Dziesięć lat jako socio by móc zostać prezydentem Barçy

Eoren

12 lipca 2013, 12:06

El Periodico

28 komentarzy

W nowym statucie FC Barcelony przygotowanym przez aktualny zarząd przyciąga uwagę zapis, który determinuje staż członkostwa socio ubiegającego się o fotel prezydenta Barcelony lub miejsce w zarządzie.

Po zatwierdzeniu tego zapisu na najbliższym posiedzeniu nowy statut będzie wymagać by kandydat na prezydenta miał co najmniej dziesięcioletni staż jako socio. By ubiegać się o miejsce w zarządzie trzeba będzie posiadać kartę socio od pięciu lat.

Warto zaznaczyć, że wielu dyrektorów wybranych na stanowiska w dwóch czy trzech ostatnich wyborach w żaden sposób nie spełnia wymogu pięciu lat członkostwa, nie wspominając nawet o tym, że niektórzy z członków zarządu Laporty w 2003 nie mieli za sobą nawet jednego roku jako socios.

Być może aktualny wymóg jednego roku członkostwa faktycznie nie jest wystarczający i może, z różnych powodów, prowadzić do ruchów wywołanych przez interesy zewnętrzne i skierowanych w destabilizację mandatu prezydenta. Nie można jednak zapominać, że to socios mają ostatnie słowo w kwestii egzekwowania swojego prawa, którym jest między innymi możliwość dokonania wyboru pomiędzy różnymi kandydatami. Każdy posiada taki numer socio jaki posiada, jednak dłuższy staż członkowski nie gwarantuje, że będzie się dobrym prezydentem.

W tym miejscu można przytoczyć pewną anegdotę. W trakcie długiej prezydentury Josepa Lluísa Núñeza tak zwane społeczeństwo obywatelskie (czy może raczej polityczne) było gotowe poruszyć niebo i ziemię by znaleźć potencjalnego „kontrkandydata" dla Núñeza. Pewnego razu znaleziono odpowiednią osobę i po licznych spotkaniach, na których przygotowywano skrzętnie strategie wyborcze, możliwe terminarze, inwestycje gospodarcze, grupy współpracownicze etc. jeden z członków sztabu wyborczego, który miał przygotować CV nowego kandydata, poprosił go o podanie jego numeru karty członkowskiej socio. Odpowiedź, którą otrzymał była rozczarowująca: „Ach, ale to trzeba być socio żeby móc kandydować na prezydenta?" Oczywiście obiecująca kandydatura w jednej chwili przepadła.

Tak czy inaczej dziesięć lat stażu członkowskiego jako wymaganie dla przyszłego prezydenta może być przesadą. Może wystarczyłoby zrównanie wymagań dla kandydatów na prezydenta i członków zarządu do pięciu lat. Powyższy zapis może wywołać pewne niespójności. W razie jakichkolwiek problemów ze stanowiskiem prezydenta może okazać się, że ani jego zastępca, ani nikt z członków zarządu nie spełnia tego wymagania.

*Tekst Joaquima Molinsa i Sangri, felietonisty katalońskiego El Periódico.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (28)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze