Po niezbyt interesującym meczu FC Barcelona wygrała z Levante 1:0, zachowując tym samym 13-punktową przewagę nad Realem Madryt. Do mistrzowskiego tytułu Katalończykom brakuje już tylko sześciu punktów.
W 17. minucie Villa nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za faul na Inieście. W 25. z dystansu na bramkę strzelał Andrés, jednak trafił prosto w bramkarza gości. Po pół godzinie gry świetnym podaniem popisał się Thiago, ale Tello uderzył obok słupka. Chwilę później bombą z ponad 30 metrów popisał się Alves, lecz tym razem czujny był Navas. Bramkarz Levante dobrze interweniował jeszcze przed przerwą po strzale Villi z lewej nogi.
Druga połowa to mecz bez historii. Przez pół godziny gry Barça nie stworzyła żadnej sytuacji podbramkowej, uparcie pchając się środkiem, co wobec zmasowanej obrony gości wywoływało jedynie senność u kibiców zgromadzonych na Camp Nou i przed telewizorami. Na boisku nie działo się zupełnie nic, nie pomagali wprowadzeni do gry Xavi i Pedro. Dopiero w 82. minucie na przebój poszedł wprowadzony chwilę wcześniej Alexis, ale po jego podaniu Villa fatalnie spudłował.
W końcu jednak Barcelona dopięła swego. W 83. minucie swoim firmowym zagraniem popisał się Alexis, który wzdłuż pola karnego podał do Cesca, a ten strzelił po ziemi w długi róg, w końcu pokonując Navasa. Navasa, który przed końcem meczu popisał się jeszcze dwiema świetnymi interwencjami, po strzałach Fàbregasa i Pedro. Golkiper gości obronił w tym meczu prawie wszystko, co leciało w jego bramkę.
Jordi Roura zapowiadał przed meczem, że Barça zagra z pełną intensywnością, ale w to mogli uwierzyć tylko ci, którzy oglądają futbol od wczoraj. Z tyłu głowy każdego zawodnika jest Bayern i to temu przeciwnikowi podporządkowana była praca w ostatnich dniach. Mimo że nasza forma nie wydaje się wysoka, jestem przekonany, że we wtorek na Allianz Arena zobaczymy inny zespół. Inny zespół, w którym przede wszystkim zagra Leo Messi.
Komentarze (1698)