Barça wciąż w grze! Po fantastycznym spotkaniu, w którym nie brakowało absolutnie niczego, podopieczni Gerardo Martino pokonali na wyjeździe Real 4:3 i nadal liczą się w walce o mistrzowski tytuł.
Mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy już w 7. minucie objęli prowadzenie. Messi kapitalnie obsłużył Iniestę, a Don Andrés mocnym strzałem z 10 metrów nie dał szans Lópezowi. Real chciał szybko odpowiedzieć na bramkę, ale Barcelona grała naprawdę mądrze i to ona - po akcji sam na sam Messiego - była bliższa podwyższenia rezultatu.
Nagle przyszła jednak 20. minuta, po niej zaś 24. W przeciągu 300 sekund Benzema dwukrotnie pokonał Víctora Valdésa: najpierw po uderzeniu głową, później zaś po mocnym woleju z pięciu metrów. W obu sytuacjach nie popisał się Javier Mascherano, który najpierw przegrał pojedynek powietrzny z Francuzem, później zaś odpuścił krycie.
Trzy minuty po drugiej bramce Benzema miał wyborną okazję na skompletowanie hat-tricka, ale jego strzał z kilku metrów z linii bramkowej wybił Piqué. Ostatni kwadrans pierwszej połowy to dążenie Barcelony do wyrównania, co udało się w 42. minucie. Messi rozegrał szybką akcję z Neymarem, wbiegł w pole karne i mocnym, płaskim strzałem przywrócił Barcelonę do świata żywych. Jeszcze przed ostatnim gwizdkiem kolejną szansę - znów po strzale głową! - miał Benzema, ale minimalnie chybił.
Cztery gole w pierwszej połowie zapowiadały wielkie emocje w drugiej i tak też rzeczywiście było. Lepiej rozpoczęli goście: długi rajd z piłką Bale’a zakończył się podaniem do bardzo aktywnego dziś Benzemy, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Valdésem i na szczęście dla Barçy przegrał ten pojedynek. 120 sekund później Dani Alves sfaulował Cristiano Ronaldo tuż przed polem karnym Barcelony, jednak Undiano Mallenco bez chwili zastanowienia wskazał na jedenasty metr. Świetna okazja do zdobycia gola, której Portugalczyk nie zmarnował. 3:2 dla Realu.
Goście nie załamali się utratą kolejnej bramki i dążyli do wyrównania. W 65. minucie oko w oko z Lópezem stanął Neymar, ale Brazylijczyk nie był w stanie oddać strzału, ponieważ był nieprzepisowo faulowany przez Ramosa. Efekt? Rzut karny i czerwona kartka dla Hiszpana. Messi pewnie wykorzystał jedenastkę i wyrównał stan rywalizacji. Problem polega jednak na tym, że Mallenco – a właściwie jego asystent - popełnił błąd. Neymar był na minimalnym spalonym, więc nie powinno być mowy ani o karnym, ani o czerwonej kartce.
Najbardziej na decyzji Mallenco ucierpiał Benzema, który był jednym z najlepszych aktorów widowiska, a musiał opuścić boisko, by zrobić miejsca dla Varane’a. Ancelotti zdawał sobie sprawę, że lepiej zdobyć jeden punkt i utrzymać status quo, niż zakończyć mecz z czystym kontem.
Ostatnie dwadzieścia minut to napór ze strony Barcelony i twarda gra w obronie Realu. W 74. minucie na strzał z 17 metrów zdecydował się Alves, ale trafił tylko w słupek. Bramka w końcu nadeszła i została zdobyta po uderzeniu Messiego z rzutu karnego. Tym razem nie było kontrowersji: Iniestę faulowali wspólnie Carvajal i Alonso. Jak się później okazało, trzeci gol Messiego był ostatnim dzisiejszego wieczoru.
To krótkie podsumowanie w żaden sposób nie oddaje emocji, które panowały dziś na Santiago Bernabéu. Hiszpański dziennikarz Alexis Tamayo (szerzej znany jako MisterChip) napisał, że nigdy nie widział tak wspaniałego El Clásico. Trudno się z nim nie zgodzić, bo dziś było wszystko, co tylko w futbolu jest możliwe: bramki, słupek, rzuty karne, czerwona kartka czy też hat-trick w wykonaniu Leo Messiego. Barcelona wciąż liczy się w walce o mistrzostwo i ostatnie kolejki zapowiadają się naprawdę emocjonująco.
Visca el Barça!
Komentarze (4792)