„NCNsd" to żaden nowy typ dopalacza, który jakimś cudem przemknął się na rynek. Przecież „dopalaczy w tym kraju już nie ma". Przed Wami nowy cykl krótkich felietonów. Będą podsumowywać bieżące wydarzenia z Camp Nou i przyległości. W luźnej konwencji.
O przyległościach wspomina się tu nieprzypadkowo. Tematy dla naszego klubu satelickie będą stałym punktem tych tekstów. Gdyby FC Barcelona grała w lidze jednozespołowej, na innej planecie, media przestałyby istnieć, kibice głośno mówić, a sędziowie mylić - nie byłoby tu o czym pisać. No ale jakoś tak jest, że jest jak jest. I tematów na tę rubrykę aż po sufit.
Nic nie funkcjonuje oderwane od kontekstu. No, może oprócz fanów „Gwiezdnych wojen" i dumnej kasty polityków, ale kto by się nimi przejmował?!
Miłośnicy futbolu poetyckiego zapatrzeni w 66-letni stadion w dzielnicy Les Corts z pewnością nie. Mamy większe zmartwienia.
Superpucharowy superzawód
Pierwszy puchar zdobyty? Zdobyty. Odprawiona z kwitkiem trzecia siła ligi? I owszem. Wszystko w porządku? Wręcz przeciwnie.
Pomijam fakt, że w ciągu lat ubiegłych culés wielokrotnie podkpiwali z awansu rywali "na remisach" do kolejnej rundy LM czy Pucharu Króla gdy Barça odprawiała przeciwnika z 5-bramkową różnicą w bramkach. Teraz jesteśmy po drugiej stronie lustra. Co smakuje tym bardziej gorzko, że "na remisach" Blaugrana teoretycznie "zdobyła" jakieś trofeum. Identycznie wyglądało rozstrzygnięcie Supercopy przed rokiem, z czego pewien Portugues zrobił w mediach sukces na miarę mistrzostwa Hiszpanii, ale mi to humoru nie poprawia ani trochę.
Długimi fragmentami dwumeczu z Atlético meczu nie dało się oglądać. Pełen podziwu dla Atleti za taktyczną konsekwencję, ambicję i walkę. Równocześnie byłem pełen trosk względem perspektyw przed Barçą na ten sezon. Pierwszy raz od dawna nie wahałem się odejść od audycji FCB po piwo czy przekąskę, i tak nic mnie nie ominęło. Stylu praktycznie brak, zgranie kulejące, Messi słabiuteńki, Xavi nieskuteczny, obrona do bani i tylko Valdés ratujący kolegom skórę. Nie o taką Barçę kibice walczyli.
Camp Nou zatroskane
Najsilniejsza od lat konkurencja w Pucharze Europy. Jak zwykle konkwistadorskie transfery Realu. Rosnący w siłę ligowi rywale, co w tej kampanii mają realne (nomen omen) szanse zawitania na drugi stopień ligowego podium. Następstwo Víctora Valdésa. Adaptacja Neymara. Nowy trener. Brak nowego stopera. Egoizm Messiego. Starość Xaviego. Rozwój Fabsa. Lewa obrona. I setka innych.
Najwięcej bólu głowy zdecydowanie dostarcza nam defensywa. Od ponad dwóch lat nie może odnaleźć rytmu, pewności i skuteczności. Walory cechujące blok Alves-Puyol-Piqué-Abidal za jego najlepszych czasów, są obce formacji obronnej FCB w jej obecnej dyspozycji.
Władze i trener klubu nie potrzebowały nowego stopera. Drugi sezon z rzędu nie zrobiono z nic z najsłabszą formacją zespołu. Jej problemy jak złośliwe komórki rakowe rzutują na wszystkie pozostałe.
Kiedy miał wrócić Puyol? Obrony transfer największy i najważniejszy - bo jedyny. Wenger może być dumny. Politykę „wzmocnień wewnętrznych" naśladują już w innych krajach. Kpienie z zakupów Arsenalu trochę znieaktualnia sprowadzenie przez klub Özila. Zresztą na tej samej wyspie kupiono 23-letni 187-centymetrowy czołg już dziś nazywany następcą Liliana Thurama. Tymczasem w Katalonii... uznano, że lepiej nie mieć Thiago Silvy za nie-wiadomo-ile niż mieć Sakho za 19 milionów.
Zresztą, „czemu miałbym rezygnować z pensji?" No tak, za 8 milionów euro rocznie w pogrążonej kryzysem Europie rodziny wyżywić rodziny się nie da. Niektórzy piłkarze są szczerze bezbłędni, nic dziwnego, że Special One TV przestało nadawać. Teraz parodiują głodującego Brazylijczyka z PSG.
O czym to mówiliśmy? Puyol. Powrót Puyola. We wrześniu, tak? A jaki teraz mamy miesiąc?
W Europie też się dzieje
O tym, że czeka nas najbardziej fascynujący sezon w Premiership rozmawialiśmy już z Marcinem. Równie pasjonująco zapowiada się ta edycja Ligi Mistrzów. Po raz pierwszy od lat Barça nie jest dla mnie faworytem rozgrywek. Nie z tą obroną.
Bayern póki co nie zachwyca, ale pakę ma jak z konsoli. Kadrowo są najsilniejsi, kolektywnie moim zdaniem również. Wiosna na pewno będzie w ich wykonaniu lepsza niż jesień. Wszystko to podlane autorskim sosem Pepa, znanym też jako "przepis na 14 pucharów". Faza pucharowa LM jakoś nie chce być jesienią. Pod taką petycją to powinni zbierać podpisy przy wyjściach z metra! Real nie jest moim faworytem w wyścigu po ligę, ale jeśli jego czołowi aktorzy zepną się maksymalnie na pojedyncze mecze, to może nie być co zbierać. Pomijając temat napastnika, Real na każdej praktycznie pozycji ma skład jak z Meczu Gwiazd NBA. Tylko po co „Królewskim" napastnik, jak mają C-Rona?
Do tego Chelsea, City, Borussia, Zlatan i PSG, no i spragniony sukcesami w Europie Juventus.
Z innych wątków - na San Siro tak docenili dublet Prince-Boatenga z PSV dający awans Włochom do LM, że sprzedali go zaraz po nim. A może to Ghańczyk odszedł mając dość
Komentarze (25)