Po porażkach z Realem Madryt i Celtą Vigo zespół Luisa Enrique spadł z pierwszego na czwarte miejsce w tabeli hiszpańskiej Primera División. Zraniona i mocno podrażniona Barcelona będzie szukała powrotu na właściwe tory w Andaluzji, gdzie na Estadio de los Juegos Mediterráneos zmierzy się z Almeríą, czternastą drużyną ligi.
Po znakomitym początku sezonu, kiedy Barça wygrywała mecz za meczem, nie tracąc przy tym bramek, mało kto spodziewał się, że kryzys przyjdzie tak szybko, a media i kibice zaczną kwestionować pracę Luisa Enrique już na przełomie października i listopada. Jego zespół oblał test na Santiago Bernabéu, a następnie poległ na własnym stadionie z Celtą Vigo. Same porażki można byłoby jeszcze przeżyć, ale styl zaprezentowany przez Barcelonę był nie do zaakceptowania. Tak złej passy nie widziano w stolicy Katalonii od sezonu 2008/09, pierwszego z Pepem Guardiolą na ławce trenerskiej, jednak wówczas mistrzostwo było zapewnione, a wpadki nie miały żadnego znaczenia.
Czy wiecie, że ostatni raz Barcelona doznała trzech porażek w lidze w lutym 2003 roku? Z całą pewnością w sobotnie popołudnie zespół Luisa Enrique zrobi wszystko, żeby uniknąć nawiązana do okresu, do którego żaden kibic Dumy Katalonii nie chce wracać. Almería wydaje się idealnym przeciwnikiem na przełamanie. Podopieczni Francisco nie wygrali czterech ostatnich spotkań, notując aż trzy porażki z rzędu. W dziesięciu kolejkach obecnego sezonu zgromadzili zaledwie dwa zwycięstwa, co daje im czternaste miejsce w tabeli z przewagą punktu nad strefą spadkową.
W zeszłym sezonie, będąc beniaminkiem Primera División, Andaluzyjczycy cierpieli do samego końca, tocząc walkę o utrzymanie do ostatniej kolejki. Batalia zakończyła się sukcesem, a zespół Francisco zajął siedemnastą pozycję. Jednak w tym sezonie walka o uniknięcie spadku będzie jeszcze trudniejsza. Almeríę opuścili tacy piłkarze jak Suso, który wrócił do Liverpoolu, Rodri czy Aleix Vidal. Wszyscy stanowili o sile zespołu, a ich odejście nie mogło pozostać niezauważone. W meczu z Barceloną Almería na pewno będzie chciała przełamać fatalną passę, co sprawia, że nie można jej lekceważyć.
Almería z całą pewnością będzie zmotywowana, żeby urwać przed własną publicznością punkty podopiecznym Luisa Enrique, ale warto pamiętać, że zespół z Andaluzji w ostatnich latach nie znajdował sposobów na Barcelonę. Z sześciu ostatnich pojedynków nie wygrał ani jednego, tracąc łącznie aż 25 bramek. W poprzednim sezonie Barça - prowadzona przez Gerardo Martino - na Estadio de los Juegos Mediterráneos wygrała 2:0 (po golach Messiego i Adriano), a w rundzie rewanżowej rozgromiła zespół Francisco 4:1. Jak będzie tym razem? Czy zraniona Barcelona w końcu odnajdzie swój rytm?
Światełkiem w tunelu jest na pewno zwycięstwo z Ajaksem w Lidze Mistrzów 2:0 i lepsza forma Leo Messiego, który w końcu zrównał się z legendą Realu Madryt, Raúlem Gonzálezem, w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców w historii Champions League. Na Argentyńczyka czeka już kolejne wyzwanie, a mianowicie Telmo Zarra i tytuł najlepszego strzelca w dziejach hiszpańskiej Primera División. Czy Messi dokona tej sztuki już w sobotę? Miejmy nadzieję. Vamos Barça!
Komentarze (583)