„Teraz nie, ponieważ muszę co tydzień grać w podstawowym składzie, żeby móc się rozwijać. Ale pewnego dnia zagram w Barcelonie” - taka była szczera i rozsądna odpowiedź Ousmane Dembele przesłana Robertowi Fernándezowi i jego prawej ręce Urbano Ortedze, gdy latem ubiegłego roku przedstawili oni oficjalną ofertę kupna 19-latka. Kto wie, czy obietnica gry dla Barçy w przyszłości nie zostanie zrealizowana w najbliższym czasie.
Gdy Dembele otrzymał propozycję z Barcelony, był jeszcze piłkarzem Rennes i mimo młodego wieku miał jasny plan rozwoju kariery. Założenie koszulki Blaugrany było dla niego marzeniem i serce mówiło tak, ale głowa podpowiadała, że byłoby to ryzykowne posunięcie, ponieważ nie miałby szans w rywalizacji o miejsce w pierwszej jedenastce z Leo Messim, Luisem Suárezem i Neymarem. Piłkarz doskonale wiedział, że na tym etapie kariery potrzebuje rozgrywać jak najwięcej meczów, żeby nie stanąć w rozwoju i móc wciąż się uczyć oraz zdobywać doświadczenie. Dembele zdecydował się zatem odrzucić ofertę, zdając sobie sprawę, że pociąg o nazwie Barcelona może przyjechać po niego tylko raz w życiu. Robert Fernández rozumiał jego decyzję i poprosił tylko, by dobrze wybrał nowy klub.
Dembele udało się to uczynić. 19-latek trafił do Borussii Dortmund, w barwach której bryluje w Bundeslidze, rozgrywkach o wyższych wymaganiach niż Ligue 1. Z dobrej strony pokazał się również w Lidze Mistrzów, choć był to dla niego debiut w tych rozgrywkach. Łącznie w tym sezonie rozegrał 36 meczów, w których zdobył 7 goli i zaliczył 16 asyst.
Teraz Dembele wygląda na bardziej przygotowanego do gry w Barcelonie i zdaje sobie sprawę, że w systemie 3-4-3, gdy Messi przeszedł do środka pola, miałby szansę na występy w podstawowym składzie. 19-latek czuje się zobowiązany wobec pierwszego wielkiego klubu, który zwrócił na niego swoją uwagę.
Komentarze (51)