El Shaarawy: Il Faraone, który uczył się od Ronaldinho

Eoren

20 lutego 2013, 15:34

Mundo Deportivo

53 komentarze

Sabry El Shaarawy rozpoczął karierę medyczną w Kairze, mieście swojego pochodzenia. Zdecydował się kontynuować studia w Genui, była to decyzja, która odmieniła jego życie. W stolicy Ligurii odkrył futbol, został kibicem Genoi a także poznał Lucię, pielęgniarkę ze szpitala w Savonie. Niebawem urodził się Manuel, który niedawno ukończył studia ekonomiczne, a pieć lat później przyszedł na świat Stephan, który po raz pierwszy stanął na murawie Stadio Liugi Ferraris mając zaledwie rok.

W weekendy rodzina El Shaarawy podróżowała po Genui, podczas gdy malec grał w piłkę w ogrodach placu papieża Piusa i uczył się zagrań Ronaldinho w korytarzu własnego domu. Nagrywał wyczyny Brazylijczyka i krok po kroku próbował naśladować jego dryblingi, kontrolę oraz sposób prowadzenia piłki.

W wieku dwunastu lat włączono do do najniższych kategorii wiekowych drużyny jego marzeń. Jego zespół trenował Dionigi Donati. Sugerował on skautom Starej Damy, aby nie pozwolili by wymknął im się z rąk ten pomocnik-goleador, który w jednym sezonie zaliczył 132 trefienia.

Jednak Juventus nie przywiązywał wielkiej wagi do spostrzeżeń skautów i młody piłkarz zaczął zdobywać trofea dla Geoni. Później przyszedł zarówno debiut w pierwszej lidze jak i pierwsza wielka frustracja.

W kontrakcie El Shaarawy'ego widniała klauzula obligująca genueński klub do wypłacenia rodzinie Stephana 50 000 euro, jeśli piłkarz rozegra trzy spotkania w Serie A. Zagrał jedynie w dwóch, na dodatek oba miały miejsce z dala od stadionu, na którym dorastał: najpierw jako dziecko na trybunach, a później także jako chłopiec od podawania piłek. Stephan do dziś ma w domu fotografię, która ukazuje Mario Rossiego, kapitana Genoi, oraz jego, w roli chłopca podającego zawodnikom piłki.

Stephan był jednym z czterech włoskich piłkarzy, którzy zadebiutowali w Serie A w wieku szesnastu lat. Jednak ani jego umiejętności, ani młody wiek, nie wystarczyły, by przekonać Genoę do zapłacenia klauzuli trzeciego meczu i cieszenia się z gry swojego zawodnika.

W kolejnym roku wypożyczono do do Padwy, zaś dwa lata później został zakupiony przez Milan, za cenę siedmiu milionów euro i transferu Alexandra Merkela. Ma już za sobą cztery występy w seniorskiej reprezentacji Włoch. Jest jednym z podstawowych zawodników Milanu, wraz z Mario Balotellim, jego bliskim przyjacielem, z którym grał w młodszych kategoriach wiekowych Squadra Azzurra.

Jedyną ekstrawagancją na jaką sobie pozwala jest jego fryzura, o którą bardzo dba. Towarzyszy mu ona odkąd skończył szesnaście lat, kiedy to fryzjer z Arenzano powiedział mu, że taka stylizacja najlepiej do niego pasuje. Jest ekspertem w kwestii gry w bilard, gdy chodził do szkoły proponowano mu dołączenie do narodowej reprezentacji w ping pongu. Mimo to zawsze wiedział, że chce zostać piłkarzem.

Teraz spogląda w kierunku Messiego i chciałby się do niego upodobnić, choćby w najmniejszym stopniu, ponieważ uważa go za najlepszego piłkarza na świecie. Ukończył licencjat w Akademii Wychowania Fizycznego i w przyszłym roku ma zamiar rozpocząć studia ekonomiczne. Mieszka wraz z całą rodziną w swoim domu w Mediolanie, znajdującym się nieopodal San Siro.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (53)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze