Drużyna Pascuala roztrwoniła trzynaście punktów przewagi w trzeciej kwarcie (58:45). Doellman z 19 punktami i 29 eval. dał impuls Valencii, która wróciła do gry. Dorsey rozegrał wielki mecz (20 punktów i 5 zbiórek), ale to nie wystarczyło, aby zamknąć serię w półfinale.
Będzie kolejne spotkanie w Palau. Nikt się tego nie spodziewał, ale Valencia pokazała we wtorek, dlaczego zajęła drugie miejsce w lidze i dlaczego wygrała Eurocup. Goście cały czas wierzyli i ani na moment nie odpuścili, co dało drużynie Perasovicia zwycięstwo w meczu, który wydawał się pod kontrolą zespołu Pascuala. Barça zaprzepaściła 13-punktową przewagę w trzeciej kwarcie (58:45), a w ostatniej części była bardziej nerwowa niż zwykle i Doellman oraz jego koledzy z drużyny doprowadzili do czwartego spotkania, które rozegrane zostanie w czwartek w Palau Blaugrana (godzina 22.00).
Świetny moment Barçy
Mimo że początek należał do Valencii, to Barça szybko wyszła na prowadzenie dzięki Papanikolaou i Olesonowi. Stopniowo zespół czuł się bardziej komfortowo na parkiecie i osiągnął dziesięć punktów przewagi w 8. minucie (25:15). Były to najlepsze minuty drużyny Pascuala. Valencia, jednak nie odpuściła i prowadzona przez Doellmana zakończyła kwartę ze stratą pięciu punktów (20:25).
Show Dorseya w Palau
Po nieregularnej pierwszej kwarcie gra się wyrównała (25:22), ale run 6:0 dał Barcelonie dziewięć punktów przewagi (31:22, min. 14) i czternaście po koncertowej grze Dorseya. Amerykanin, który spudłował pierwsze cztery rzuty wolne, rozgrzał Palau po dwóch wsadach i, co najważniejsze, dwóch celnych rzutach wolnych (40:26, 18. min.). Drużyna Perasovicia, tak jak w końcówce pierwszej kwarty, dorzuciła jeszcze kilka punktów i schodziła na przerwę ze stratą dziesięciu punktów, 32:42.
Reakcja Valencii...
Po przerwie Katalończycy osiągnęli przewagę trzynastu punktów (45:32), na którą szybko odpowiedział MVP Justin Doellman. Amerykanin trafił z dystansu i za dwa punkty, a trójka Ribasa zakończyła bolesny run zespołu Perasovicia 13:4 w ciągu trzech minut (45:49, 26. min.). Wejście na parkiet Pullena, w połączeniu z grą Dorseya, dało oddech drużynie Pascuala, która w tym czasie potrzebowała swobody w grze rozgrywającego i siły podkoszowego, który zdobył 8 punktów w tym okresie (59:53, min. 30).
...i wyjście na prowadzenie
Valencia weszła w ostatnią kwartę dwiema trójkami, które wyrównały stan meczu na po 59. Goście mieli więcej do zyskania niż do stracenia i drużyna Perasovicia grała coraz lepiej pomimo fizycznych ograniczeń. Wsad Dorseya przełamał chwile słabości zespołu i po dodatkowym rzucie wolnym znów poderwał on Palau (64:61, 32. min.). Od tego momentu aż do końca drużyny zaczęły popełniać niewymuszone błędy i podejmować złe decyzje (66:66, 36. min.). Valencia lepiej poradziła sobie w tym chaosie i wyszła na prowadzenie (70:68).
Ostateczne rozstrzygnięcie
Na ponad minutę przed końcem Barça nie potrafiła znaleźć drogi do kosza i zepsuła dwie kolejne akcje po niecelnych rzutach Huertasa i Nachbara. Wykorzystał to Doellman, wymuszając faul i trafiając dwa rzuty wolne na 13 sekund przed końcem (72:70 dla Valencii). Barcelona miała możliwość wyrównania, ale nie powiodła się akcja Olesona i Doellman ponownie wykorzystał dwa rzuty wolne (74:70 dla gości). W czwartek Blaugrana musi dać z siebie więcej i zagrać zdecydowanie lepiej. Mecz z trybun obserwował Marc Bartra.
FCB, 70
Valencia, 74
FC BARCELONA (25+17+17+11): Huertas (5), Oleson (8), Papanikolaou (12), Nachbar (5), Tomić (6) --pierwsza piątka--; Dorsey (20), Sada (-), Abrines (-), Navarro (4), Lorbek (4), Lampe (4), Pullen (2).
VALENCIA (20+12+21+21): Van Rossom (7), Lafayette (7), Ribas (11), Doellman (19), Lishchuk (16) --pierwsza piątka--; Triguero (-), Lucić (11), Martínez (3).
Komentarze (5)