Javier Tebas odniósł się do sporu, jaki w ostatnich dniach wytworzył się pomiędzy Gerardem Piqué a Ángelem Torresem. Prezes LFP okazał swoje zdziwienie słowami stopera Barçy i przyznał, że nie wierzy, aby Gerard miał oskarżyć prezydenta Getafe o umyślne szkodzenie wizerunkowi katalońskiego klubu.
Przypomnijmy, że 31 października (dzień, w którym Hiszpanie hucznie obchodzą Halloween) Barça grała ligowy mecz z Getafe, po którym doszło do niecodziennych zdarzeń. Najpierw piłkarze Blaugrany wparowali w przebraniach na konferencję prasową jednego z zawodników Getafe, a następnie świat obiegły zdjęcia szatni gości na Coliseum Alfonso Pérez, którą rzekomo mieli celowo ubrudzić gracze Barçy. O tej sprawie informowaliśmy Was tutaj oraz tutaj.
Całą atmosferę podgrzał prezydent Getafe, który zarzucił graczom Barçy brak szacunku oraz celowe ubrudzenie szatni. Na słowa Torresa zareagował nie kto inny, jak Gerard Piqué, który po meczu z Villarrealem odbił piłeczkę i zaczął insynuować, że całe zajście związane z szatnią jest sprawką prezydenta Geta.
Sprawa ciągnie się już od dłuższego czasu, dlatego do akcji wkroczyć postanowił Javier Tebas. – Nie wiem, czy to powiedział. Dziwi mnie, że Piqué mógłby to powiedzieć. Zdziwiłoby mnie, gdyby rzeczywiście to powiedział, dlatego nie wierzę w to, że Piqué to powiedział – skomentował prezes LFP, który nie sądzi, aby stoper Barçy mógł oskarżyć prezydenta Getafe o umyślne pobrudzenie szatni, a następnie zrzucenie winy na Barçę. Jedno jest pewne. Im szybciej skończy się ta cała polemika, tym lepiej, dla wszystkich.
Komentarze (25)