Geniusz Neymara, wymęczone zwycięstwo Canarinhos

Jakub Piasek

15 czerwca 2015, 08:00

64 komentarze

W ostatnim spotkaniu pierwszej rundy fazy grupowej Copa América 2015 Brazylia podejmowała Peru. Drużyna Dungi była od początku stawiana w roli faworytów -  jednak jak dobrze wiemy, w tym turnieju póki co faworyci zawodzą (o czym świadczy chociażby remis Argentyny, czy porażka Kolumbii). Tak było i tym razem. Skazywani na pożarcie podopieczni Ricardo Gareki napsuli krwi znacznie wyżej notowanemu przeciwnikowi. Mimo, iż Brazylia wygrała, do samego końca musiała drżeć o trzy punkty. 

Mecz obie drużyny rozpoczęły z wysokiego C. Już w trzeciej minucie niefrasobliwość Jeffersona i Davida Luiza wykorzystał Cueva. Brazylia nie pozostała dłużna i dwie minuty później wyrównała. Akcję rozpoczął z lewej strony Neymar, piłka trafiła do powołanego w ostatniej chwili Daniego Alvesa, który świetną wrzutką "na nos" wypracował swojemu kapitanowi doskonałą okazję. Ten nie pozostał dłużny i pewnym strzałem głową wyrównał stan meczu. W dalszej części byliśmy świadkami piłkarskiego rollercostera. Piłka szybko przemieszczała się spod jednej do drugiej bramki.  Najbardziej aktywni byli w swoich drużynach odpowiednio Farfan oraz Neymar, który kilka razy oczarował publikę sztuczkami technicznymi. W 30. minucie serca kibiców Barçy na moment zamarły. Na murawie długo leżał Dani Alves. Po niebezpiecznym wślizgu Guerrero (za ten faul otrzymał żółtą kartkę) obrońca Barçy trzymał się za kolano. Na szczęście doraźna pomoc wystarczyła i defensor Canarinhos mógł kontynuować mecz. Peru grało znacznie bardziej drużynowo. Akcje Brazylii opierały się głównie na Neymarze i Willianie. W 45. minucie przed polem karnym sfaulowany został kapitan Kanarków. Jego strzał z rzutu wolnego przeleciał jednak wysoko nad poprzeczką. Chwilę wcześniej został on jeszcze upomniany żółtą kartką za usunięcie pianki, którą sędzia wyznaczył położenie piłki. 

Druga połowa rozpoczęła się nieco spokojniej. Sporo fauli i przerw w grze spowodowało, że tempo meczu wyraźnie siadło. W 53. minucie po nieudanym wybiciu Peruwiańczyków, piłkę na 18. metrze otrzymał Neymar. Kropnął zaskakując chyba wszystkich, jednak drogę do bramki zagrodziła poprzeczka. Brazylijczycy wyglądali nieco jak chłopcy, którzy widzą się po raz pierwszy na podwórku - po dwóch, trzech podaniach jeden z nich brał piłkę i próbował przedryblować przeciwników. Mądrze broniący się Peruwiańczycy nie pozwolili jednak zagrozić swojej bramce. Strzały były blokowane, dośrodkowania nie znajdowały adresatów, a zawodnicy Canarinhos często łapani byli na pozycji spalonej. Reprezentacja Peru długimi wymianami podań skutecznie wybijała z rytmu Brazylijczyków. Podopieczni Ricardo Gareki swoich szans upatrywali w stałych fragmentach gry. Po jednym z rzutów wolnych narazili się jednak na bardzo groźny kontratak. Piłkę wyprowadził Neymar, ale w sytuacji sam na sam z bramkarzem Douglas Costa nieznacznie spudłował. W 90. minucie piłkę meczową miał na nodze Neymar, ale uderzył nieznacznie obok bramki.  Wydawałoby, że mecz zakończy się remisem, jednak kapitan Brazylii nie odpuścił. Zagrał w poprzek pola karnego do znajdującego się na czystej pozycji Costy. Ten tym razem się nie pomylił. Pokonał Gallesa i ustalił wynik meczu na 2:1. Chwilę później arbiter zakończył mecz.

Peruwiańczykom zabrakło kilku chwil do urwania punktu wyżej notowanemu przeciwnikowi, jednak geniusz Neymara okazał się być decydujący. Zdecydowanie najlepszy dziś na boisku piłkarz pozwolił swojej reprezentacji odnieść cenne zwycięstwo. Gol i asysta, wiele udanych dryblingów - oglądanie kapitana Brazylii w takiej formie to czysta przyjemność. W kolejnym meczu podopieczni Dungi zagrają z Kolumbią. Czy będzie to rewanż za ćwierćfinał zeszłorocznych Mistrzostw Świata? O tym przekonamy się już 18 czerwca o 2:00 w nocy. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (64)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze