Wczorajszy incydent z udziałem Luisa Suáreza w ciągu niespełna kilku minut obiegł cały świat. Natychmiastowo wywołał on również lawinę wątpliwości w całym barcelonismo. Kibice zaczęli zadawać sobie pytania o sensowność wszystkich starań o Urugwajczyka, skoro jego zachowanie oraz wybryki tak dalekie są od wartości propagowanych przez Barçę.
Ugryzienie Giorgio Chielliniego przez Suáreza we wczorajszym meczu Urugwaju z Włochami było już trzecim takim incydentem z udziałem napastnika Charrúas. W 2010 r., gdy występował on jeszcze w Ajaksie, ugryzł w szyję Ottmana Bakkala, zawodnika PSV. Klub zawiesił go na dwa mecze oraz ukarał grzywną. Dodatkowo Suárez został ukarany przez holenderską federację, która nałożyła na niego siedem spotkań zawieszenia. Trzy lata później, już jako zawodnik Liverpoolu, Suárez ugryzł w rękę obrońcę Chelsea, Branislava Ivanovicia. Został zawieszony przez angielską federację na 10 spotkań. Swoje karę odbył częściowo w końcówce sezonu 2012/2013, a częściowo na początku rozgrywek 2013/2014. Na boisku ligowym po raz pierwszy pojawił się dopiero 29 września 2014 r., podczas 6. kolejki, gdy jego Liverpool podejmował Sunderland, i od tamtej pory nie opuścił już żadnego spotkania. Zawieszenie nie przeszkodziło mu zostać najlepszym strzelcem ligi (zanotował 31 trafień w 33 rozegranych meczach).
Aż do wczoraj zachowanie Suáreza na boisku było więcej niż poprawne. Zawodnik pokazał, że potrafi uczyć się na własnych błędach oraz że dorósł i nieco „uspokoił głowę”. Jednak wczorajsze ugryzienie Chielliniego zdaje się zupełnie temu przeczyć. FIFA wszczęła już przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. Zawodnikowi grożą bardzo surowe sankcje, mogące wykluczyć go z gry na mundialu w Brazylii, a nawet skutkować zawieszeniem na dłuższy okres.
Jakość piłkarska El Pistolero nie podlega jednak żadnym wątpliwościom. Barça nadal będzie negocjować z Liverpoolem transfer urugwajskiego snajpera, choć jego niestosowne i nieodpowiedzialne zachowania wydają się poważnym i ciągle aktualnym problemem.
Charakter oraz „gorąca krew” Suáreza są jednymi z tych cech, które najbardziej przykuły uwagę i przyczyniły się do zainteresowania Barçy urugwajskim snajperem. Nie da się nie zauważyć również licznych podobieństw do byłych zawodników katalońskiego klubu - Christo Stoiczkowa i Samuela Eto'o. Jednak oczywistym jest, że El Pistolero musi przede wszystkim zapanować nad swym impulsywnym charakterem, by przestać szkodzić swojej drużynie, jak ma to miejsce obecnie z Urugwajem na mundialu w Brazylii.
Komentarze (247)