Mecz bez historii na Vallecas

SZUMI

4 października 2014, 17:37

4388 komentarzy

Rayo Vallecano

RVA

Herb Rayo Vallecano

0:2

Herb Rayo Vallecano

FC Barcelona

FCB

  • 35' Lionel Messi 
  • 36' Neymar Jr 
  • Sobota, 4 października 18:00
  • Estadio de Vallecas
  • Canal+ Now

Po bardzo nudnym i „przechodzonym” przez graczy Barcelony spotkaniu do Katalonii wracają trzy punkty. Gospodarze grali otwarty futbol, zostawiając dużo wolnego miejsca, a piłkarze Barçy potrafili wykorzystać to dwa razy. W 35. minucie wynik otworzył Messi, a minutę później na 2:0 podwyższył Neymar. Podopieczni Paco Jémeza kończyli mecz w dziewiątkę, a rekord Pello Artoli najdłużej zachowanego czystego konta bramkowego w lidze (560 minut) od początku sezonu Claudio Bravo przedłużył do 630 minut.

Mecz zaczął się od spodziewanej przewagi w posiadaniu piłki oraz wysokiego pressingu Barcelony. Po spotkaniu z PSG gracze Dumy Katalonii wyraźnie chcieli zacząć z wysokiego C, jednak w dwóch dobrych sytuacjach akcje „spalił” Neymar.

Niespodziewanie to Rayo jako pierwsze stworzyło sobie sytuację do zdobycia gola, kiedy w 8. min. genialną instynktowną interwencją na linii bramkowej po uderzeniu Leo Baptistao w najlepszym bramkarskim stylu popisał się Bravo. Po tym uderzeniu zawodnicy z Estadio de Vallecas jakby złapali wiatr w żagle. Stosując wysoki pressing bardzo utrudniali grę Barcelonie, a nawet udało im się zepchnąć Katalończyków do obrony.

Po około kwadransie Barcelona odrzuciła wreszcie piłkarzy Rayo spod własnego pola karnego po akcji Neymara z Messim, po której sytuację sam na sam miał Argentyńczyk. Chwilę później Brazylijczyk popisał się wysokim odbiorem, a Messi został wycięty równo z murawą, co było pierwszą kontrowersją spotkania. Wydaje się iż Abdolulaye zasługiwał na czerwoną kartkę. Po około dwudziestu minutach Barcelona zaczęła odzyskiwać kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami, choć wciąż grała zbyt nerwowo, momentami za szybko pozbywając się piłki. Dwukrotnie w pierwszej połowie sędziowie niesłusznie zatrzymali bardzo dobre akcje Barcelony (Neymar oraz Munir), kiedy gracze Blaugrany nie znajdowali się na spalonym.

Kiedy wydawało się, iż będzie to kolejne spotkanie, w którym Barcelona będzie miała długo problem ze sforsowaniem obrony rywali, zaskutkowało od początku narzucone graczom taktyczne zalecenie Luisa Enrique: długie piłki za obronę rywali. Po świetnym podaniu od Piqué genialnie zachował się Messi, kiedy klepnął piłkę głową przed obrońcą gospodarzy, a następnie delikatnym uderzeniem przelobował bramkarza gości. Raptem minutę później kolejnym zabójczym dograniem popisał się Busquets, który dojrzał wybiegającego Munira, a młodzian pięknie obsłużył pokazującego się do gry Neymara. Brazylijczykowi nie pozostało nic innego niż umieścić piłkę w bramce gości

Trzeba przyznać, iż w samej pierwszej połowie po długich crossach Barcelona miała pięć sytuacji, a dodatkowo jeszcze dwie zakończyły się niesłusznie odgwizdanymi spalonymi. Na koniec pierwszych 45 minut swoją sytuację katastrofalnie zepsuł Munir, kiedy dostał wspaniałą piłkę za po raz kolejny zbyt wysoko ustawioną linię obrony gości, ale zamiast oddać ją Neymarowi wszedł w drybling z bramkarzem i ostatecznie zanotował stratę.

Druga połowa zaskoczyła dwiema ofensywnymi zmianami Paco Jémeza, który jak zwykle potrafił zaskoczyć ofensywnymi zapędami. Po dwóch zmianach Rayo przeszło na system 3–4–3 z trzema de facto środkowymi napastnikami w przodzie. Pierwszy kwadrans drugiej połowy był wyraźnie naznaczony tą zmianą taktyczną. Gracze gospodarzy stworzyli sobie trzy sytuacje. Po jednej z nich, kiedy atomowym uderzeniem popisał się jeden z napastników Rayo, po raz wtóry w tym spotkaniu Claudio Bravo uczciwie zapracował  na swoje minuty bez straty gola.

Mecz w zasadzie rozstrzygnął się w 60. minucie, kiedy w efekcie kolejnego faulu na Neymarze i drugiej żółtej kartki boisko opuścił Jorge García Morcillo. Od tego momentu Barcelona miarowo spychała piłkarzy Rayo do dramatycznej obrony, raz po raz kreując sobie kolejne sytuacje. Swoje okazje mieli Iniesta, Neymar, Messi oraz po zmianach Rakitić, Pedro oraz Sandro, jednak brakowało dokładności oraz innego niż treningowego zaangażowania, bo właśnie jak luźna gierka treningowa wyglądało ostatnie pół godziny gry. Na kwadrans przed końcem zawodnicy Barcelony w zasadzie zaczęli chyba już myśleć o odprawach on–line, które muszą wykonać przed wylotami na mecze reprezentacji, bo bieganie po murawie wyraźnie przestało już ich interesować.

Mecz w zasadzie do zapomnienia, gdyby nie rekord Claudio Bravo, który pobił wcześniejsze dokonanie Pello Artoli najdłużej zachowanego czystego konta bramkowego w lidze (560 minut) od początku sezonu. Obecny rekord to pełne siedem spotkań i w sumie 630 minut. Barcelona miała olbrzymią liczbę sytuacji, z których wykorzystała tylko dwie, i spacerowym krokiem utrzymała wynik z pierwszej połowy. Mogła się podobać gra stoperów oraz Busquetsa oraz niezły występ Mathieu na lewej obronie. Nieskutecznością razili z kolei napastnicy. Następny mecz po przerwie reprezentacyjnej dopiero za dwa tygodnie z beniaminkiem z Eibar.

Rayo: Toño, Insúa, Morcillo, Abdolulaye, Tito, Baena, Trashorras, Licá, Bueno, Kakuta, Leo Baptistao.

Barca: Bravo, Alves, Piqué, Bartra, Mathieu, Busquets, Xavi, Iniesta, Munir, Messi, Neymar.
Rezerwowi: Ter Stegen, Rakitić, Pedro, Mascherano, Adriano, Sandro, Jordi Alba.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4388)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy