Kolumbijczyk spotka się dziś z prezydentem Fiorentiny, aby poprosić go o zaakceptowanie negocjacji z Manchesterem United i Barceloną.
Juan Guillermo Cuadrado i jego agent, Alessandro Lucci, spotkają się dziś z Andreą Della Valle, prezydentem Fiorentiny. Spotkanie poświęcone będzie rozmowom o przyszłości zawodnika. Kolumbijczyk ma poprosić włoski klub, by umożliwił mu odejście, z kolei prezydent zaoferuje piłkarzowi przedłużenie kontraktu do 2019 roku i podwyżkę.
Cuadrado otrzymał oferty z Barcelony i z Manchesteru United i będzie chciał porozmawiać o tym, która z nich bardziej odpowiada obu stronom.
Manchester United jest gotowy do walki o usługi Kolumbijczyka. W Anglii są przekonani, że Cuadrado jest wart dużych pieniędzy. Trener Van Gaal zmienia tradycyjny system gry, chcąc przejść na 3-5-2. „Nie mogę mówić o Cuadrado, ponieważ jeśli coś powiem, jego cena wzrośnie”, zaznacza Holender.
W Anglii pisze się o ofercie opiewającej na 40 milionów euro plus 10 milionów zmiennych za zdobyte tytuły. Szczodrze wynagrodzony miałby być także piłkarz. Jak ujawnia Mundo Deportivo, Barcelona także jest w stanie zaoferować 40 milionów, ale wliczając w to wszystkie bonusy. Za Katalończykami przemawia jednak fakt, że pozytywnie na transfer zapatruje się sam zawodnik, który nie tylko przeszedłby za mniejszą sumę, ale także grałby na innej pozycji – bocznego obrońcy. Na Camp Nou nie panuje jednak przesadna euforia.
Włoski klub liczy na 50 milionów euro. Nie można zapominać, że Fiorentina musiała wydać 7 milionów, by dzielić prawa do gracza z Udinese, a później zainwestowała kolejne 15 milionów, by być jedynym właścicielem. Na transferze Włosi chcieliby zyskać około 25-27 milionów euro, jednak ani Katalończycy, ani Anglicy nie są gotowi na taki wydatek.
W ostatnich dniach Barcelona nie wykonała żadnego ruchu, chcąc ostrożnie poczekać na rozwój wydarzeń – powrót Cuadrado do Włoch, badania lekarskie, włączenie do treningów i dzisiejszą rozmowę. Jeśli do transferu nie dojdzie, na Camp Nou pozostanie Dani Alves, który wznowił już treningi i na którego liczy Luis Enrique.
Komentarze (145)