W fantastycznym spotkaniu na Santiago Bernabéu FC Barcelona zremisowała 1:1 z madryckim Realem i kwestia awansu do finału Pucharu Króla rozstrzygnie się w rewanżowym spotkaniu, które odbędzie się za miesiąc.
Skład Barcelony nie mógł nikogo zaskoczyć, chociaż kibice chętnie widzieliby od pierwszej minuty Davida Villę, który zaliczył bardzo dobre spotkanie z Osasuną. Roura postawił jednak na atak Iniesta, Messi i Pedro.
Gorąco było już w 1. minucie. Barcelona straciła piłkę w środku pola, Cristiano ograł Piqué i wychodził na czystą pozycję, ale Hiszpan ratował się faulem, za co zobaczył żółty kartonik. Rzut wolny egzekwował sam poszkodowany, uderzył bardzo mocno, ale w sam środek i Pinto zdołał wybić futbolówkę.
Pierwszą sytuację Barcelona stworzyła sobie w 10. minucie. Messi, będąc w narożniku pola karnego Królewskich, zagrał do Fábregasa, ale Hiszpan zwlekał ze strzałem i łatwo został zablokowany. Chwilę później kontrę wyprowadził Messi, zagrał do Iniesty, który zauważył wbiegającego w pole karne Realu Albę i zagrał do niego ponad obrońcami gospodarzy. Obrońca Barçy miał kapitalną okazję do zdobycia gola, ale strzelił bliżej linii autowej niż bramki Diego Lópeza.
W 18. minucie, po stracie Xaviego, groźnie w pole karne Pinto dośrodkował Benzema, ale na szczęście dla Barcelony piłka była nieco za wysoka dla nadbiegającego Cristiano. W odpowiedzi akcję wyprowadził Messi, zagrał do Iniesty, który był faulowany. Prawie idealnie z rzutu wolnego przymierzył Xavi, trafiając w poprzeczkę. Ten sam piłkarz miał idealną okazję do zdobycia bramki w 25. minucie, kiedy fatalny błąd popełnił Carvalho. Portugalczyk zbyt krótko zagrał do Lópeza, piłkę przejął Cesc i cofnął do Xaviego, którego strzał z linii bramkowej wybił Varane.
Mało aktywny tego wieczoru Benzema miał stuprocentową okazję do tego, by w 27. minucie otworzyć wynik meczu. Świetnie na lewej stronie wypatrzył go Callejón, ale Francuz w dobrej sytuacji uderzył na siłę, a nie technicznie. To uratował gości od straty gola, bowiem strzał był bardzo mocny, ale minimalnie niecelny. Chwilę później w dogodnej sytuacji znalazł się sam Callejón, jednak 26-letniemu Hiszpanowi uciekła piłka i padła łupem Pinto.
Dziesięć minut przed przerwą mnóstwo szczęścia mieli goście. Essien zagrał do Callejóna, ten dośrodkował na piąty metr, gdzie w ostatniej chwili piłkę wślizgiem wygarnął Benzemie Dani Alves. Upadając, Brazylijczyk dotknął futbolówki ręką, ale absolutnie nie było to celowe zagranie, dlatego o rzucie karnym nie mogło być mowy.
Podobnie jak pierwszą część gry, Real rozpoczął drugą połowę od mocnego uderzenia. Zaczęło się od straty w środku pola Iniesty, piłka trafiła do Cristiano Ronaldo, ten odegrał na wysokości szesnastki do Benzemy, który znów huknął jak z armaty i znów niecelnie.
Pięć minut po przerwie Barcelona oddała drugi celny strzał w tym spotkaniu. I od razu zakończony golem! Piłkę z własnego pola karnego wybił Callejón, ale trafiła ona pod nogi Messiego. Argentyńczyk błyskawicznie zagrał do Fábregasa, który nie miał problemów z pokonaniem Lópeza.
Po golu dla Barçy dali o sobie znać kibice gości, których pieśń „"O le le, o la la , ser del Barça és el millor que hi ha” była przez kilka chwil głośniejsza niż doping fanów Realu.
Cesc miał idealną okazję do podwyższenia rezultatu już kilka chwil po zdobyciu pierwszego gola. Iniesta posłał mu idealne podanie z głębi pola, ale były gracz Arsenalu tak długo zwlekał z oddaniem strzału, że w ostatniej chwili wślizgiem wybił mu piłkę Varane. Minutę później sam na sam z Lópezem byłby Messi, ale w górę powędrowała chorągiewka arbitra bocznego. Jak pokazały powtórki, był to jego spory błąd.
W 57. minucie na pierwszą zmianę zdecydował się José Mourinho, wpuszczając na boisko Modricia w miejsce Callejóna. 180 sekund później idealną okazję do wyrównania miał Ronaldo. Po dośrodkowaniu Essiena piłka minęła całe pole karne i wbiegającemu na piąty metr Portugalczykowi pozostało tylko skierować ją do siatki, ale na szczęście dla gości najlepszy strzelec Realu fatalnie się pomylił.
Mourinho nie czekał długo z drugą zmianą, wprowadzając na plac gry w 63. minucie Higuaína w miejsce nieskutecznego dzisiaj Benzemy.
Rozgrywający doskonałe zawody Gerard Piqué uratował swoją drużynę od starty gola w 67. minucie, gdy po dośrodkowaniu w pole karne bardzo blisko wyrównania był Ronaldo i tylko wślizg obchodzącego za trzy dni 26. urodziny gracza zapobiegł utracie bramki.
W 70. minucie doskonałą okazję do zdobycia gola miał nie kto inny jak Cesc Fábregas, który mocno uderzył po wycofaniu piłki od Alvesa, ale nieznacznie się pomylił. Trzy minuty później dwustuprocentową sytuację miał w swoim 200. meczu w barwach Barcelony Pedro. Hiszpan otrzymał kapitalne podanie z własnej połowy, ruszył sam na sam z Lópezem, podbiegł bardzo blisko bramki, ale strzelił obok prawego słupka bramki Realu.
Kwadrans przed końcem pierwszą zmianę przeprowadził Roura. Na placu gry zameldował się Alexis, a zszedł z niego ten, który chwilę wcześniej mógł stać się bohaterem – Pedro Rodríguez. Dwie minuty po wejściu Chilijczyk mógł zanotować asystę, bowiem po jego podaniu do siatki trafił Messi, ale w momencie podania Argentyńczyk znajdował się na spalonym. Chwilę później z kontrą ruszył najlepszy piłkarz świata i kiedy wychodził sam na sam, wślizgiem zatrzymał go Carvalho. Jak pokazały powtórki, Portugalczyk zatrzymał piłkę ręką, za co powinien wylecieć z boiska. 60 sekund po tej sytuacji znów oko w oko z Lópezem znalazł się Messi po znakomitym podaniu Fábregasa, ale całą sytuację zażegnało przytomne wyjście bramkarza gospodarzy.
W 82. minucie, w dosyć niegroźnej sytuacji, Real zdołał wyrównać. Z prawej strony pola karnego dośrodkowywał Özil, a do piłki najwyżej wyskoczył Raphaël Varane, który mocnym uderzeniem głową zmusił Pinto do kapitulacji. Chciałoby się powiedzieć: „Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić”, mając na uwadze szczególnie sytuacje Fábregasa i Pedro.
Pięć minut przed końcem Thiago Alcántara zmienił Fábregasa. Chwilę później świetne podanie z głębi pola otrzymał Alba, który – podobnie jak w pierwszej części gry – znalazł się przed Diego Lópezem. Tym razem strzał był celny, ale bardzo dobrą interwencją popisał się stary-nowy bramkarz Realu.
W trzeciej, doliczonej minucie drugiej połowy, piłkę meczową miał na lewej nodze Mesut Özil, ale jego strzał w ostatniej chwili ofiarnym wślizgiem zablokował Carles Puyol. Chwilę później Clos Gómez zakończył zawody.
Byliśmy dzisiaj świadkami kapitalnego widowiska. Widzieliśmy wiele pięknych akcji, strzałów i parad bramkarskich oraz dwa gole – po jednym z obu stron. Zaryzykuję tezę, iż bohaterami spotkania byli dwaj obrońcy – Gerard Piqué i Raphaël Varane, który nie dość, że bezbłędnie zastąpił w środku obrony Ramosa, to w dodatku zdobył wyrównującą bramkę. Stoper Barçy ustawiał się z kolei bezbłędnie, co kilkakrotnie uratowało gości od straty bramki.
Szkoda niewykorzystanych sytuacji, ale to Barcelona w lepszej sytuacji przed rewanżem, który za miesiąc odbędzie się na Camp Nou.
Komentarze (2609)