Uwaga, City potrafi grać z nożem na gardle

Majerr

18 marca 2015, 17:00

Mundo Deportivo/Własne

36 komentarzy

Już dzisiaj o godzinie 20:45 rozpocznie się mecz pomiędzy FC Barceloną a Manchesterem City, w którym Katalończycy mogą przypieczętować swój ósmy awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów z rzędu. Pomimo osiągnięcia bardzo korzystnego rezultatu w pierwszej osłonie rywalizacji (2:1), Barça musi zachować całkowitą koncentrację, ponieważ mistrzowie Anglii wiedzą, jak grać z nożem na gardle.

Podopieczni Manuela Pellegriniego z pewnością nie znajdują się w dobrej dyspozycji. Po porażce na Etihad z Barçą (1:2), The Citizens rozegrali trzy mecze, z czego w aż dwóch doznali porażki: z Liverpoolem (1:2) oraz z beniaminkiem ligi Burnley (0:1). Po pierwszym meczu Katalończyków i Anglików w Manchesterze mogłoby się wydawać, że ekipa Lucho łatwo dopełni dzisiaj formalności, o czym przekonana jest znaczna część sympatyków Blaugrany. Niestety takie podejście jest po prostu zgubne i jeżeli udzieli się ono piłkarzom, sytuacja może wymknąć się spod kontroli, a końcowy efekt być daleki od oczekiwań.

Agüero i spółka katastrofalnie rozpoczęli obecną edycję Ligi Mistrzów. W pierwszym spotkaniu fazy grupowej przegrali z Bayernem w Monachium (0:1), później zremisowali u siebie z Romą (1:1), by następnie dwukrotnie nie sprostać CSKA Moskwa (2:2 i 1:2). Po porażce na Etihad z Rosjanami wydawało się, że mistrz Anglii sensacyjnie odpadnie w fazie grupowej, po raz kolejny udowadniając, że wciąż nie jest gotowy na walkę o najwyższe europejskie cele. Ostatnie dwa spotkania dla Obywateli były zatem meczami „o życie”.

W pierwszym podejściu na Anglików czekał najcięższy możliwy rywal – Bayern Monachium. Choć do 85. minuty meczu Manchester City przegrywał 1:2, to za sprawą genialnego Sergio Agüero odwrócił losy spotkania i wygrał starcie 3:2, dzięki hat-trickowi Argentyńczyka. W ostatniej kolejce ekipa Pellegriniego musiała odnieść zwycięstwo nad Romą, aby móc awansować do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Po bramkach Nasriego i Zabalety mistrzowie Anglii uciekli spod topora i wywalczyli sobie prawo udziału w dalszej części turnieju.

Cała ta sytuacja ukazuje, że nawet w obliczu bardzo niewygodnej sytuacji mistrz Anglii nie załamuje rąk. Manchester City to drużyna z charakterem, która posiada odpowiednie umiejętności, aby przechylić losy dwumeczu na swoją korzyść. Bezwzględnie pamiętać muszą o tym piłkarze Barçy, którym nie może zabraknąć koncentracji i odpowiedniego nastawienia. Trochę pokory przydałoby się także sympatykom Blaugrany, triumfalnie wieszczącym awans swoich ulubieńców do kolejnej rundy. Tym, którzy mają krótką pamięć, warto przypomnieć pewne wydarzenie. Sezon 2006/07, półfinałowy dwumecz Pucharu Króla. W pierwszym spotkaniu Barcelona rozbija rywala na Camp Nou aż 5:2. Wszyscy obwieścili pewny awans Katalończyków do finału turnieju. Nadszedł dzień rewanżu. Kompletnie bezradna Blaugrana dostaje tęgie lanie w postaci czterech bramek i z hukiem odpada z rozgrywek. W tej krótkiej historii jeden mały szczegół ma niezwykle ważne znaczenie. Rywalem Barçy nie był zespół pokroju mistrzów Anglii. Barçę ośmieszyło wówczas… Getafe. W sporcie jedna zasada jest niezwykle prosta i niezmienna. Nie lekceważ nawet najsłabszego, tylko udowodnij mu, że najnormalniej w świecie jesteś od niego lepszy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (36)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy