Rozgrywanie meczu o godzinie 12:00 nie jest dla Barcelony czymś zwyczajnym. W ciągu ostatnich 50 lat Katalończycy zaledwie dwa razy przystępowali do ligowego spotkania na Camp Nou właśnie o tej porze. Jutrzejszy pojedynek z Rayo będzie trzecim takim przypadkiem.
Pierwszy ze wspomnianych dwóch meczów miał miejsce 25 grudnia 1965 roku. Z uwagi na niezwykłą datę spotkania (pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia) zostało ono poprzedzone uroczystymi obchodami. Zatańczono m.in. sardanę - narodowy taniec kataloński.
Jeżeli chodzi o aspekt sportowy, prowadzona przez Roque Olsena Barça pokonała zespół Las Palmas 3:2. W tym wyrównanym spotkaniu jako pierwsi bramki strzelali piłkarze Blaugrany - Müller w 11., a następnie Benítez w 22. minucie. Rywale odpowiedzieli również dwoma trafieniami, w 44. i 58. minucie. Losy spotkania rozstrzygnęły się na dziesięć minut przed jego zakończeniem. Warto zaznaczyć, że tego dnia w Katalonii wiał bardzo silny wiatr. Wedle ówczesnych kronik, piłkarz Barcelony Eladio oddał strzał, którego trajektoria lotu przybrała nieoczekiwany dla bramkarza rywali obrót. Piłka po dość nietypowym zachowaniu zatrzepotała w siatce, a Katalończycy mogli cieszyć się ze zdobycia kompletu punktów.
Drugie wspomniane spotkanie miało miejsce całkiem niedawno, bo zaledwie dwa lata temu. 10 lutego 2013 roku Barça podejmowała na własnym obiekcie Getafe. Na ławce trenerskiej Barçy zasiadał Jordi Roura, który zastępował walczącego z chorobą Tito Vilanovę. Blaugrana urządziła sobie prawdziwy festiwal strzelecki, aplikując rywalowi z przedmieść Madrytu aż sześć bramek. Do siatki trafiali Alexis, Messi, Villa, Tello, Iniesta i Piqué, zaś honorowego gola dla przyjezdnych zdobył Álvaro Vázquez. 85 610 kibiców na żywo oglądało popisową grę swoich ulubieńców, uczestnicząc w prawdziwym piłkarskim święcie na Camp Nou.
Jutro po raz trzeci w ciągu ostatnich 50 lat Barça wyjdzie na murawę Camp Nou w samo południe. Dla podopiecznych Luisa Enrique pojedynek z Rayo będzie szczególnie ważny. W związku z dzisiejszą porażką Realu z Athletikiem na San Mamés 0:1 Katalończycy mogą odzyskać utraconą jeszcze w zeszłym roku pozycję lidera. Patrząc na bilans dotychczasowych oficjalnych spotkań obu drużyn na Camp Nou, okazja do ponownego objęcia fotela lidera wydaje się znakomita. Z dwunastu spotkań Barcelona wygrała aż dziesięć, zaś Franjirrojos zwyciężyli tylko raz.
Komentarze (40)