W krótkim felietonie dziennikarz Sportu, Lluís Mascaró, odniósł się do najnowszego zakupu Barcelony - 24-letniego Douglasa.Zapraszamy do lektury!
Prawie nikt nie rozumie tego transferu. Nie mówię tutaj o cenie (4 miliony euro + 1,5 miliona zmiennych), ale mam na myśli fakt, iż Douglas to zawodnik kompletnie nieznany w Europie. Do tego nie jest już młodziutką i obiecującą gwiazdą (ma 24 lata), a współwłaścicielem jego karty zawodniczej (40% praw) jest firma Traffic - ta sama, która kiedyś współpracowała z Henrique i Keirrisonem. I jeszcze jedna sprawa - transfer Douglasa w miejsce Cuadrado oznacza, że były już piłkarz São Paulo będzie prawym obrońcą nr 3.
Zubizarreta będzie musiał naprawdę dobrze wytłumaczyć socios ideę pozyskania piłkarza. Trudno przypuszczać, że ten prawy obrońca, z którego
target="_blank">rok temu staruszek Ronaldinho zrobił wiatrak, zastąpi w Barcelonie Daniego Alvesa albo - co jeszcze trudniej sobie wyobrazić - przystopuje ścieżkę rozwoju Martína Montoi.
Historia transferu Douglasa Pereiry dos Santosa przypomina przypadki Henrique i Keirrisona, za których Barcelona zapłaciła ekipie S.E. Palmeiras 24 miliony euro. W 2008 roku Barça pozyskała Henrique, 22-letniego wtedy środkowego obrońcę, płacąc drużynie z São Paulo dziesięć milionów euro. Rok później podpis na umowie z Barceloną złożył wart czternaście milionów 21-letni Keirrison. W obu przypadkach spora część pieniędzy trafiła do firmy Traffic...
Obaj nigdy nie zagrali na Camp Nou. Henrique grał na wypożyczeniach w Bayerze Leverkusen, Racingu Santander oraz Palmeiras, dokąd wrócił w 2012 roku. Obecnie reprezentuje barwy Napoli. Keirrison natomiast występował w Benfice, Fiorentinie, Santosie, Cruzeiro oraz Coritibie, której obecnie jest zawodnikiem.
Mamy nadzieję, że Douglas nie powtórzy historii swoich brazylijskich poprzedników. Tak będzie lepiej i dla Barcelony, i dla samego piłkarza...
Komentarze (132)