Jak twierdzi José Paéz, były radca prawny FIFA, Barcelona może być spokojna o sprawę związaną z kontaktami z Antoine'em Griezmannem. W programie radiowym "El Partidazo de COPE" Paéz określił pozew Atlético jako symboliczny gest i przypomniał, że jeśli w kontrakcie jest zapisana klauzula odstępnego, zawsze można rozmawiać z zawodnikiem na sześć miesięcy przed końcem umowy, dlatego Barcelona nie zostanie w żaden sposób ukarana przez najważniejszą organizację w piłce nożnej.
– Jeszcze nigdy żaden klub nie został za to ukarany. Barcelona w dowolnej chwili może wpłacić klauzulę odstępnego, więc każde rozmowy mogą odbywać się na sześć miesięcy przed końcem umowy. To nigdy nie jest niezgodne z prawem – zapewnił Paéz i wykluczył ewentualną interwencję FIFA w tej sprawie. – To nie nastąpi – powiedział jasno były działacz organizacji.
Kary, jakie grożą FC Barcelonie i samemu Griezmannowi, wynoszą odpowiednio jedno lub dwa okienka bez możliwości sprowadzania nowych piłkarzy i cztery miesiące bez gry. Paéz twierdzi jednak, że nie ma żadnej szansy na ich wymierzenie.
Dyskusja na ten temat rozpoczęła się od wypowiedzi Guillermo Amora, który zasugerował, że mogło dojść do wstępnych porozumień pomiędzy Griezmannem i Barceloną. – Słowa Amora nie są wystarczającym dowodem, żeby składać pozew do FIFA, mogą stanowić jedynie poszlakę – uznał radca prawny.
W przypadku podpisania kontraktu z reprezentantem Francji ryzyko sankcji wzrośnie, ale wciąż pozostanie niewielkie. Istnieją jednak precedensy w postaci spraw Philippe Mexèsa i Gaela Kakuty, w których AS Roma i Chelsea zostały ukarane. FIFA uznała wtedy, że kluby podjęły działania w sprawie transferów, zanim były do tego uprawnione.
Adwokat Juan de Dios Crespo patrzy na sprawę z innej strony. – Przypadek Griezmanna nie ma nic wspólnego z Mexèsem. Należy zastosować się do reguł Królewskiego Hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej, a nie FIFA, ponieważ to sprawa pomiędzy dwoma hiszpańskimi klubami – powiedział de Dios w wywiadzie dla radia Marca.
Komentarze (12)