Po bramkach Messiego, Suáreza i Paulinho Barcelona wygrała na Camp Nou z Levante 3:0, umacniając się na pozycji lidera LaLigi.
Najlepszy strzelec Barcelony ubiegłego roku strzelanie rozpoczął już po jedenastu minutach spotkania, gdy po efektownej akcji z Jordim Albą precyzyjnym uderzeniem wolejem umieścił piłkę w siatce. Chwilę później mogło i powinno być 2:0, ale doskonałej okazji nie wykorzystał Suárez do spółki z Dembélé.
To, co nie powiodło się Urugwajczykowi po kwadransie gry, udało się w 38. minucie. Po dośrodkowaniu Roberto El Pistolero przyjął piłkę i mocnym uderzeniem nie dał szans Oierowi. Chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania zza pola karnego swoich sił spróbował Rakitić, ale minimalnie się pomylił.
Po zmianie stron tempo spotkania spadło niemal do zera. Zaczęło się od groźnego uderzenia Iviego, ale świetną interwencją popisał się ter Stegen. Dwadzieścia minut później niemiecki bramkarz ponownie był w centrum uwagi, gdy wygrał pojedynek sam na sam z Moore'em.
Dopiero w 72. minucie pierwszą dogodną okazję miała Barcelona, a konkretnie Suárez, ale jego uderzenie we wspaniałym stylu wybronił Oier. Były bramkarz Barçy był jednak bezradny w doliczonym czasie gry, gdy Messi minął kilku rywali i jak na tacy wyłożył piłkę Paulinho, który ustalił wynik meczu.
W spotkaniu bez historii Barcelona pewnie sięgnęła po komplet punktów. Cieszą wygrana, podtrzymanie świetnej formy przez Messiego oraz kolejny mecz na zero z tyłu.
Komentarze (373)