Chyba jeszcze nigdy (a piszę tu od 9 lat) nie miałem takiej pustki w głowie, jak dziś. Nic nie trwa wiecznie. Oczywistym było, iż era Barcelony kiedyś dobiegnie końca, nie myślałem jednak, że jej koniec będzie tak bolesny. Żal i smutek, nie czuję wstydu, bo za tę drużynę nigdy nie będę się wstydził. Przez lata dali mi zbyt wiele radości. Niestety. To Bayern zagra w wielkim finale.
Dzisiejszy mecz dał wiele odpowiedzi, na wiele ważnych pytań. Bayern był faworytem pierwszego spotkania półfinału Champions League, zdecydowanym faworytem. Monachijczycy w obecnym sezonie grają rewelacyjnie, Barça męczyła się z już Milanem, później z PSG i wiadomym było, iż z Mistrzem Niemiec będzie jeszcze ciężej. Podchodząc do tego wszystkiego na trzeźwo pomyślmy ile dobrych meczów drużyna Vilanovy zagrała przeciwko mocnym rywalom w obecnym sezonie? Jeden, rewanż z Milanem. O optymizm było więc ciężko, pozostawała wiara.
Bez serca na środku obrony, za to z obrońcą, który nie może ogrywać się nawet w spotkaniach ze słabeuszami. Dopiero kontuzje jego kolegów sprawiają, iż wybiega na boisko, a jak przychodzi, co do czego to Bartra gra w pierwszym składzie najważniejszego meczu sezonu. Dzisiejszy pojedynek miał być prawdziwym sprawdzianem i zarazem wielką szansą dla młodego wychowanka, który marzył by w przyszłości zastąpić na środku defensywy legendarnego Puyola, którego kariera chyli się ku końcowi. Zdecydowanie lepiej mecz zaczęli gospodarze i tylko świetna interwencja Valdésa sprawiła, iż w 2. minucie nadal było po zero. Co się odwlecze, to nie uciecze, Bayern, który zdecydowanie zdominował Barcelonę dopiął swego w 24. minucie. Piłkę po wrzutce Robbena zgrywał Dante, błąd w kryciu popełnił Piqué, a piłkę w siatce z najbliższej odległości umieścił Müller. Jak najbardziej zasłużone prowadzenie.
Blaugrana odpowiedziała atakiem Pedro, którego nie zdołał wykończyć Messi, jak się później okazało była to jedna z nielicznych akcji Barcelony, za które można było bić brawo. Katalończycy tradycyjnie przeważali w posiadaniu piłki, ale kompletnie nic z tego nie wynikało, to Bayern był lepszy, a Barça tylko dzięki szczęściu (brak reakcji sędziego na rękę Piqué) przegrywała do przerwy na Allianz Arena tylko 1:0. Przez pierwsze 45 minut goście nie oddali ŻADNEGO strzału, wymowne, bardzo wymowne.
Kto liczył, że druga połowa będzie w wykonaniu Messiego i spółki lepsza, ten srogo się rozczarował. Już pierwsza akcja Bayernu przyniosła bramkę na 2:0. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Robbena, piłkę głową zgrał Müller, a z najbliższej odległości do siatki trafił Gómez. Bawarczykom było mało, uderzenia kolejno Müllera, Ribéry'ego czy Robbena mijały bramkę portero Blaugrany. Do czasu. Gra podopiecznych Heynckesa robiła wrażenie, natomiast spoglądając na ławkę Barcelony miałem wrażenie, iż Vilanova i jego współpracownicy zapadli w sen zimowy. Barcelona grała katastrofalnie, a trener nie reagował, kolejne bramki dla gospodarzy wydawały się być kwestią czasu. I były.
Nutkę nadziei mógł przywrócić Marc Bartra, który miał zdecydowanie najlepszą okazję do zdobycia bramki dla Barçy jednak jego strzał był najlepszym podsumowaniem postawy naszych ulubieńców podczas dzisiejszego wieczora. Szkoda komentować. Nie strzeliła Barcelona, strzelał Bayern. W 72. minucie indywidualną akcją popisał się Arjen Robben, wszedł w katalońską defensywę w niczym masło i pokonał Valdésa. Wśród bordowo-granatowych nadal nie było żadnych zmian, zupełnie odwrotnie było w zespole z Monachium, który chciał upokorzyć utytułowanego w ostatnich latach rywala. W 81. minucie ciężko było mi uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Kolejny błysk Müllera i 4:0, Barcelona upokorzona, Barcelona na kolanach. Teraz już wiem, jak czuli się kibice Realu ośmieszeni przez wielki zespół Guardioli. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie, marzenie o kolejnym tryumfie w Lidze Mistrzów trzeba odłożyć na kolejny sezon.
Barça została zdeklasowana, Bayern zakończył wielką erę Blaugrany. Czy ona nie skończyła się wraz z odejściem Guardioli? Na dogłębniejsze podsumowania przyjdzie jeszcze dziś. Dziś jedno jest pewne, przynajmniej dla mnie. Potrzeba zmian, nie tylko wśród piłkarzy, ale i na ławce trenerskiej. Za tydzień gramy już tylko o honor...
Komentarze (6412)