Pep Guardiola: W przyszłości zostanę trenerem drużyny narodowej

Radek Koc

14 września 2018, 20:00

Universo Valdano

20 komentarzy
  • Guardiola w rozmowie z Jorge Valdano wraca wspomnieniami do czasów współpracy z Johanem Cruyffem i wyjaśnia, jakie piętno na Barcelonie odcisnęła figura słynnego Holendra
  • Na podstawie swoich trenerskich doświadczeń Guardiola wyjawia przemyślenia i kwestie, które najbardziej zwracają jego uwagę w świecie piłki
  • Odnosi się do swojej przyszłości i zdradza zawodowe projekty, których chciałby się jeszcze podjąć

Co takiego dostrzegli w tobie w La Masii? Grałem czysto. Nie pamiętam jednak samego procesu mojej formacji. Pamiętam, że moi pierwsi trenerzy należeli do szkoły, w której odgwizdywało się przewinienie za podniesienie piłki na metr wysokości. W Barcelonie, kiedy uczono nas grać w piłkę, mówiono: "Ty grasz na pozycji numer 3, ty grasz na pozycji numer 2, ty na pozycji numer 5, ty na pozycji numer 4...". Zaczynaliśmy coś z tego rozumieć. Z czasem pojąłem, że czasami trzeba było dotknąć piłkę trzy razy. Ale na mojej pozycji musiałem dbać głównie o to, aby koledzy stojący obok mnie grali lepiej. To ze względu na moje warunki fizyczne. Rozwinąłem się bardzo późno, byłem nieduży i chudy. Musiałem zatem jakoś przeżyć. Musiałem poradzić sobie, myśląc trochę szybciej niż pozostali. 

Johan Cruyff: Nie można zrozumieć mojego zawodowego życia bez jego obecności. La Masia posiada obecnie dwie bardzo ważne osobistości: Joana Vilę oraz Oriola Torta. Są wszystkim. Cruyff był istotną postacią, jeśli chodzi o szkolenie, przekazanie wartości. Nie chodziło mu tylko o nauczenie nas dobrej gry, ale również o wyedukowanie na temat tego, jak mieliśmy postępować. 

Jaki był Johan: Wystarczyło spojrzeć na niego z założonymi okularami marki Ray Ban i robiło się w gacie z wrażenia. To była siła jego charyzmy i to, w jaki sposób się zwracał do innych: "Aha, nie zgadzasz się z tym co mówię?". I wylatywałeś na ulicę. Nie wiedziałem, dlaczego. Tak jest, kiedy ma się 16 lat i wszyscy mówią, że jest się najlepszym na świecie. Zaczyna się w to wierzyć i zachowuje się w taki sposób. Wtedy zaczyna się cały proces. Zawsze uważałem, że Cruyff sam nie wierzył w wiele teorii czy rzeczy, które wypowiadał. Potrafił jednak sprawić, że w nie wierzyłeś.

Zwycięska Barça z Cruyffem: Byliśmy wtedy świadkami epoki należącej do Quinta del Buitre (słynna ekipa Realu z lat 80. - przyp. red.). Z całym szacunkiem, to był najlepszy Real Madryt, jaki widziałem w swoim życiu. Było cudownie patrzeć na jego grę. Wygrał pięć mistrzostw Hiszpanii z rzędu, a my się cieszyliśmy, ponieważ Milan Arrigo Sacchiego eliminował go w europejskich pucharach. Cieszyliśmy się z tego. Cruyff zmienił to w nas. Oglądał grę Realu i mówił do nas: "Gra bardzo źle, jesteśmy od niego lepsi". Ta wiara we własne możliwości podniosła nas. Na przykład przed meczem z Tenerife Cruyff mówił nam, że Real tam przegra. To była strategia, która zostawiała ślad w naszych umysłach.

Koledzy z drużyny: Było ich wielu. Niekończąca się lista. W moich pierwszych latach otrzymywałem piłkę i od razu rozglądałem się za Laudrupem. To właśnie Duńczyk robił różnicę. Ale było wielu innych. Chociażby Figo w czasie moich ostatnich lat w klubie. Kiedy było źle, piłka zawsze trafiała do niego. Romario przed niektórymi meczami mówił: "Dzisiaj mi się chce, nie wiem, dlaczego". Po epoce Cruyffa nadszedł impas z Bobbym Robsonem na ławce. Wszystko było wtedy trudne. Kiedy przychodzi się po tak wielkiej osobowości, jaką był Cruyff, zawsze jest ciężko. 

Zdolność do gry w Barcelonie: Myślę, że istnieje pewne zepsucie w tym aspekcie. Uważa się, że są tacy piłkarze, którzy nie mogą grać w Barcelonie. Nie do końca się z tym zgadzam. Myślę, że są tacy gracze, którzy muszą się poruszać bardziej na małych przestrzeniach niż na dużych. Alexis Sánchez nie grał źle, ale nie udało nam się wydobyć jego najlepszej wersji. Może dlatego, że nie gra się zbyt często ze skrzydłowymi w jednej linii. Alexis lubi bardziej poruszać się na tych przejściowych pozycjach, gdzie zwykle grają piłkarze tego typu. Czasami trzeba się było przystosować do tego ruchu, aby Messi miał większy wpływ na grę. Często się nad tym zastanawiam. Kupujemy piłkarzy, a potem ograniczamy ich kreatywność. Czasami sposób gry warunkuje ich postawę.

Pep trener: Taka myśl pojawiła się, kiedy miałem 26-27 lat. Myślałem już o tym, aby kiedyś trenować. Wyjechałem wtedy do Włoch, bo liga włoska była w tamtym czasie najlepsza. Chciałem też wyjechać do Anglii, ale nic z tego nie wyszło. Pojechałem do Włoch, aby się sprawdzić. Teraz robię tak samo będąc trenerem. Wyjechałem do Niemiec, potem do Anglii. To bardzo podobny rodzaj ciekawości. 

Decyzja: Chciałem trenować. Chciałem to robić w akademii Barcelony. Nie robiło mi różnicy, z jaką grupą wiekową przyjdzie mi pracować. Zawsze chciałem stanąć przed dziećmi. I skończę karierę tam, gdzie ją zacząłem. Mam nadzieję, że moim ostatnim zawodowym etapem będzie praca w szkółce Barcelony. Na rozpoczęcie kariery to najlepsza opcja na świecie. Nie ma świateł reflektorów, nie ma mediów. Rozgrywasz mecze i masz długie tygodnie, aby analizować wszystko to co złe i dobre. Ostatecznie trenowanie profesjonalistów, młodzieży czy dzieci, jest w gruncie rzeczy takie samo. Nic się nie zmienia. Po trzech miesiącach pracy w trzeciej lidze zdałem sobie sprawę, że to mi się podoba i daję radę. 

Busquets w trzeciej lidze: Pamiętam, co mi powiedział Messi po trzech dniach trenowania razem z Busquetsem. Przyszedł do mnie i powiedział: "Ten mi się podoba". Odpowiedziałem mu: "Kiedy przyjdą chwile wojny czy zamieszania, on będzie stał z przodu". Sergio ma w sobie coś ojcowskiego i coś typowego dla ludzi z niższych sfer. Ale to typ środkowego pomocnika, który sprawia, że inni grają. Kiedy mówią, że jakiś środkowy pomocnik ma dobre wejście w pole karne, nie należy za bardzo ufać takiemu graczowi. Busquets to prawdziwy środkowy pomocnik. Robi wszystko na rzecz tych, którzy znajdują się obok niego. 

Lepszy trener niż piłkarz: Pełna zgoda. Gdybym wciąż grał w piłkę, zaprzeczyłbym. Ale skoro jestem już trenerem, to muszę kontynuować. Wygrałem już dużo z moimi drużynami i to powoduje u mnie lekkie uczucie wstydu i zażenowania. Trzeba to zrozumieć. Mówię poważnie. 

Powodowanie uczucia nienawiści i miłości: Odczuwam to. Są ludzie, którzy bardzo mnie kochają, i tacy, którzy zupełnie mnie nie kochają. Zawsze starałem się być przezorny. Może to przez to, w jaki sposób się wyrażam. Albo to, w jaki sposób zachowuję się na ławce czy odpowiadam na pytania. Zawsze zajmuję jakieś stanowisko. To powoduje, że rodzi się debata... Naprawdę nie wiem, dlaczego tak jest. Zaakceptowałem to. Zakończę moją trenerską karierę bez zajmowania pośrednich stanowisk. Niektórzy będą mnie kochać i bronić mnie. Inni będą chcieli mnie zabić albo skrytykować, podczas gdy mogliby być dużo bardziej tolerancyjni. To się jednak zawsze kończy. Cierpisz przez pięć minut, ale potem idziesz znowu naprzód.

Kibice: W Hiszpanii jest się pod stałym nadzorem, jest się sądzonym. Nieważne czy jest się prezesem, dyrektorem sportowym, trenerem czy piłkarzem. W Anglii jest się legendą. Nosi się koszulkę klubu i a ludzie mówią, że jest się jednym z nich, ich przyjacielem. Drużyna przegrywa 0:5, a kibice nagradzają piłkarzy oklaskami. To jest nie do wyobrażenia w Argentynie czy w Hiszpanii. To jest inna kultura. Takie zachowanie nadaje się do naśladowania. No i w Anglii potrafią bardzo dobrze sprzedać ten produkt. Liga wydaje się przez to lepsza, niż jest w rzeczywistości.

De Bruyne: Jest bardzo dobry. To piłkarz posiadający dużą dynamikę. Nigdy nie stoi w miejscu. Marcelo Bielsa zdradził mi, że to jego ulubiony piłkarz. Wykonuje wszystko. Poznałem jego rodziców i w takich chwilach rozumiesz doskonale, dlaczego dzieci są takie, a nie inne. Kevin to świetny chłopak. Jego klauzula odejścia to obecnie 250 milionów euro. Bardzo mi przykro, on nie jest na sprzedaż. 

Kwota 222 milionów, jaką zapłacono za Neymara, wydaje się teraz do zaakceptowania?: Tak.

Przedłużenie umowy z City do 2022 roku: Zgadza się, przedłużyłem. Czuję się w tym klubie bardzo dobrze. Czuję się chroniony i jestem w klubie, który mnie naprawdę interesuje. Jestem tutaj z Ferrianem Soriano, z Txikim. Znamy się jeszcze z czasów drugiej drużyny Barcelony. Nikt mnie tutaj nie osądza z porażek czy wygranych. 

Dziennikarstwo: Po okresie spędzonym w Barcelonie wszystko jest dużo bardziej znośne. Złośliwość i okrucieństwo hiszpańskiej prasy nie istnieje w żadnym innym miejscu. Jeśli dziennikarze chcą zrobić krzywdę, to wiedzą, jak to zrobić. Z pochwałami jest tak samo. 

Trenowanie reprezentacji narodowej: Tak. Zostanę selekcjonerem reprezentacji, jeśli nadarzy się taka okazja i będą mnie chcieli. Chcę to zrobić i chcę się sprawdzić. Zawsze była we mnie ta ciekawość. Kiedy grałem w Barcelonie, to chciałem z niej odejść w wieku 28 lat. Wyjechałem do innego kraju w wieku 30 lat. Lubię mieć możliwość mieszkania w innym miejscu, zobaczenia czegoś nowego. Jeśli tak się nie dzieje, to wszystko jest zawsze takie samo. Trzeba się sprawdzać w innych językach. Trzeba porównywać te nowe doświadczenia z tym, co zrobiło się wcześniej. To jest pozytywne. 

Perfekcjonista: Oglądam bardzo mało meczów piłkarskich. Bardzo mało. Bardziej lubię obejrzeć spotkanie, które już wcześniej rozegraliśmy. Mogę wtedy zobaczyć, w czym możemy się poprawić. Lubię też oglądać mecze rywala, z którym przyjdzie się nam mierzyć. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (20)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze