Aby zostać mistrzem, musisz regularnie punktować na wyjazdach

Krzysztof Majewski

16 stycznia 2015, 19:25

Sport

69 komentarzy

Główna różnica pomiędzy FC Barceloną a Realem Madryt w sezonie 2014/15 polega na wynikach osiąganych przez oba zespoły z dala od swoich stadionów. Zawodzenie na wyjazdach ma dla Barçy poważne skutki, gdyż to ona wciąż musi oglądać plecy odwiecznego rywala.

Przed kilkoma dniami Luis Enrique przyznał, że jednym z głównych wyzwań, jakie stoją przed jego zespołem jest poprawienie gry poza Camp Nou. Po wczorajszym zwycięstwie nad Elche w niedzielę Katalończyków czeka ciężka próba przeciwko Deportivo na El Riazor. Barça jest zobligowana do zgarnięcia trzech punktów i czekania na potknięcie rywala z Madrytu, które pozwoliłoby im na zniwelowanie straty do obecnego lidera La Liga.

Bez wątpienia w obecnym sezonie prawdziwą pięta achillesową podopiecznych Lucho są mecze wyjazdowe. Barça straciła w dotychczasowych meczach 13 punktów, z czego aż 10 oczek na obiektach rywali. 2 remisy, 2 porażki i 5 zwycięstw to bilans Blaugrany na wyjazdach, który z pewnością nie powala na kolana.

Dla odmiany, Real Madryt może pochwalić się zdecydowanie większą regularnością poza Bernabéu. W dziewięciu spotkaniach Los Blancos przegrali dwukrotnie, lecz we wszystkich pozostałych byli bezkompromisowi, za każdym razem zgarniając komplet punktów.

Z kolei jeśli chodzi o trzeciego pretendenta do tytułu, Atlético, obecni mistrzowie Hiszpanii mają bilans nieznacznie gorszy od Barcelony, co sprawia, że piłkarze Simeone okupują obecnie trzecią lokatę z trzypunktową stratą do Blaugrany. 5 zwycięstw, 1 remis oraz 3 porażki w dotychczasowych wyjazdowych spotkaniach wyraźnie świadczą o przeciętnej postawie Rojiblancos na boiskach rywali.

Niemoc strzelecka kluczem

Bez wątpienia jedną z głównych przyczyn słabej postawy Barçy z dala od Camp Nou jest niemoc strzelecka zespołu. Drużyna prezentuje się bardzo solidnie jeśli chodzi o bronienie dostępu do własnej bramki. W dotychczasowych dziewięciu spotkaniach stracili tylko pięć bramek, z czego aż trzy padły podczas bolesnej porażki na Bernabéu. O ile na Camp Nou Barça strzela jak na zawołanie, to poza stolicą Katalonii ta sztuka przychodzi im z wielkim trudem.

12 goli w 9 spotkaniach to bardzo mizerny wynik, jeżeli porównamy go z osiągnięciami Realu Madryt (32). Los Blancos na wyjazdach prezentują się solidnie, z kolei Barça w aż trzech z wspomnianych czterech potknięć nie potrafiła znaleźć drogi do bramki rywali. Tylko podczas potyczki z Realem podopieczni Luisa Enrique potrafili pokonać bramkarza drużyny przeciwnej, a konkretnie uczynił to Neymar.

Ostatnie potknięcie na Anoeta nie pozwala Barcelonie na kolejną porażkę, tym razem na El Riazor przeciwko Deportivo. Z wypoczętym Messim, Neymarem oraz Suárezem szkoleniowiec Barçy może posłać do boju najlepszą jedenastkę w nadziei, że jego zespół zacznie regularniej wygrywać na wyjazdach. Na dzień dzisiejszy, La Ligę wygrywa ten, kto jest skuteczniejszy poza własnym stadionem. Jeśli Barça marzy o kolejnym mistrzostwie Hiszpanii nie może pozwalać sobie na kolejne wpadki na stadionach przeciwników. Różnicę trzeba zacząć niwelować, robiąc to najszybciej, jak tylko się da.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (69)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze