Niektórzy mówią, że okres jego gry w Barcelonie był najwspanialszym, jaki widział ktokolwiek u któregokolwiek piłkarza w całej historii futbolu. Niektórzy sugerują, że ani Messi, ani Cristiano Ronaldo nie są zdolni do rzeczy, których dokonywał on - wiecznie uśmiechnięty na boisku i poza nim.
To on w 2003 roku rozpoczął rewolucję w grze Barçy, by w 2006 roku sięgnąć z nią po upragniony Puchar Mistrzów. To dla niego na trybunach Camp Nou białe chusteczki zastąpiła owacja na stojąco. To dzięki niemu Barcelona i culés odzyskali uśmiech. Ronaldinho, bo o nim mowa, jest bohaterem reportażu przetłumaczonego na język polski przez naszego redaktora. Zapraszamy na drugą część materiału, która znajduje się poniżej.
UWAGA: Jeśli nie widać napisów, naciśnij przycisk "CC" na playerze.
Komentarze (88)