W trakcie konferencji prasowej podczas zgrupowania reprezentacji Chile Claudio Bravo przyznał, że czeka go „długa droga", zanim zostanie uznany za jednego z najlepszych bramkarzy w historii swojego kraju. „Stawianie mnie na równi z Sergio Livingstonem, Roberto Rojasem lub Danielem Morónem byłoby śmiałym posunięciem", mówił bramkarz Barçy.
„Mam jeszcze wiele do zrobienia"
Zapytany o osobiste odczucia po znakomitym w jego wykonaniu niedzielnym El Clásico, Bravo odparł: „Pozostaję spokojny, odczuwam wewnętrzną radość, widząc, jak są wynagradzane te wszystkie lata poświęceń oraz jak spełniają się moje marzenia z dzieciństwa. Mam jednak jeszcze wiele do zrobienia i mam nadzieję, że wszystko będzie mi wychodzić jeszcze przez długi czas. Oczekuję o wiele więcej i nie zamierzam komentować z wyprzedzeniem konkretnych wydarzeń z mojego życia".
„Czuję się szczęśliwy i usatysfakcjonowany"
„Czuję się szczęśliwy i usatysfakcjonowany tym, co miało miejsce w weekend, nie ma jednak wiele czasu na świętowanie, gdyż już następnego dnia trzeba wsiąść do samolotu i polecieć na zgrupowanie reprezentacji, diametralnie zmieniając swoje nastawienie", dodał Chilijczyk.
Sekret formy
„Zawsze starałem się traktować wszystko ze spokojem, to daje przewagę i pozwala pozostać na topie w jednej z najbardziej konkurencyjnych lig świata. Myślę, że głównie w tym leży mój sekret", wyjaśnił Bravo, który mówił również o swoich ambicjach odnośnie liczby rozegranych meczów w reprezentacji.
„Muszę wciąż podnosić swój poziom, po to pracuję, pod tym względem nigdy nie jestem z siebie zadowolony i nie spoczywam na laurach. Zawsze aspiruję do czegoś więcej i oczekuję, że każde moje następne spotkanie będzie lepsze od poprzedniego. Mam nadzieję, że mój najlepszy moment jest jeszcze daleko przede mną", podsumował Bravo swoją filozofię treningów.
Komentarze (78)