Dzisiejszy skład ucieszył mnie nie mniej niż głos powracającego do zdrowia i komentowania Przemysława Pełki, jak dla mnie zdecydowanie jednego z najlepszych polskich komentatorów piłkarskich. Vilanova dał odpocząć przede wszystkim Leo Messiemu stawiając w ofensywie na trio Tello-Villa-Alexis.
Początek spotkania był bardzo niemrawy, przez pierwsze 10 minut nie działo się nic o czym można byłoby napisać. Sygnał do ataku w 11. minucie dał Dani Alves. Brazylijczyk ładnym strzałem z ostrego kąta chciał zaskoczyć Aranzubię, jednak ten nie dał się pokonać. Chwilę później ten sam Alves posłał kapitalnego crossa do wybiegającego na czystą pozycję Fàbregasa, który zmarnował wymarzoną sytuację na otwarcie wyniku. W 15. minucie błysnął Thiago, który efektownie ograł dwóch rywali po czym doskonale podał do wbiegającego w pole karne Tello. Skrzydłowy Blaugrany stanął oko w oko z Aranzubią, który jednak świetnie zatrzymał atak Katalończyków. Szkoda, że Cristian nie zdążył dograć do wolnego Villi, który przed sobą miałby już tylko pustą bramkę. W 22. minucie Tello znów był bliski szczęścia. Po bardzo ładnym podaniu ze środka pola, 21-latek wrzucił piłkę w pole karne, ta po rykoszecie jednego z defensorów i interwencji Aranzubii trafiła w słupek. Kilkadziesiąt sekund później sytuację nie do zmarnowania... zmarnował Villa. Będący w pozycji sam na sam z portero gości El Guaje, mający wiele czasu na wykończenie akcji, pytając w który róg bramki uderzyć chyba nie doczekał się odpowiedzi i kopnął... prosto w Aranzubię. Ten sam bramkarz zatrzymał zaraz dobitkę Thiago.
W 27. minucie z bardzo dobrej strony pokazał się Alexis. Chilijczyk z łatwością minął jednego z rywali, dośrodkował w pole karne, jednak najwyżej do piłki wyskoczył Valeron i wybił piłkę. Dziesięć minut później Sánchez zagrał jeszcze lepiej czego efektem była zdobyta bramka. Z prawej strony boiska kapitalnie dośrodkował Alves, a El Niño Maravila uderzeniem głową pokonał doskonale dysponowanego Aranzubię. W 41. minucie swój pierwszy strzał na bramkę Pinto oddali piłkarze Depor. Uderzenie Rizziego było jednak bardzo niecelne. Po chwili po raz kolejny ładnie zagrał Alexis, który dośrodkował w pole karne po małej, zespołowej grze w dziada. Sánchez świetnie podał do Villi, jednak ten strzelając z woleja nie trafił w bramkę. Jeszcze przed ostatnim gwizdkiem w pierwszej połowie obaj Panowie ośmieszyli defensywę Deportivo akcją dwójkową, lecz wybiegający na wolne pole El Guaje był na minimalnym spalonym. Po pierwszej połowie Barça jak najbardziej zasłużenie prowadziła z czerwoną latarnią La Liga.
Zawiedzieni z całą pewnością byli wszyscy, którzy spodziewali się, że druga połowa będzie równie ciekawa, co pierwsza. Ładnych, składnych akcji było jak na lekarstwo, można było odnieść wrażenie, iż podopieczni Tito Vilanovy zadowoleni z prowadzania oszczędzali się na wtorkowy mecz z Milanem. W 52. minucie Barcelonie należał się rzut karny za zagranie ręką w polu karnym przez Valerona, ale nikogo nie powinno dziwić, iż arbiter tego zagrania nie zauważył. Przynajmniej ja do słabego sędziowania w Hiszpanii już dawno zdążyłem się przyzwyczaić. Na bardzo senną grę swoich podopiecznych telefon Vilanovy zareagował zmianami, na boisku pojawili się kolejno Messi, Iniesta i Busquets, ale pojawienie się nowych graczy wniosło niewiele. W 73. minucie Aranzubię pokonał Messi, jednak trafienie Argentyńczyka nie zostało uznane z powodu spalonego. Tym razem do sędziego nie można mieć żadnych zastrzeżeń, decyzja o nieuznaniu gola Messiemu była jak najbardziej słuszna. W 85. minucie doskonałą sytuację do podwyższenia wyniku ponownie miał La Pulga. Alexis ładnie dograł na dobieg do Alvesa, ten minął jednego z rywali, precyzyjnie podał w pole karne do Messiego, który skiksował. Takie sytuacje mają miejsce niezbyt często. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Messi ustalił wynik spotkania. Leo ograł dwóch rywali, podał do Alexisa, który bez namysłu odegrał mu z pierwszej piłki, a najlepszemu strzelcowi La Liga nie pozostało już nic innego, jak umieścić piłkę w siatce. Uprzedził obrońców i efektownie pokonał Aranzubię. W 93. minucie sędzia zakończył mecz w którym Barcelona bez najmniejszych problemów ograła Deportivo.
Barça się nie zmęczyła, zagrała na luzie, ale to w zupełności wystarczyło na ostatnią drużynę w tabeli. Cieszyć może zwłaszcza bardzo dobry występ Alexisa Sáncheza, który był dzisiejszego wieczora najlepszym zawodnikiem na boisku. Gol i asysta pozwalają z optymizmem patrzeć w przyszłość, z pewnością tak dobry występ był Chilijczykowi potrzebny. Wiadomo, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale może to właśnie Depor było przełomowym momentem dla Niño Maravilli? Oby. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak z niecierpliwością czekać na mecz z Milanem.
Komentarze (2142)