Już jutro na Camp Nou dojdzie do hitowego spotkania, w którym zmierzą się ze sobą FC Barcelona oraz PSG. Paryżanie, prowadzeni przez dobrze znanego w Katalonii Zlatana Ibrahimovicia, znajdują się na szczycie tabeli grupy F, mając o jedno oczko więcej od Barçy. Tym samym, aby wyjść z pierwszego miejsca w grupie, podopieczni Luisa Enrique muszą pokonać francuski zespół, co z pewnością nie będzie łatwą sztuką, jeżeli przypomnimy sobie pierwsze starcie pomiędzy obiema drużynami, gdy na Parc des Princes gospodarze zwyciężyli 3:2.
Asturyjski szkoleniowiec ma do dyspozycji wszystkich swoich zawodników, poza Danim Alvesem, który w ostatnim starciu z cypryjskim APOEL-em ujrzał żółty kartonik za zagranie ręką, co uniemożliwia mu występ w jutrzejszym spotkaniu. Fakt ten może przyprawiać Lucho o ból głowy, gdyż jego podopiecznym przyjdzie jutro mierzyć się z zespołem posiadającym niebywały potencjał ofensywny. Świadczą o tym chociażby wyczyny Ibrahimovicia i spółki w obecnej edycji Ligi Mistrzów. Paryżanie zdobywali przynajmniej jedną bramkę w każdym z dotychczasowych pięciu meczów. Czterokrotnie odnosili zwycięstwo, notując zaledwie jeden remis. Oprócz wspomnianego zwycięstwa u siebie z Barceloną, PSG dwukrotnie wynikiem 1:0 pokonał APOEL. Na własnym stadionie gładko rozprawił się z Ajaksem 3:1, zaś w Amsterdamie zaliczył jedyną wpadkę, remisując 1:1.
Alves podstawowym prawym obrońcą
We wszystkich pięciu spotkaniach obecnej edycji Ligi Mistrzów to Dani Alves zajmował miejsce na prawej stronie obrony Barçy. Tym samym ciężko jest przewidzieć, kto w obliczu absencji Brazylijczyka zastąpi go w wypełnianiu tej funkcji.
Zawieszenie Daniego powinno być w teorii szansą występu dla kogoś z dwójki Montoya – Douglas, jednak, jak doskonale wiemy, obaj zawodnicy praktycznie nie otrzymują w obecnym sezonie szans na grę. Wychowanek Barçy pojawił się jedynie w ligowym spotkaniu z Athletikiem na Camp Nou, gdzie zaliczył pełne 90 minut. Od tamtego czasu Montoya częściej ląduje na trybunach stadionu aniżeli na ławce rezerwowych, co poskutkowało tym, że młody obrońca w styczniu pożegna się klubem.
Następny w kolejce po Montoi jest Douglas, którego kandydatura miałaby sens, gdyby nie słabe występy Brazylijczyka w meczach z Málagą oraz Huescą. Wystawienie tego zawodnika w spotkaniu przeciwko takim piłkarzom jak Cavani czy Ibrahimović byłoby niczym strzelenie sobie samobója. Ciężko zatem oczekiwać, by to nowy nabytek Barcelony dostał kolejną szansę na wykazanie się w meczu o tak wysokiej randze. Tym samym można przewidywać, że to inny Brazylijczyk, Adriano, zostanie desygnowany do gry na prawej obronie w jutrzejszym pojedynku. Adriano w przeszłości wielokrotnie występował na tej pozycji, tak więc posiada odpowiednie doświadczenie oraz umiejętności potrzebne do gry przeciwko paryżanom.
A może Marc Bartra?
Nie można odrzucać również kandydatury Marca Bartry, który w obecnej edycji Ligi Mistrzów zagrał w czterech z pięciu spotkań, występując jednak zawsze na pozycji ostatniego obrońcy. Sam piłkarz wyznał na konferencji prasowej, że pod wodzą Luisa Enrique w zespole Barçy B grywał już na boku defensywy, co bardzo mu odpowiadało.
Co ciekawe, Bartra zadebiutował w pierwszym zespole Barcelony na pozycji bocznego obrońcy. Wówczas to Pep Guardiola dał szansę występu młodemu zawodnikowi w spotkaniu z Atlético na Vincente Calderón. Marc pojawił się na placu gry w 61. minucie, zastępując strzelca piątego gola podczas historycznej manity, Jeffrena. Być może taka okoliczność zadziała na korzyść stopera Barcelony i to na niego Luis Enrique zdecyduje się postawić w ważnym spotkaniu z PSG. Jedno jest pewne, odpowiedź na pytanie, kto wystąpi jutro na prawej obronie, poznamy nie wcześniej niż na godzinę przed pierwszym gwizdkiem arbitra.
Komentarze (145)