Eusebio łączy wielkie nadzieje ze swoim trzecim rokiem pracy nad projektem Barçy B. Oczekuje, że praca ta da mu wiele satysfakcji, ale zdaje sobie również sprawę z bólu, który niewątpliwie przysporzy. Otoczenie, a w szczególności prasa, nie brały go pod uwagę jako następcę Tito Vilanovy i ten brak zainteresowania ze strony mediów sprawił, że poczuł się nikim. I miał ochotę to powiedzieć.
To już pana trzeci sezon w Barçy B, trzeci raz zacznie pan od zera.
To zawsze jest motywacja. Przyjście nowych graczy, którzy swoją jakością i potencjałem będą cię potrafili zaskoczyć. Z kolei dla Ciebie wyzwaniem jest wykrzesać z nich jak największe poświęcenie i sprawić by pewnego dnia zadebiutowali w pierwszej drużynie. Oni zaczynają swoja przygodę, a ty cały czas jesteś przy nich.
Jakie sobie wyznaczacie cele?
Te co zawsze, praca nad rozwojem tych młodych zawodników oraz ułatwianie im wejścia do pierwszej drużyny w połowie, bądź pod koniec sezonu. To są ideały, które sobie stawiamy w drużynie rezerw.
I chyba także poprawa względem 8. i 9. pozycji w tabeli z ostatnich lat...
Zawsze mierzymy w maksimum, żeby ukończyć zawody jak najwyżej się da. Potrzebujemy cały czas być wysoko, rywalizować z najlepszymi. To nadaje nam rytm, wiarę i pewność siebie.
Trzy mecze przygotowawcze i dwie porażki. Czy to powód do niepokoju?
Myślę, że nie. Ja jestem zadowolony i pełen wiary. Szykujemy naprawdę mocną ekipę. Brakuje nam jeszcze wzmocnień, ale jestem pewien, że odzyskamy jakość.
Na których pozycjach potrzebujecie wzmocnień?
Pomocnik i napastnik. Mamy także jeszcze trochę czasu na to, aby ocenić czy należy również wzmocnić obronę. Fakt, że Grimaldo i Juste są kontuzjowani sprawia, że musimy mieć to na uwadze.
Czy Denis Suárez z Manchesteru City jest brany pod uwagę jako wzmocnienie ataku?
Nie będę mówił o konkretnych zawodnikach w kontekście przyszłych transferów. Tym zajmuje się dyrekcja sportowa.
Tym, który już dołączył jest Campis. Będzie grał w Juvenil A, czy w Barçy B?
Póki co będzie z nami, a następnie ocenimy czy jest gotowy na rywalizację i czy otrzyma minuty na boisku.
Tak jak Adama?
Tak. Dopiero co do nas dołączył i jest jeszcze za wcześnie, żeby o nim rozmawiać.
Martwi pana fakt, że na dzień 5 sierpnia nie jest jeszcze zamknięta sprawa składu na przyszły sezon?
Nie. Uważam, że to coś normalnego. Pracowano nad wzmocnieniami, które nie mogły być od razu skonkretyzowane.
Transfery do Barçy B nie są łatwe, poszukuje się zawodników o odpowiedniej jakości i w odpowiednim wieku.
Czy będą miały miejsce cięcia składu, żeby uniknąć sytuacji z poprzedniego sezonu, gdzie niektórzy zawodnicy prawie w ogóle nie grali?
Staramy się aby skład był szerszy w porównaniu z zeszłym sezonem. Ale tak, to możliwe, że któryś z piłkarzy pójdzie na wypożyczenie, aby pograć więcej minut w innej kategorii.
Zatem będzie miał pan do dyspozycji naprawdę młody skład.
Tak, mniej doświadczony, ale o naprawdę wysokiej jakości. Kluczowym jest wiedzieć jak podchodzić do meczów, intensywnie rywalizować i stopniowo osiągać tę dojrzałość, która kompensuje brak doświadczenia.
Sam kapitan drużyny, Ilie, przyznał, że to będzie trudny rok, gdyż odeszło wielu dobrych i doświadczonych zawodników.
Nie, będzie tak samo. Wiadomo, że w poprzednich latach podstawę stanowili zawodnicy bardziej ograni, ale cały czas mamy materiał na to, żeby być liczącą się drużyną. Widzę to na treningach.
Rafinha i Deulofeu woleli iść na wypożyczenie do Celty i Evertonu.
I wydaje mi się to dla nich dobrym rozwiązaniem. Dla nas to będzie odnośnik, żeby zobaczyć w jakiej znajdują się formie, a dla nich szansa na pokazanie, że zasługują na miejsce w pierwszej drużynie. To, że tam jeszcze nie są, jest spowodowane okolicznościami.
To piłkarze nadający się do pierwszej drużyny Barçy?
Mają odpowiednie warunki, zarówno jakościowo, jak i mentalnie. Mogą stać się bardzo ważni i wiedzą, że jest dla nich miejsce.
Pan grał i trenował w Vigo. Uważa pan, że Luis Enrique pasuje do Celty?
Jestem o tym przekonany. Celta znajduje się w świetnym momencie. Są wielkie nadzieje, drużyna jest zwarta i gotowa na to zrobienie dużego kroku do przodu, dzięki doskonałej pracy cantery. Z Luisem Enrique na pewno tego dokonają.
Zaskoczyło pana, że Luis Alberto odszedł do Liverpoolu?
Nie. Rozegrał z nami fantastyczny sezon. Zaliczył 11 goli i 17 asyst. Jest wspaniałym zawodnikiem.
Była dyskusja w Barcelonie na temat możliwości zatrzymania tego piłkarza?
Klub rozważał taką możliwość, ale ostateczene słowo należy do pierwszej drużyny. Trzeba zrozumieć, że nie ma tam miejsca dla wszystkich.
Co stało się z Ié i Cá?
Zaadaptowanie się do filozofii gry Barcelony wymaga odpowiedniego rytmu i intensywności. Oni przeszli przez ten proces. Ié, pojawił się ostatecznie w pierwszym składzie i nie zaoferował nam odpowiednio wysokiego poziomu.
A Agostinho?
To inna sprawa. Złapał kontuzję, a na jego pozycji była duża rywalizacja. Klub go zakontraktował znając jego możliwości.
Rozmawiał pan już z Tatą Martino?
Tak, mieliśmy okazję się poznać. Rozmawialiśmy chwilę, zwykłe przedstawienie się. Dopiero co przyjechał i chciał ułożyć sobie plan działania.
Była rozmowa na temat cantery? O Dongou i Bagnacku?
Tata Martino od pierwszego dnia dał do zrozumienia, że bardzo liczy na młodzież. Fakt, że zostali wzięci na tournée to powód to ogromnej satysfakcji.
Nie wspomnieliśmy nic na temat DNA Barçy. Zaskoczyło pana, że klub zdecydował postawić na trenera z Argentyny?
Nie mi to oceniać, taka była decyzja klubu. My będziemy go wspierać i życzymy mu jak najwięcej szczęścia. Jeśli postawiono na niego to znaczy, że uznano, że jest to najlepsze rozwiązanie.
Ostatecznie, pana nazwisko, trenera Barçy B, jako ewentualnego następcy nie figurowało raczej w zakładach bukmacherskich.
Wiem co o mnie myślą i jak mnie oceniają w klubie. Jestem przekonany, że byłem brany pod uwagę. Ostatecznie decyzja była, jaka była. Szanuję ją i popieram. Faktem jest, że otoczenie oraz środki masowego przekazu pomijały moje nazwisko i to mnie boli. W pewien sposób okazano mi brak szacunku.
Sam klub poinformował pana, że był brany pod uwagę jako jedna z opcji na ławkę trenerską pierwszej drużyny?
Nie, to, co zrobił klub to rozważenie wszystkich możliwości, podjęcie decyzji, a następnie wprowadzenie jej w życie. Nie muszą wszystkich informować o tym, jakie opcje są brane pod uwagę. Ja wiem jedynie, co o mnie sądzą. Jednak nikt z prasy nie potrafił docenić mnie w ten sposób. To dało mi do myślenia. Dlaczego mnie tak zlekceważono?
Może miały wpływ na to dawne krytyki. Np. zarządzanie sprawą Deulofeu.
Rozumiem to doskonale, znam gusta kibiców, prasy i je szanuję, ale to ja jestem trenerem i ja podejmuję decyzje. Widzę każdego dnia jak pracują i muszę być wobec nich sprawiedliwy. To ja mogę wpłynąć na to, czy będą czuli się jednością, uczyć ich i wychowywać. Jeśli damy się ponieść indywidualnościom i ego każdego z nich, będzie po nas.
Mówi się także, że pod pana skrzydłami rozwój Sergiego Roberto stanął w miejscu.
Wcale nie, z roku na rok stawał się lepszy. Możliwe, że jego wydajność była wyższa w poprzednich sezonach, ale ja uważam, że cały czas się rozwijał. Po czterech latach w drużynie rezerw jego motywacja spadła, jednak w tym presezonie udowodnił, że jest gotowy.
Trzeba zapomnieć o Thiago?
Od czterech sezonów czekał na ten moment. To jego chwila. Teraz musi powiedzieć sobie: „Udało się, jestem tutaj."
Nie zaoferowano pana przedłużenia kontraktu aż do czerwca. Czuł się pan zagrożony?
Niezależnie od tego, wiedziałem, że przynależę tutaj. Wiem, jak w klubie ocenia się moją pracę i czuję się usatysfakcjonowany. Także z kierunku, w którym zmierzam. Nie, to nie tak... To co mi się nie podobało, to to, jak potraktowała mnie prasa...
To było względem pana niesprawiedliwe?
Zgadza się, nie zasłużyłem na to. Nie wiem dokładnie dlaczego potraktowano mnie jakbym był nikim.
Jeśli zostanie panu zaoferowana możliwość przedłużenia kontraktu, będzie pan kontynuował pracę w klubie?
Nie myślę o przyszłości, chcę żyć teraźniejszością. Czuje się w klubie fantastycznie, kierując niesamowitą drużyną. Mam przed sobą wyzwania i przygotowuję się na nie. Zdaję sobie sprawę również z tego, co przeżywam i zamierza maksymalnie to wykorzystać. Czekam z niecierpliwością i pełen nadziei na ten sezon.
Eusebio Sacristán: Nie zasłużyłem na to, jak mnie potraktowano
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (35)