FC Barcelona pokonała na wyjeździe Málagę 1:0 po golu Adriano w 45. minucie.
Pierwszy kwadrans gry nie należał do najciekawszych. Co prawda już w drugiej minucie strzał oddał Tissone, ale poszybował on nad bramką Valdésa i nie stanowił zagrożenia dla Barcelony.
Później emocji również było jak na lekarstwo. Goście nie mogli sforsować szczelnej obrony Málagi, gospodarze zaś nie wyprowadzali groźnych kontrataków, przez co mecz był po prostu nudny.
Tę nudę przerwała akcja Barcelony z 37. minuty. Iniesta kapitalnie zagrał nad obrońcami do Fábregasa, ten odegrał głową do wbiegającego Alexisa, a Chilijczyk zagrał tak, jak przyzwyczaił nas do tego w zeszłym sezonie. Były gracz Udinese miał przed sobą jedynie bramkarza i uderzył prosto w niego.
Gdy wydawało się, że do przerwy nie będzie bramek, na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Adriano. Fakt, Brazylijczyk przymierzył dość dokładnie, ale swoje zrobił Caballero, który źle ustawił się przy tym uderzeniu. Piłka wpadła do siatki i dzięki temu Barcelona schodziła do szatni z przewagą jednego gola.
W przerwie Gerardo Martino zdjął strzelca bramki, wprowadzając na placy gry Daniego Alvesa. Trzeba bowiem przyznać, że Brazylijczyk – chociaż zdobył bramkę, co jest oczywiście wielkim sukcesem - nie grał wielkiego spotkania i nie pomagał drużynie w ofensywie.
Pierwszą groźną sytuację po przerwie stworzył Gerard Piqué. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego obrońca Barcelony strzelał… plecami, trafiając w poprzeczkę.
Pół godziny przed końcem spotkania Martino zdecydował się na drugą zmianę: na boisko wszedł Neymar, zmieniając Pedro. Kilka sekund później murawę opuścił Polak, Bartłomiej Pawłowski, ustępując miejsca Eliseu.
W 67. minucie gospodarze wyprowadzili świetną kontrę i byli o krok od zdobycia gola. Roque Santa Cruz zagrał do niepilnowanego Olingi, a Kameruńczyk oddał strzał, ale na szczęście dla Barcelony trafił w słupek.
Dziesięć minut przed końcem meczu swoją szansę na zdobycie gola miał Neymar. Najpierw Brazylijczyk został sfaulowany tuż przed polem karnym, a później wykonywał rzut wolny, ale z jego uderzeniem poradził sobie Caballero.
Minutę przed końcem Málaga miała stuprocentową sytuację do zdobycia bramki. Seba Fernández, po dośrodkowaniu z prawej strony, znalazł się sam na sam z Valdésem, ale głową strzelił wprost w bramkarza Barcelony. Dobitka Tissone była bardzo słaba i bramkarz Barcelony pewnie złapał piłkę.
W ciągu trzech doliczonych minut wynik nie uległ zmianie i po ostatnim gwizdku Mateu Lahoza to Barcelona mogła unieść ręce w geście triumfu. Goście w kontekście całego spotkania grali lepiej i zasłużenie wywożą z La Rosaleda komplet punktów.
Komentarze (2917)