Niesamowita postawa Barçy Luisa Enrique w 2015 roku sprawiła, że Katalończycy zniwelowali stratę do odwiecznego rywala z Madrytu i ponownie są zależni od samych siebie.
Zwycięstwo, na zawsze ciężkim obiekcie w Bilbao, przywróciło Blaugranie to, czego większość kibiców chciała od dawna, czyli całkowitą niezależność. Od momentu porażki w 10. kolejce La Liga przeciwko Realowi na Bernabéu (1:3) podopieczni Luisa Enrique nigdy nie znajdowali się tak blisko ekipy Carlo Ancelottiego w ligowej tabeli. Faktem jest, że w niektórych kolejkach dystans pomiędzy obiema drużynami wynosił jeden punkt, jednak Los Blancos przez cały ten okres mieli do rozegrania zaległy mecz z Sevillą, który ostatecznie wygrali 2:1.
Od przewagi do straty
Obecny sezon Primera División zaczął się dla Katalończyków wprost idealnie. Cztery kolejne zwycięstwa w pierwszych czterech kolejkach, przy równoczesnych dwóch porażkach Realu Madryt (z Realem Sociedad oraz Atlético), sprawiły, że zespół Lucho miał aż sześć punktów przewagi nad Los Blancos. Jednak już po remisie z Málagą (0:0) dystans pomiędzy obiema ekipami zmniejszył się do czterech oczek.
Właśnie z taką przewagą rozpoczęło się pierwsze w tym sezonie El Clásico, które padło łupem zespołu z Madrytu. Klęska w Gran Derbi przybliżyła Los Blancos do Barcelony na odległość jednego punktu, zaś szokująca porażka Barçy w następnej kolejce z Celtą Vigo na Camp Nou (0:1), zepchnęła Katalończyków na drugie miejsce w ligowej tabeli. Kolejna wpadka, tym razem z Getafe (0:0), tylko powiększyła stratę Barçy do Realu. Okazję do zmniejszenia dystansu Barça miała już w 17. kolejce (Real poległ wówczas z Valencią 1:2), jednak katastrofalna postawa w San Sebastián zadecydowała o porażce zespołu Luisa Enrique 0:1. Wreszcie kolejna szansa na „złapanie” Realu nadarzyła się wczorajszego dnia i tym razem Messi i spółka nie pozwolili na ponowne zaprzepaszczenie tak znakomitej okazji.
Szansa dla Barcelony
Klęska Realu na Calderón i zwycięstwo Barçy na San Mamés na nowo otworzyło drużynie Luisa Enrique drzwi do mistrzowskiego tytułu. Barcelona ma obecnie jeden punkt straty do Los Blancos, jednak 22 marca dojdzie do bezpośredniego starcia pomiędzy obiema ekipami na Camp Nou. Oznacza to, że w przypadku zwycięstwa, Katalończycy odzyskają fotel lidera. Bez wątpienia należy cieszyć się z faktu, że Barcelona jest zależna już tylko od siebie, jednak trzeba pamiętać, iż do zakończenia sezonu jeszcze bardzo długa i wyboista droga. Tylko regularne punktowanie w kolejnych meczach może przynieść upragniony sukces na zakończenie obecnego sezonu.
Komentarze (53)