale o pokazanie mojego stylu gry, żeby moi zawodnicy wierzyli, że to dobry sposób na wygrywanie meczów.

A jaki jest twój styl gry?

Chcemy atakować, posiadać piłkę i decydować o tym, co dzieje się na boisku. Łatwiej to powiedzieć, niż wprowadzić w życie.

Czy z profesjonalistami rozmawia się inaczej niż z młodzieżą?

Młodych chłopaków uczymy tego samo, czego graczy pierwszej drużyny, ponieważ oni dojrzewają, rosną i przygotowujemy ich do życia profesjonalistów. Zarządzanie zespołem i podejście są oczywiście inne.

W pierwszej drużynie jest wielu młodych zawodników, którzy szybko się uczą. Zagrają na Camp Nou, Wembley i San Siro, jednych z najlepszych stadionów na świecie.

To prawda. Niewielu z nich grało wcześniej w Lidze Mistrzów, ale nie tylko w tych rozgrywkach się uczą.

Czujesz presję, że musicie zdobyć mistrzostwo? PSV wygrało ligę holenderską w trzech z ostatnich czterech sezonów.

Nie. PSV zawsze jest jednym z faworytów do wygrania ligi. Presja jest duża w każdym spotkaniu, ale to normalne w tym klubie.

Zgodzisz się ze stwierdzeniem, że trafiliście do grupy śmierci?

Oczywiście, wystarczy spojrzeć na drużyny z tej grupy. Jest najtrudniejsza ze wszystkich.

Mogliście oczekiwać, że traficie na wielki klub, ale nie na trzy jednocześnie, licząc Inter i Tottenham. Czy to zbyt trudna grupa do awansu?

To się okaże. Zawsze są szanse na zwycięstwo, jednak przeciwko Barcelonie będą one mniejsze niż z innymi rywalami.

Zagracie w systemie 4-3-3?

Tak.

Można grać w takim ustawieniu w każdym miejscu na świecie?

Oczywiście. A dlaczego by nie?

Musisz wiedzieć o tym lepiej niż ktokolwiek inny. Grałeś na Camp Nou jako gospodarz i jako gość.

Kiedy już decydujesz się na dany system gry, musisz poświęcić dużo czasu, aby nauczyć go piłkarzy. Nie możesz zmienić go tuż przed meczem. To niemożliwe. Moi zawodnicy muszą go zrozumieć, a to wymaga wielu godzin treningu. No więc mamy pojechać do Barcelony i zmienić nasz system gry tylko na to jedno spotkanie? Nie, nie ma mowy. Nic nie zmienię. To nie jest droga, którą wybieram.

Ale kilka rzeczy pewnie zmienisz.

Oczywiście. Każdy rywal ma jakieś zalety i wady. Zostawia jakieś wolne przestrzenie, które można dobrze wykorzystać. Gra zespołu Den Haag różni się od gry Barcelony.

Jakie są wady i zalety Barçy?

Valverde wprowadził trochę nowych elementów do stylu gry Barcelony. To naprawdę ważne, aby trenerzy mieli swoje własne pomysły i aby można je było potem zobaczyć na boisku. Wtedy można stwierdzić, że ktoś jest dobrym trenerem. Valverde nim jest.

Co powiesz piłkarzom przed wyjściem na murawę? Coś szczególnego? Przecież samo spotkanie będzie wyjątkowe.

To Liga Mistrzów. Nie jest ważne, z jakim zespołem się mierzysz. Musimy się przygotować bardzo dobrze, aby potem wypaść bardzo dobrze na boisku.

Z kadry Barcelony, w której byłeś ty, pozostał jedynie Messi. Dużo się zmieniło w tej drużynie na przestrzeni 12 lat?

Pewnie, że tak! W końcu został tylko jeden zawodnik! Wciąż jednak mamy Carlosa (Carlos Naval, delegat Barcelony), który zmienił fryzurę. Jest Tahamata (José Antonio Ibarz, magazynier), jest Gabri (Galan, magazynier), jest również Txema (José Maria Corbella, magazynier)...

Nie. Corbella już tam nie pracuje. Teraz towarzyszy drużynie weteranów.

To prawda, rzeczywiście. Widziałem go przy okazji meczu Barça Legends. Będzie bardzo miło spotkać się ponownie ze wszystkimi.

Szykujesz jakieś specjalne krycie dla Leo Messiego?

Nie. Bo jeśli to zrobisz... Messi jest zbyt dobry. Nie możesz go wykasować z boiska.

Jak wspominasz czas spędzony w Barcelonie?

Bardzo dobrze. Spędziliśmy tam bardzo piękny rok z moją rodziną. Dwa razy wygraliśmy Superpuchar Hiszpanii, zdobyliśmy mistrzostwo Hiszpanii, wygraliśmy również Ligę Mistrzów. Niestety przegraliśmy mecz z Sevillą o Superpuchar Europy. Jednak kiedy wygrywasz cztery trofea, to wspomnienia muszą być dobre.

Nawet bardzo dobre, ale występowałeś w tym klubie tylko przez jeden sezon. Dlaczego?

Odbyłem rozmowę z Rijkaardem. W kolejnym sezonie planował zmieniać skład wyjściowej jedenastki w każdym meczu. Ja natomiast chciałem grać zawsze. Wiedziałem, że w razie znalezienia nowej drużyny mogłem odejść. No i wtedy pojawił się Bayern. To był dla mnie dobry ruch.

A potem odszedłeś do Milanu. Mogłeś sprawdzić na własnej skórze, czym się różni futbol w każdym kraju.

Oczywiście, że tak. Różne kultury, różne style gry. Jestem szczęśliwy, że dane mi było zagrać w czterech różnych krajach. W każdym miejscu nauczyłem się czegoś nowego i ta wiedza pomaga mi teraz w pracy trenera.

Wydarzyło się coś między tobą i Andrésem Iniestą?

Nie. Występowaliśmy razem na boisku i było bardzo miło. Potem byliśmy przeciwnikami. Nigdy nie było problemu.

Pojawiały się plotki o waszej złej relacji z powodu tego, co wydarzyło się w finale mistrzostw świata.

To tylko plotki, żadne fakty. Iniesta starał się wygrać ze swoją drużyną, ja również. To wszystko.

Fot. TBWA/Busted / CC BY 2.0

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (6)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze