Przedwczesny finał

Eoren

21 stycznia 2015, 10:30

1064 komentarze

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

1:0

Herb FC Barcelona

Atlético Madryt

ATM

  • Lionel Messi 85'
  • środa, 21 stycznia 22:00
  • Camp Nou
  • TVP 1

Po tym jak piłkarze Cholo Simeone wyeliminowali Real Madryt z Pucharu Króla, w walce o to trofeum pozostało dwóch faworytów. Gdy zabrzmi ostatni gwizdek ćwierćfinałowego dwumeczu pomiędzy ekipą znad Manzanares a piłkarzami z Katalonii faworyt będzie już tylko jeden. Atlético Madryt lub FC Barcelona. Trudno nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z przedwczesnym, zdecydowanie przedwczesnym, finałem. Już dziś jego pierwsza odsłona.

Pojedynek Barçy z Atlético to świeża sprawa. Niecałe półtora tygodnia temu podopieczni Luisa Enrique mierzyli się z Los Colchoneros w spotkaniu ligowym. Tamten mecz zakończył się zwycięstwem Katalończyków w wymiarze 3:1. Jednak tym razem pojedynek z Atlético może się okazać zupełnie inną bajką. W końcu nikomu nie trzeba przypominać, że rozgrywki pucharowe zwykły się rządzić własnymi, nieprzewidywalnymi, prawami.

¡Uno, dos, tres... !

Ligowa potyczka z Atlético okazała się dla Katalończyków meczem na przełamanie. Od momentu zwycięstwa nad podopiecznymi Cholo Simeone jakość gry Blaugrany uległa znaczącej poprawie. Piłkarze Luisa Enrique zgarnęli pełną pulę punktów w lidze i bez problemów, mimo rezerwowego składu, awansowali w pucharowym rewanżu z Elche. Po tygodniach medialnych plotek względem przyszłości drużyny oraz niekorzystnej atmosfery, która wytworzyła się wokół niej po porażce z Realem Sociedad, Barça wreszcie wydaje się oddychać głębiej. I to oddychać futbolem a nie aferami i (mniej lub bardziej wydumanymi) konfliktami.

Znamienny był fakt, że w ligowym starciu z Atlético bramki zdobyli Messi, Neymar i Suárez. Tridente, które, przynajmniej w teorii, powinno stanowić o sile ofensywnej Barçy. Dwóm pierwszym zawodnikom skuteczności z pewnością nie można odmówić – Argentyńczyk i Brazylijczyk wiodą prym w klubowej klasyfikacji strzeleckiej. Zdecydowanie odmiennie ma się sprawa z Luisito, który nadal nie jest w stanie odzyskać, utraconego po długiej pauzie, rytmu strzeleckiego z Liverpoolu. Mimo że względem Urugwajczyka powinno się z pewnością zastosować pewną taryfę ulgową – w końcu nie przepracował normalnie presezonu i potrzebuje chwili na aklimatyzację – to jednak wydaje się, że najwyższy czas na to, by Suárez na dobre włączył się do gry. W pucharze oczywiście każdy mecz jest kluczowy, jednak w tej chwili starcie z rywalem na poziomie Atlético będzie dla Barcelony także ważnym spotkaniem na przetarcie przed zbliżającą się wielkimi krokami Ligą Mistrzów. Sezon wchodzi w decydującą fazę, w której będzie trzeba wytrzymać rywalizację na wszystkich frontach. Pora by w tridente poważne zagrożenie stanowiło wszystkich trzech zawodników.

Syn marnotrawny

Atlético pierwszą poważną próbę sił ma już za sobą. W poprzedniej rundzie piłkarze Simeone pokonali rywala zza miedzy – Real Madryt. Kto, jeszcze kilka tygodni temu, pomyślałby, że katem Los Blancos okaże się Fernando Torres? Wydawało się, że powrót El Niño do La Liga i barw Rojiblancos to ruch w dużej mierze marketingowy, o znaczeniu znacznie bardziej sentymentalnym i populistycznym, niż czysto sportowym. Tymczasem syn marnotrawny powrócił nad Manzanares w zaskakująco dobrym stylu i niemal z miejsca wykopał Real (w przenośni i dosłownie) z Pucharu Króla. Chwilowy przebłysk, czy też magia Vicente Calderón znów zadziałała? Wydaje się, że ten stadion po prostu musi mieć swojego goleadora, niezależnie od tego czy będzie się on nazywał Costa, Falcao, Agüero czy Torres.

Łeb w łeb

„Wiemy, że ten dwumecz będzie ciężki, Atlético to jeden z najlepszych zespołów w Europie” – stwierdził na konferencji prasowej Luis Enrique. - „Znamy już rywala, jego postawę i jakość. W obu spotkaniach będzie wymagał od nas najwyższego poziomu. Jeśli zagramy na swoim poziomie, będziemy mieć szanse na awans, a jeśli nie, to będzie ciężko”. Tym razem nie ulega wątpliwości, że słowa Asturyjczyka nie są czystą kurtuazją wobec kolejnego rywala Barçy. Od dawna siły pomiędzy Barceloną a drużyną z biało-czerwonej części Madrytu nie były tak wyrównane. W ostatnich pięciu spotkaniach, jakie te ekipy rozegrały pomiędzy sobą aż trzykrotnie padał remis. Raz wygrało Atléti, raz Barca. W bezpośredniej konfrontacji drużyny Cholo i Lucho idą łeb w łeb. Fakt, że najbliższy mecz rozegrany zostanie w ramach pucharu jedynie dodaje tej rywalizacji smaku nieprzewidywalności.

Biorąc pod uwagę formę obu drużyn z ostatnich spotkań korzystniej, przynajmniej według statystyk, wypada w tej konfrontacji Barcelona. Od przegranego meczu na Anoeta piłkarze Luisa Enrique kroczyli od zwycięstwa, do zwycięstwa. W sumie uzbierali ich cztery. W tym samym czasie Atlético także przegrało jednokrotnie oraz zaliczyło dodatkowo jeden remis. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, że porażka miała miejsce w ligowym meczu na Camp Nou, zaś remis był de facto zwycięskim spotkaniem z Realem, dzięki któremu Los Colchoneros wywalczyli awans w pucharze, sytuacja obu drużyn zacznie wyglądać niepokojąco podobnie.

Jak zwykle przed meczem na takim poziomie nasuwa się znacznie więcej pytań, niż odpowiedzi. Kilka rzeczy jest jednak pewnych. Nie ulega wątpliwości, że Barcelona jest na fali wznoszącej. Tak samo jak Atlético. To zapowiada tylko jedno: emocjonujący dwumecz, który rozstrzygnie się dopiero na Vicente Calderón.

Gdzie obejrzeć mecz?

Oglądaj mecz Barcelona - Atlético za darmo na STS TV! Po założeniu konta na www.sts.pl otrzymuje się bezpłatny dostęp do ponad 100 transmisji sportowych na żywo tygodniowo. W zakładce https://www.sts.pl/pl/video-/ zawsze można odnaleźć aktualne transmisje, w tym bogatą ofertę spotkań Prmiera División. Mecze można oglądać bezpłatnie bez obowiązku posiadania środków pieniężnych na koncie.

Poleć artykuł

Komentarze (1064)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ja dzisiaj też dzisiaj miałem przedwczesny finał i żona nie była zadowolona

@Zbanowany: Czyli gol w pierwszej minucie... A strzeliłeś chociaż w obydwu połowach, jak Torres? Czy też w następnych próbach byłeś nieskuteczny jak Suarez?

@Korbel: Grunt, że nie prosił o 'karnego'.

@masq: Grunt, że nie wszedł za niego ktoś z ławki!

@Korbel: Przynajmniej by nie symulował.

@Korbel: Panowie, wygraliście dziś wszystko!
« Powrót do wszystkich komentarzy