Niezależnie od składów w jakich grały obie drużyny Francja zawsze była trudnym rywalem dla Hiszpanii. W ośmiu spotkaniach oficjalnych, które rozegrały między sobą te reprezentacje Les Bleues zwyciężyli pięciokrotnie (z bilansem goli wynoszącym 14-7 na ich korzyść) przy zaledwie jednej wiktorii La Furia Roja. Jednak to właśnie zwycięstwo Hiszpanii, które miało miejsce w lipcu zeszłego roku, sprawiło, że podopieczni Vicente Del Bosque sięgnęli po trzecią w historii i drugą z kolei koronę Europy.
„Na dziś dzień Hiszpania jest lepsza, jednak zawsze musimy szanować Francję. To drużyna z wielką historią" - ostrzega weteran La Furia Roja Marcos Senna, mistrz Europy z 2008 roku, za kadencji Luisa Aragonésa. „W żadnym momencie nie można im zaufać" - dodaje Víctor Muñoz, kapitan reprezentacji, która w 1984 roku uległa fantastycznej ekipie Francuzów w finale mistrzostw Europy. - „Teraz jednak punktem odniesienia jest Hiszpania. To Brazylia dzisiejszego futbolu, zespół, który każdy chce pokonać". Postawiona w trudnej sytuacji przez ostatnią wpadkę w meczu z Finlandią w Gijón (1:1) Hiszpania musi zmierzyć się z Francuzami w Paryżu, gdzie nie wygrała jeszcze nigdy. Będzie to spotkanie, które przedłuży listę nazwisk, liczb i anegdot związanych z historią starć między tymi dwoma drużynami.
target="_blank">27 czerwca 1984, Francja 2-0 Hiszpania, finał mistrzostw Europy
„Piłkarski wypadek"
Najboleśniejsze wspomnienie Hiszpanii z finału mistrzostw Europy rozegranych w 1984 roku zawsze wiązać się będzie z błędem Arconady, który próbował blokować rzut wolny wykonywany przez Platiniego. Tak o tym pojedynku opowiadał później zawodnik, który pełnił wówczas funkcję kapitana, Víctor Muñoz: "Musieliśmy rozegrać bardzo ciężki półfinał z Niemcami. Graliśmy zdziesiątkowani, zwłaszcza w bloku obronnym, ponieważ brakowało nam Gicoechei i Macedy. Mimo to, podeszliśmy do tego spotkania z wielkim entuzjazmem. Graliśmy na ich terenie, na Parc des Princes, przyszło nam zmierzyć się z gospodarzami, jednak mocno wierzyliśmy w nasze możliwości. Z perspektywy Francuzów atmosfera była wspaniała. Jedno wielkie święto".
"Zagraliśmy całkiem dobry mecz. O wszystkim przesądził błąd Arconady. Byłem w murze, odwróciłem się i pamiętam, że zobaczyłem piłkę wpadającą do siatki. To był piłkarski wypadek, coś takiego naprawdę rzadko się zdarza. Problemem jest to, że zdarzyło się akurat w finale. Wcześniej rozegraliśmy wspaniały mecz z Niemcami, który doprowadził nas do finału. Francja ma świetną drużynę, kompletną. Mają wszystko: talent, umiejętności i wspaniałych graczy jak Tigana, Giresse, Luis Fernández, Lacombe...i Platini. Za niego odpowiadał Camacho. Nie rozegrał on wielkiego spotkania, ale miał szansę na zdobycie bramki z rzutu wolnego i odwrócenie wyniku".
target="_blank">20 lutego1991, Francja 3:1 Hiszpania, faza kwalifikacyjna mistrzostw Europy 1992
"Papin był jak sztylet"
W 1991 roku, w Paryżu, reprezentacja Hiszpanii pod wodzą Luis Suáreza miała nadzieję na wywalczenie sobie miejsca wśród drużyn, które miały grać na mistrzostwach Europy. Hiszpanie wyszli na prowadzenie jako pierwsi dzięki trafieniu José Mari Bakero, jednak Francuzi odpowiedzieli bardzo szybko. Wyrównująca bramka Papina, kolejny gol Sauzée i zamykające wynik trafienie Blanca pogrążyły Hiszpanię. „Papin był wspaniały, prawdziwy sztylet. To on tworzył różnicę. Dysponuje świetnym strzałem. Francuzi mają też Luisa Fernándeza, nadal młodego Cantonę..." - wspominał Manolo, który w 1992 roku został pichichi Primera División.
target="_blank">12 października 1991, Hiszpania 1:2 Francja, faza kwalifikacyjna mistrzostw Europy 1992
„Porażka w Sewilli bolała"
Wystarczyły trzy minuty, by Francja rozstrzygnęła losy rewanżowego starcia z Hiszpanią i zakwalifikowała się do finałów mistrzostw Europy. Spektakularny wolej Luisa Fernándeza i kolejne trafienie Papina sprawiły, że gol Abelardo stał się bezużyteczny. „Porażka w Sewilli bolała nas wyjątkowo, w tamtych czasach zawsze tam graliśmy i dawaliśmy sobie radę. Nie spodziewaliśmy się takiego wyniku, zarówno ze względu na grę, jaką prezentowała reprezentacja, jak też doping ze strony kibiców. Utrzymywaliśmy się przy piłce, jednak sytuację skomplikowały dwa trafienia Francuzów" - można było przeczytać w El País.
target="_blank">15 czerwca 1996, Francja 1:1 Hiszpania, faza grupowa finałów mistrzostw Europy 1996
"Dusili cię"
Tak wspomina spotkanie, które miało miejsce w 1996 roku w fazie grupowej mistrzostw Europy rozgrywanych w Anglii, José Emilio Amavisca, były reprezentant Hiszpanii i gracz Realu Madryt: „Biegałem jak szalony. Myślę, że to był mecz, po którym miałem w nogach więcej kilometrów niż po jakimkolwiek innym spotkaniu w życiu. Mierzyłem się z Anglomą, ale także z Thuramem. Wpadłem na niego raz i to było uczucie jakbym zderzył się ze ścianą".
„To była ekipa o świetnych warunkach fizycznych i wielkich możliwościach. Byli jak jedne wielkie płuca. Biegali więcej niż ktokolwiek, od pierwszej do ostatniej minuty. Nie grali tak technicznie jak reprezentacja, która wygrała Mundial 1998 ale po prostu przejeżdżali się po tobie. Dusili cię. Na dodatek grali tam Blanc, Zidane, Djorkaeff [autor jedynego trafienia dla Francji w tym meczu - przyp. red.]...". Mimo warunków, jakie postawili Trójkolorowi Hiszpanom udało się wyrwać remis dzięki bramce autorstwa Caminero.
target="_blank">25 czerwca 2000, Hiszpania 1:2 Francja, ćwierćfinał mistrzostw Europy 2000
„Mieli Zidane'a..."
Raúl strzałem z jedenastu metrów mógł dać Hiszpanii szansę na awans do kolejnej rundy turnieju. W ostatnich minutach spotkania madridista przez chwilę szukał odpowiedniego kąta strzału po czym posłał piłkę na trybuny. Remis wymknął się z rąk Hiszpanom. Wcześniej Zidane posłał piłkę wprost do bramki Cañizaresa, Mendieta zdobył wyrównujące trafienie z rzutu karnego zaś Djorkaeff strzelił bramkę dającą Francji zwycięstwo. Tak tamto spotkanie wspomina Alfonso Pérez: „To była bardzo silna reprezentacja. Mieli imponujące warunki fizyczne i przede wszystkim... mieli Zidane'a. On dysponował wyjątkowym dotknięciem piłki. Grali tam też inni świetni zawodnicy, jak Henry, Trezeguet czy Anelka. Mieli ogromne możliwości ofensywne. Jeśli nie wykorzystali jednej sytuacji, kreowali sobie drugą".
„W tamtych czasach nic dobrego nie spotkało nas w starciach z Francją. Mieliśmy szansę na wyrównanie z rzutu karnego, który przestrzelił Raúl, ale niestety zostaliśmy wyeliminowani. Raúl chybił, takie rzeczy dzieją się w futbolu. My więcej graliśmy piłką, ale nie byliśmy tak silni fizycznie jak Francuzi. W pojedynkach fizycznych przegrywaliśmy z nimi".
W 2006 roku, z Luisem Aragonesem na ławce trenerskiej reprezentacji Hiszpanii, La Roja znów uległa Les Bleues. Wynik otworzył Villa, jednak strzał Ribery'ego tuż przed przerwą oraz późniejsze trafienia Vieiry i Zidane'a odwróciły rezultat spotkania. Tak podsumował tamten wieczór na murawie w Hanowerze Marcos Senna, pomocnik Villarrealu: „Francuzi nie rozpoczęli dobrze tego Mundialu, ale mieliśmy dla nich dużo respektu. Z każdym spotkaniem grali lepiej, przeszli dalej eliminując nas z turnieju. Zabił nas gol Ribéry'ego. Jest bardzo dobry, ale także w reprezentacji musi pokazać to, co można w jego grze zobaczyć w Bayernie. Ten mecz był dla nich kluczem do późniejszego awansu do finału. Dodał im skrzydeł".
Na ostatnich mistrzostwach Europy obie bramki stracone przez Francuzów nosiły to samo imię - Xabi Alonso. Bask najpierw posłał piłkę głową do siatki po dośrodkowaniu Jordiego Alby, później zaś z zimną krwią przypieczętował wynik strzałem z jedenastu metrów.
Ostatnie spotkanie między Hiszpanią i Francją znów okazało się pechowe dla graczy z półwyspu Iberyjskiego. Na Calderón Hiszpania dominowała od pierwszych, do ostatnich minut meczu, jednak trafienie Giroud w końcówce spotkania sprawiło, że trybuny zamarły. Wcześniej La Roja wyszła na prowadzenie dzięki strzałowi Sergio Ramosa, zaś okazję wykorzystania jedenastki zmarnował Cesc Fàbregas.
Komentarze (24)