Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Alves 3, a Thiago 6,5". Tylko rzeczowe i kulturalne komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: SZUMI, challenger
Pinto – 7 – Bardzo pewny w swoich interwencjach, dawał poczucie bezpieczeństwa partnerom z obrony. Oprócz kilku pewnych interwencji przy strzałach z daleka oraz wyjść do dośrodkowań, zagrał bardzo dobrze nogami, co na ogół nie jest jego najmocniejszą stroną. Raz nawet pozwolił sobie na kiwnięcie atakującego go napastnika, a ponadto dwa razy przy trudnych podaniach od kolegów dobrze rozegrał akcję. Zanotował dwie świetne interwencje z dala od własnej bramki, w tym to z 10. min., kiedy obaj stoperzy walczyli z Dos Santosem o pozycję, a Pinto wsparł ich swoim wyjściem. Po zejściu Iniesty kapitan drużyny, spisał się stosownie do tej roli.
Dani Alves – 7 – Aktywny, choć nieco mniej skuteczny niż w ostatnich spotkaniach. Grał bardzo ofensywnie, ale nie zapominał też o obowiązkach na swojej połowie (10 skutecznych interwencji). Oddał kilka strzałów (dwa razy z wolnego w 7’ oraz 45’, a także bomba sprzed pola karnego w drugiej połowie, minimalnie niecelna), do czego dodał mnóstwo celnych przerzutów na drugie skrzydło oraz rajdów na swoim. Trochę za dużo strat.
Piqué – 7,5 – Bardzo chętnie i namiętnie angażował się w grę ofensywną zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie (14., 18. i zwłaszcza 61. min.,kiedy po podaniu do Tello oddał ładny strzał głową). Pod własną bramką łatał dziury w nietypowo zestawionej obronie, okazjonalnie decydując się na tak rzadko widziane u niego zagrania jak podanie piętką. Pewny w przecięciach podań do Gio Dos Santosa oraz kilku ślizgach. Dwukrotnie popisał się świetnym crossami. Kiedy podszedł do piłki ustawionej kilkanaście metrów od bramki Mallorki, z boiska zapachniało fiestą. W drugiej połowie grał podobnie do Van Buytena, długimi momentami niemalże na pozycji napastnika.
Bartra – 6 – Bardziej skupiony niż w ostatnim spotkaniu, choć i przeciwko drużynie z Balearów przytrafiły mu się błędy, takie jak ryzykowne piłki przy wyprowadzaniu do Songa co raz czy drugi skończyło się stratą Kameruńczyka. "Samodzielnie" też miał 5 strat, co przeciw jednej z najsłabszych drużyn ligi nie jest dobrą wieścią. W innej sytuacji Bartra zamiast szybko doskoczyć do Nsue, zachował się bardzo pasywanie zostawiając mu wiele miejsca do strzału z około 16 metrów. Momentami brakowało mu po prostu zgrania i doświadczenia (jak w akcji z 78., kiedy zabrakło komunikacji by doskoczył do szarżującego rywala z piłką), ale za to Bartry winić nie można. Na plus kilka dobrych interwencji (jak wślizg w 30. min. przy groźnie rozwijającej się akcji, w 47. blok strzału Dos Santosa z pola karnego, wślizg z 80. minuty), ale lekkie odczucie niedosytu pozostaje.
Montoya– 6,5 – Dobrze podłączył się w 10. min. w stylu Alby, parokrotnie ponawiając udane akcje w przekroju całego meczu. Miewał też błędy, jak w 33 min. pod własną bramką, kiedy zaczął się kiwać i stracił piłkę na rzecz napastnika gości (strzał minimalnie obok bramki). Po tej nauczce wywiązywał się ze swoich defensywnych obowiązków dużo porządniej.
Alex Song– 7,5 – Fajerwerków nie było, ale solidnie i konsekwentnie. Bardzo dobre spotkanie, mocno stał na nogach notując kilka bardzo ważnych interwencji, które kasowały potencjalnie bardzo groźne akcje rywali, m.in. dwa bardzo dobre odbiory przy kontrach już w pierwszym kwadransie (zwłaszcza ten drugi w 14’, kiedy Piqué był na desancie). Kilka minut później nie ustrzegł się straty pod własnym polem karnym, ale został „wsadzony na konia” przez Bartrę. Świetnie się ustawiał, bardzo dużo jak na niego piłek do przodu, miało miejsce nawet zagranie piętką. To dobrze, bo luz i pewność siebie na pewno przydadzą się Kameruńczykowi na przyszłość.
Thiago – 4 – Dwa razy bardzo ładnie uruchomił kolegów (Iniesta i Dani) fajnymi, niesygnalizowanymi podaniami plus pojedyncze akcje defensywne i... to tyle z pozytywów. Poza tym popełnił mnóstwo błędów, które szczególnie raziły na tle zdyscyplinowanych kolegów i kiepskiej formy gości. Zwłaszcza trzy były ryzykowne (w 8. minucie próbował się popisać w środku pola sztuczką techniczną, strata i pachnie kontrą; pod koniec pierwszej połowy znowu strata w środku pola, po której groźna akcja i strzał głową Hemeda; kolejna tragiczna strata w 81. min., kiedy przez nikogo nie atakowany zagrał wprost do napastnika Mallorki). Przypadkowa ręka we własnym polu karnym w 27.min. też mogła się źle skończyć. Tego dnia Thiago jakby nie był sobą. Oby w kolejnym występie pokazał większą koncentrację.
Iniesta – 8 – Pod nieobecność Xaviego przejął rolę dyspozytora ruchu na katalońskiej zwrotnicy. Prowadzenie piłki, drybling, dostrzeganie partnerów i dobra gra w odbiorze (jak w 16’ gdy rywal aż otworzył usta ze zdziwienia) to największe atuty występu Andrésito z Mallorcą. Obszernie gestykulował i nadawał tempo ofensywnej grze zespołu. Idealne wejście w pole karne w 27’, ale po „łyknięciu” 3 defensorów nie udało ominąć piłką bramkarza. Grał mądrze, prawdziwy lider. Kolejna piękna akcja pod koniec pierwszej połowy, a drugą zaczął od świetnego odbioru oraz asysty do Cesca w 46. min. Trzeba go skrytykować za prawie asystę do byłego kolegi z drużyny, czyli starszego z braci Dos Santosów, ale skutecznym blokiem wyjaśnił sytuację Bartra.
Sánchez – 9 – W początkowych momentach spotkania próbował raz po raz rwać na swoim skrzydle, ale bez specjalnego konceptu i efektów. Później jednak w 15 minut skompletował dwie bramki oraz dwie asysty – brzmi to naprawdę imponująco, a wyglądało jeszcze lepiej. Po akcji, w której chyba wszyscy zawodnicy Barcelony dotknęli piłki, cudownie asystował Cescowi przy golu na otwarcie wyniku. Idealne, prawdziwy majstersztyk, podanie również przy drugim golu Cesca. Uwielbiamy obserować jego wyjścia na czystą pozycję – szkoda, że tak rzadko jest skuteczny. Szkoda, że w drugiej odsłonie był już mniej widoczny i z większym zdecydowaniem nie postarał się hat-trick.
Tello – 7,5 – Od początku spotkania bardzo aktywny i często uruchamiany przez kolegów (już w 2. oraz 4. minucie dobrze zrywał ze skrzydła; raz wyprzedził go Awat, raz uderzył niecelnie). W 11. minucie efektownie minął Huttona, ale nie miał do kogo dograć – w każdym innym przypadku byłby gol. Szkockiego defensora mijał zresztą później nieraz, jak przed dobrą, choć niecelną, próbą strzału w 27. minucie. Kolejne świetne zagranie skrzydłowego to idealne podanie do Alexisa wzdłuż bramki (31’), ale Chilijczyk nie zdołał umieścić piłki w siatce. Kolejna piękna akcja to 57 min., gdy zszedł do prawej nogi i strzelił minimalnie obok prawego słupka. W końcowej fazie meczu rzadziej miał piłkę pod nogą z powodu dominującego grę Deulofeu, ale dla Tello był to bardzo udany występ. Mnóstwo akcji na lewym skrzydle, grał z dużą pewnością siebie i często dostawał piłkę od kolegów, co dowodzi, iż wreszcie ma u nich więcej zaufania.
Fàbregas (ZM*) – 10 – Nieuchwytny dla obrońców, często kończył w parterze (6’, 8’, 65’) przy próbie dłuższego prowadzenia piłki. Wyszedł bardzo skoncentrowany i od pierwszych minut świetnie wywiązywał się z zaleceń taktycznych. Wiedział, co robić, i robił to, stanowiąc istne utrapienie dla defensywy Mallorki i pięciokrotnie strzelając na bramkę Awata. Bardzo dobra decyzja przy uderzeniu z ponad 20-stu metrów w 16’ była tylko preludium do dwóch asyst (genialna górna piłka na czubek buta Alexisa przy 3:0) oraz pierwszego w karierze hattricka. A wszystko to w niewiele ponad godzinę... Sytuacje na 1:0 i 5:0 kończył z zimną krwią i przypomniał, że ze spokojną głową ma jedno z najlepszych wykończeń w drużynie. Z Alexisem czuł się tego dnia wybornie, dali show. Miał jeszcze jedna szanse na bramkę, gdy zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, ale samo wspominanie o tym trąci herezją. Najlepsze spotkanie w jego wykonaniu odkąd przyszedł z Arsenalu.
Rezerwowi:
Jonathan dos Santos – 6,5 – Walczył ambitnie od momentu wejścia na boisko. W defensywie wniósł zaangażowanie i poświęcenie, w grę ofensywną spokój w rozegraniu.
Deulofeu – 3 – Rzucał się na prawo i lewo, ale kompletnie bez sensu. Wzrok utkwiony w piłkę, grał niemal wyłącznie z samym sobą i co najmniej 4 razy po prostu wbiegł z piłką w rywali jakby zapomniał z domu soczewek. Bardzo irytujące zachowanie, z którego praktycznie nie było żadnego pożytku dla drużyny. Jednym słowem: żółtodziób.
Abidal – 10 – Po 402 dniach walki o zdrowie wrócił na boisko. Był to niezwykle wzruszający moment, który spotkał się z wielką owacją sennych zazwyczaj trybun Camp Nou. Francuz był oklaskiwany przy każdym kontakcie z piłką. Jak na tak długi rozbrat z futbolem, jego gra sprawiała bardzo dobre wrażenie. Abi miał w sumie dwie skuteczne interwencje i parę strat. Poza tym raz ładnie podłączył się do akcji ofensywnej. Największe znaczenie ma oczywiście sam powrót Francuza do gry, co stanowi przykład dla ludzi na całym świecie. Witaj z powrotem!
Komentarze (191)