Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Montoya 4, a Messi 6,25". Tylko rzeczowe i kulturalne komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Ściah, challenger
Valdés - 8 (ZM*) - Bohater pierwszej połowy. Uważny i skuteczny. Mobilizował słabą tego wieczora obronę, ale mimo to musiał nieraz ratować sytuację w pojedynkę. Już po dwudziestu minutach miał na koncie cztery interwencje i to głównie dzięki postawie Víctora zespół zachował czyste konto do przerwy. Bronił uderzenia m.in. Lucasa Moury i Lavezziego. Do tego świetne zachowanie Valdésa w 29. minucie (pomimo odgwizdanego później spalonego wybornie obronił strzał Aleksa) i 40-ej (świetne wyjście na szarżującego Ibrahimovicia). Warto też wymienić jego rozsądne decyzje, co można łapać w dłonie (39'), a co nie (6'). Błędów obrońców nie mógł naprawiać w nieskończoność i efektem tego była akcja, po której Pastore zdobył bramkę otwierającą wynik. Wydaje się, że przy golu bramkarz Barçy mógł zachować się lepiej gdyby pozostał na nogach do końca, ale tej akcji by nie było gdyby swoją robotę dobrze wypełnili Busquets i stoperzy. Valdés zakończył mecz tak, jak zaczął - spokojnym wyłapaniem strzału Ibrahimovicia w doliczonym czasie. Zachował koncentrację do końca. Poza nienajlepszym zachowaniem przy uderzeniu Pastore, bramkarzowi Barcelony musimy też wytknąć dwa pomniejsze błędy w grze piłką (raz zbyt frywolnie przyjmował piłkę we własnym polu karnym, innym razem złym wyrzutem zainicjował kontrę PSG), ale na występy doskonałe mamy wyższe oceny. Z pewnością jeden z ojców awansu klubu do półfinałów.
Alves - 3,5 - Kiepsko. Po raz kolejny jego dośrodkowania będą śniły się po nocach culés. Jedyne dobre zagranie zaliczył w 17. minucie dogrywając niską piłkę do Villi. Poza tym „mizeria" w ataku - strzał z 61. minuty pozostawimy bez komentarza. Dynamicznie grający rywale nieustannie sprawiali Brazylijczykowi kłopoty w obronie, spóźniony przede wszystkim przy golu Pastore - odpuścił krycie, a potem było już za późno. Trzynaście strat i tylko pięć odbiorów? To nie jest poziom Ligi Mistrzów.
Piqué - 4 - Rozpoczął od dobrej interwencji przy akcji Lavezziego z 4. minuty i to by było na tyle jeśli chodzi o wyróżniające się zagrania Gerarda. Poza tym był uważny, ale mało skuteczny. Nie zapewniał Zanotował tylko cztery odbiory, dając się zbyt często wyprzedzać Zlatanowi, Lucasowi lub ich argentyńskim partnerom z ataku. Winny duże piwo Valdésowi.
Adriano - 3 - Po raz kolejny nie wypalił. Brazylijczyk ma co prawda wzrost i trochę muskulatury, ale skrzydłowy na stoperze zawsze będzie ryzykownym zagraniem. Zawody zaczął dwoma interwencjami "na uwolnienie" w potencjalnie groźnych sytuacjach, ale potem Brazylijczyk był zbyt pasywny, niepewny i wyraźnie unikał bezpośrednich starć z napastnikami co wielokrotnie wymagało wsparcia od Piqué i narażało całą formację na kłopoty. Dodatkowo Adriano często nie nadążał za akcjami rywali, czego efektem były m.in. faul na żółtą kartkę po „wycięciu" Lucasa oraz błędne zachowanie przy golu Pastore. Adriano wyraźnie dał się nabrać rywalom, a jego bierność i nieefektywność kosztowała zespół utratę gola. Choć dostrzegamy plusy jego występu (pojedyncze wygrane pojedynki w powietrzu, pracowita gra w obronie bez piłki, poświęcenie i gonienie bezpańskich piłek) ledwie 3 odbiory to wymowne podsumowanie występu Brazylijczyka.
Alba - 6 - W pierwszej połowie wycofany i na dodatek popełniający błędy w obronie. Nie było błędem podążenie za Lavezzim w 24. minucie, lecz pozwolenie na oddanie mu strzału. Chwilę później przegrał pojedynek powietrzny z Lucasem. Druga część to stale rosnąca aktywność z przodu, rozkręcanie się wraz z drużyną i dobre przechwyty w destrukcji (11, o 1 mniej niż Adriano, Piqué i Alves razem wzięci). Pod polem karnym Sirigu świetnie rozumiał się z Iniestą, Villą i Pedro, zawsze w tempo obiegając kolegów i stanowiąc zawsze opcję do rozegrania piłki. Jako jedyny z formacji defensywnej do końca wytrzymał trudy spotkania i jego powroty za rywalami w drugiej połowie kilka razy ratowały skórę Valdésowi i stoperom. Cieniem na występ Jordiego kładzie się tylko jego zachowanie przy kontaktach z rywalami. Podobne cyrki są niegodne piłkarza Barcelony, a trzeba zaznaczyć, że w przypadku Alby jest to już recydywa.
Busquets - 2,5 - Przeraźliwie słabo. To z jego winy goście z Paryża mieli tyle swobody w środku pola w początkowej fazie meczu i praktycznie przez całą pierwszą połowę. Raz czy drugi dobrze odcinał od podania Ibrę czy Lavezziego, ale przeważnie mocno spóźniony wzgledem szybkiej gry piłką gości, kompletnie nie nadążał gdy wymieniali się pozycjami i pomimo swojego wzrostu nie istniał w powietrzu. Jeśli Sergio słabo się ustawia, to sypie się cała jego gra i tego mieliśmy przykład w tym spotkaniu. Kolejny nieprzekonujący występ, ale należy sobie zadać pytanie: na ile jest to wina Busquetsa, a na ile taktyki i postawy kolegów.
Xavi - 6 - Każde jego podanie trafiło do adresata (100% skuteczności), ale o efektach dla zespołu można dyskutować. Przede wszystkim trzeba zarzucić Xaviemu zachowawczość w poszczególnych sytuacjach. Okazji do zagrania prostopadłej piłki mu nie brakowało, ale wolał się asekurować i bezpiecznie rozrzucać futbolówkę pod linie boczne. Nie potrafił też napędzać gry zespołu, za to momentami ją wręcz spowalniał. Plus za pracę w środku pola i odpowiedzialność. Minus za stratę z 61. minuty i to, że zbyt rzadko przypominał Xaviego z rewanżu z Milanem.
Iniesta - 7,5 - Pod nieobecność Leo motor napędowy zespołu. Bardzo dużo szarpał, starał się ożywiać grę, wchodzić w defensywę rywala i nękać strzałami Sirigu. Niestety, większość jego uderzeń była blokowana przez rywali, jednak z rajdami Andrésa już tak dobrze sobie nie radzili. Dobrze dostrzegał Pedro, z którym stanowili największe zagrożenie dla gości przed wejściem Messiego. Perełką był jego zwód pod koniec spotkania, po którym mistrz świata trafił w boczną siatkę. Przy takim poziomie aktywności i ryzyka, statystyka 93% celnych podań przekonuje nas bardziej niż "setka" z taką grą, jaką widzieliśmy u Xaviego.
Fàbregas - 4 - To, co sprawdziło się z Mallorcą i Alexisem, nie sprawdziło się z PSG i Villą. Cesc zaczął obiecująco, ale z czasem było coraz gorzej. Dobrze podawał, szanował piłkę i dobrze się rozglądał, co chroniło zespół od strat, ale kiedy trzeba było pociągnąć za spust, wyraźnie się mylił. Na cztery próby Fàbregasa, tylko jedna poleciała w światłow bramki, a kolejne uderzenie zostało zablokowane. Spełniał swoją rolę do linii pola karnego, później tracił wenę. Szczególnie było to widać w jego współpracy - a raczej: próbach współpracy - z Davidem Villą, któremu Cesc momentami wbiegał "na plecy". W jednej z ostatnich swoich akcjach rozczarowująco się zagapił po świetnym podaniu Villi i do końca występu nie znalazł z "Guaje" wspólnego języka. Nie inicjował kombinacyjnych akcji na jeden kontakt, którymi Villa raczył nas dopiero po zejściu Fàbregasa z boiska.
Pedro - 7 - Od pierwszej minuty bardzo pracowity i bardzo żywotny. Miał najwięcej kontaktów z piłką z całej linii ataku. Dobrze odebrał piłkę Motcie w 12. minucie, dzięki czemu Iniesta mógł spróbować zaskakującego strzału na bramkę Sirigu. Dziewięć minut później ładnie zabrał się z piłką i bardzo niewiele zabrakło do szczęścia. Co nie udało się przed przerwą, powiodło się w drugiej połowie. Niezwykle przytomne zachowanie Villi Rodríguez z pewnością widzianą w jego poczynaniach w tym sezonie tylko w kadrze - zamienił na gola. W całym spotkaniu Pedro był bardzo aktywny w pressingu i efektywny (3 odbiory, liczne zwolnienia akcji rywali, zmuszanie do ich ponawiania), co szło w parze z odpowiedzialnością w grze piłką i ogromną walecznością. Też zarobił dla drużyny kilkadziesiąt bezcennych sekund, jak w 88. minucie, gdy efektownie pociągnął z piłką. „Pan Pracuś" tym razem dał radę, ale strata na kontrę bramkową PSG i momenty mniejszej intensywności w jego grze muszą mieć odzwierciedlenie w ocenie końcowej.
Villa - 6 - Pomimo uderzenia z 18. minuty, pierwsza połowa ogólnie słaba, czego symbolem strzał z 38. minuty, jednak po przerwie David wyglądał jak nowonarodzony. Nieobecność Fàbregasa uskrzydliła grę "El Guaje", co było widać po natychmiastowej zmianie w pewności jego gry. Wiedział jak się ustawiać i co robić. Częściej i lepiej funkcjonował w grze wzajemnej, odważnie penetrował pole karne rywali i efektywnie wychodził do piłek kolegom i, co najważniejsze, zaliczał kluczowe zagrania. Przedsmakiem była klepka z Iniestą (65. minuta), a daniem głównym: asysta przy golu Pedro. Fenomenalne zachowanie Villi, który ściągnął na siebie trójkę rywali! Dodatkowy plus za twardą walkę z rosłymi obrońcami PSG, większe niż jeszcze kilka miesięcy temu zaangażowanie defensywne i momentami bardzo potrzebną umiejętność przytrzymania piłki. Łączna ocena może nie zachwyca, ale brakowało u "Guaje" pressingu i musimy ją wystawić za obie połowy.
Rezerwowi:
Bartra - 6,5 - Niespodziewanie dla wszystkich Marc okazał się być brakującym ogniwem defensywy Blaugrany. Nie przestraszył się napastników PSG i odważnie walczył z nimi w powietrzu oraz blokował ich strzały. Dał obronie wzrost oraz zdecydowanie - dwie cechy, których zabrakło Adriano.
Messi - 7 - Dał drużynie nowego ducha. Pomimo kontuzji potrafił wziąć ciężar gry na swoje barki, rozpocząć i przeprowadzić decydującą akcję zakończoną bramką. Wcześniej miał własną szansę na wyrównanie, ale nie zdecydował się na uderzenie prawą, kontuzjowaną nogą. Na plus jego gra bez piłki, nawet gdy oddawał piłkę, zbiegał w pole karne, angażował uwagę obrońców. Wywalczył 3 rzuty wolne, miał 1 odbiór i tylko (!) dwie straty. Po zmianie wyniku zdecydowanie się oszczędzał, ale samą swoją obecnością w szeregach zmęczonej defensywy rywali dalej zdobywał przestrzenie kolegom, jak np. Alvesowi.
Song - 7 - Kameruńczyk przez cały sezon czekał na tak ważną szansę od trenerów i nareszcie się doczekał. Grał tylko 11 minut, ale był bardzo widoczny w grze obronnej. Miał za zadanie ubezpieczać Busquetsa w środku pola i pomóc drużynie w utrzymaniu korzystnego wyniku do ostatniego gwizdka sędziego - wywiązał się z obu tych zadań. Świetnie się ustawiał, był we właściwym miejscu jak w 87. minucie gdy zabezpieczał Alvesa. Nie był przyklejony do koła środkowego - gdy akcja rywali podchodziła pod pole karne Barçy lub na skrzydło - Song podążał za nią. Przydawała się zarówno jego siła fizyczna, jak i wzrost, kiedy w jednej z ostatnich akcji wygrał powietrzne starcie z samym Ibrahimoviciem. Cichy bohater meczu.
* Zawodnik Meczu wg Redakcji FCBarça.com
Komentarze (312)