target="_blank">Chewbacca wrócą na ekrany kin, czekają nas piłkarskie gwiezdne wojny. To jednak nie będzie kolejne starcie dobra ze złem. W środowy wieczór piłkarze Barcelony i Bayernu Monachium zaproszą nas na pierwszy odcinek galaktycznego pojedynku, którego stawką jest finał Ligi Mistrzów. Po czyjej stronie będzie moc?

Mówi się, że jest wiele dróg do sukcesu, mnóstwo stylów do wyboru i jeszcze więcej czynników, które wpływają na końcowy rezultat. Nie ma jedynej słusznej recepty na końcowy triumf. Dla jednych wyznacznikiem piękna będzie filozofia oparta na utrzymaniu się przy piłce, a dla innych taktyka, którą preferują Diego Simeone czy José Mourinho, czyli ataki szybkie, skuteczne i przede wszystkim zabójcze. Ale na Camp Nou dojdzie do pojedynku trenerów wywodzących się z tej samej szkoły futbolu, wiernych jednej filozofii, a podstawowe pytanie brzmi: kto wygra walkę o futbolówkę? 

Paradoksalnie to Barcelona, która wielkie sukcesy w ostatnich latach zawdzięcza słynnej tiki-tace, może lepiej czuć się bez piłki, ale czy w starciu z Bayernem Guardioli można sobie pozwolić na utratę kontroli nad spotkaniem? Raczej nie, dlatego czeka nas fascynująca rywalizacja o utrzymanie się przy piłce, a zwycięzca tego pojedynku będzie prawdopodobnie w korzystniejszym położeniu na koniec tej szalonej rywalizacji.

Powrót Jedi

Dawno, dawno temu istniała drużyna kosmiczna, z innej galaktyki, która wygrywała

target="_blank">jak chciała i
target="_blank">kiedy chciała. Co tydzień siadaliśmy przed telewizorami, oglądając piłkarskich bogów, którzy magię wprowadzali w życie, a niemożliwe było dla nich możliwe. Pep Guardiola