Po emocjach związanych z Ligą Mistrzów i awansem do półfinału tych rozgrywek czas na powrót do ligowej rzeczywistości, ale nawet na moment nie można sobie pozwolić na rozprężenie. Derby są spotkaniami, których w zasadzie nie trzeba zapowiadać. Wyjątkowy klimat, nieprzewidywalne scenariusze i bitwa o każdy centymetr boiska. Ale te w wydaniu katalońskim są jakby wyrwane z tego kontekstu. Tutaj faworyt jest z góry znany i przeważnie nie zawodzi. Czy tym razem będzie podobnie? Początek już o 16:00!
Po wyeliminowaniu PSG w ćwierćfinale Ligi Mistrzów Barcelonę czeka kolejne bardzo ciężkie zadanie. Derby Katalonii to zawsze pojedynki pełne podtekstów, emocji i wielu pięknych akcji, choć bez wątpienia nie mają takiego ciężaru gatunkowego jak bitwy Realu Madryt z Atlético. Trzeba jednak pamiętać, że podopieczni Luisa Enrique nie mogą sobie pozwolić na wpadkę, a Espanyol na Cornellà-El Prat (obecnie Power8 Stadium) zawsze jest trudnym rywalem (w siedmiu ostatnich meczach na własnym stadionie pięciokrotnie zachowywał czyste konto). Szczególnie, że Papużki również mają o co grać. Zespół Sergio Gonzáleza w dalszym ciągu liczy się w walce o Ligę Europy.
Napisać, że derby rządzą się swoimi prawami, to nie napisać nic odkrywczego. Ale pojedynek o panowanie w Barcelonie w ostatnich latach przebiega zgodnie z łatwo przewidywalnym scenariuszem, gdzie popularne Papużki raz po raz muszą uznawać wyższość bardziej utytułowanego rywala. Na korzyść Espanyolu działa jedynie Cornellà-El Prat, ponieważ historia katalońskich derbów uczy nas, że jeżeli gdzieś Los Pericos znajdują sposób na Barcelonę, to właśnie tutaj. Ale i to zdarza się sporadycznie. Z 80 pojedynków, jakie rozegrano na stadionie Espanyolu, Barça wygrała 29, a przegrała 25. Ostatnie lata, to już pełna dominacja Dumy Katalonii. Na nowym Cornellà-El Prat Barcelona wygrała trzy mecze, a dwa zakończyły się remisem. Ostatnia wygrana Papużek na własnym stadionie to sezon 2006/07, kiedy padł wynik 3:1.
Mecze z nieprzewidywalnym scenariuszem powiadacie? 21 lutego 2009 roku. To właśnie wtedy kibice Los Pericos po raz ostatni świętowali wygraną nad Barçą. Krocząca od zwycięstwa do zwycięstwa Barcelona Pepa Guardioli złapała zadyszkę i przegrała z Espanyolem 1:2. W pierwszej połowie czerwoną kartką ukarany został Keita, na początku drugiej Iván de la Peña strzelił dwie bramki, z czego jedną po fatalnym błędzie Valdésa. W tamtym spotkaniu Barça zdołała odpowiedzieć tylko jednym golem i derby przegrała, doznając pierwszej domowej porażki z Pericos od 1982 roku. Od tamtej pory statystyki dla popularnych Papużek są druzgocące.
Od pamiętnej porażki zespołu Pepa Guardioli bilans derbów to dziesięć wygranych Dumy Katalonii i dwa remisy. W tym czasie Barcelona zdobyła dwadzieścia osiem goli, a straciła cztery. Dominacja Barçy nie podlega dyskusji, ale czy tym razem będzie podobnie? Z całą pewnością Papużek nigdy nie można zlekceważyć.
„To będą niezwykle trudne derby” - powiedział w jednym z wywiadów Gerard Piqué i ciężko się z Hiszpanem nie zgodzić. Espanyol po problemach na początku sezonu odnalazł rytm, a Sergio García jest jednym z najlepszych napastników w lidze. Papużki nie przegrały w lidze od sześciu spotkań, a w tym czasie mierzyły się między innymi z Atlético i Athletikiem. Dobra dyspozycja sprawiła, że podopieczni Sergio Gonzáleza w dalszym ciągu mają matematyczne szanse na europejskie puchary, dlatego meczu z Barceloną na pewno nie odpuszczą. Wspierani przez fanatycznych kibiców na Cornellà-El Prat będą walczyć o każdy centymetr boiska i zrobią wszystko, żeby utrudnić życie największemu rywalowi w La Liga.
A Barcelona? Dla podopiecznych Luisa Enrique kwiecień był niezwykle pracowity i przydałoby się podtrzymać niezłą passę. Po wyeliminowaniu PSG i wylosowaniu Bayernu Monachium czas na ligowe starcie o niezwykle cenne trzy punkty. Walka o mistrzostwo z Realem Madryt będzie trwała do samego końca, a o końcowym sukcesie zdecydują detale. Dlatego każdy mecz to finał, a derby Barceloną są początkiem sprintu po tytuł.
Mecz Barcelony z Espanyolem to z całą pewnością coś więcej niż kolejny pojedynek o trzy punkty. W sobotnie popołudnie stawką będzie również duma z panowania w stolicy Katalonii. Na tę chwilę rządzi w niej Barcelona, ale Espanyol nie marzy o niczym innym jak o zdetronizowaniu największego rywala. Przynajmniej do następnych derbów. Vamos!
Według STS zdecydowanym faworytem jest Barcelona i każdy inny wynik niż jej zwycięstwo będzie dużą niespodzianką. Za darmo i w dobrej jakości mecz obejrzysz na STS TV.
Komentarze (426)