Barcelona sensacyjnie przegrałą z Realem Sociedad 2:3 mimo dwubramkowego prowadzenia już po 25 minutach. Pierwsza porażka w lidze piłkarzy Tito Vilanovy stała się faktem.
Barça atakowała od samego początku, co przyniosło skutek już w 7. minucie. Niedokładnie piłkę spod własnej bramki wybił Bravo, przejął ją Iniesta i zagrał do Messiego. Najlepszy strzelec ligi hiszpańskiej zszedł do środka i precyzyjnym strzałem w prawy dolny róg bramkarza Sociedad zdobył swoją 29 bramkę w tym sezonie ligowym.
Gospodarze nie zrazili się utratą gola i chociaż to Barcelona byłą drużyną przeważającą, gracze Philippe'a Montaniera mieli swoje okazje do zdobycia bramki. Już 180 sekund po golu Messiego gospodarze sprytnie rozegrali rzut wolny, w dobrej sytuacji znalazł się Xabi Prieto, ale trafił w boczną siatkę.
Po kwadransie gry mogło być 2:0 dla Barçy. Pedro otrzymał piłkę w polu karnym gospodarzy i nie zastanawiając się długo przymierzył w okienko, ale trafił tylko w słupek. Urodzony na Wyspach Kanaryjskich zawodnik trafił jednak do siatki dziesięć minut później. Xavi kapitalnie zagrał na prawą stronę do Alvesa, Brazylijczyk jak na tacy wyłożył piłkę Pedro, który strzałem wślizgiem z dwóch metrów podwyższył wynik spotkania.
W 34. minucie futbolówka znalazła się w bramce Valdésa, ale Undiano Mallenco bramki nie uznał, ponieważ na pozycji spalonej w momencie ostatniego podania znajdował się Illarramendi.
Barcelona wciąż atakowała i najlepszą okazję do zdobycia bramki miał przed przerwą Messi. Argentyńczyk otrzymał kapitalną piłkę z głębi pola i w sytuacji sam na sam z Bravo przerzucił bramkarza gospodarzy, ale trafił w słupek. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić... Zamiast 0:3 chwilę później na tablicy wyników mieliśmy 1:2. Piłkę otrzymał na lewej stronie kompletnie niepilnowany Castro, który mocnym strzałem w długi róg dał gospodarzom nadzieję.
Jeszcze przed przerwą odpowiedzieć mógł Messi. Argentyńczyk otrzymał górne podanie od Cesca i bez wahania uderzył z woleja, ale mocne uderzenie nie sprawiło problemów bramkarzowi Realu Sociedad.
Druga połowa rozpoczęła się fatalnie dla Barcelony. W 56. minucie Piqué popełnił faul taktyczny na Veli, za co obejrzał żółty kartonik. Jako że w pierwszej połowie defensor gości również został ukarany kartką, musiał opuścić boisko.Tito Vilanova zareagował błyskawicznie i w miejsce Cesca na murawie zameldował się Mascherano.
Bardziej pechowego wejścia na boisko Argentyńczyk zanotować nie mógł. W 63. minucie Castro oddał strzał z prawie 16 metrów, futbolówka odbiła się od próbującego zablokować strzał Mascherano i wpadła do siatki nad zdezorientowanym Valdésem.
Mimo gry w osłabieniu to goście byli drużyną lepszą, ale ataki Messiego i spółki rzadko kiedy kończyły się strzałami. Piłkarze Montaniera bronili się niemal całym zespołem, jakby remis w pełni ich satysfakcjonował.
Na drugą zmianę Tito Vilanova zdecydował się dopiero w 89. minucie, wprowadzając Adriano w miejsce Pedro. Chciał bronić wyniku czy liczył na mocne uderzenie Brazylijczyka? I dlaczego nie wpuścił żadnego z graczy ofensywnych, którzy ze świeżymi siłami mogliby odmienić wynik spotkania?
Gdy wydawało się, że po ostatnim gwizdku drużyny podzielą się punktami, ostatni atak przeprowadzili gospodarze. Martínez ograł Albę i dośrodkował w pole karne. Błąd w kryciu popełnił Mascherano, a Agirretxe z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki.
Pierwsza porażka stała się faktem. Nikt nie przypuszczał, szczególnie po pierwszych dwóch kwadransach, że Barcelona będzie wracać do stolicy Katalonii na tarczy. Błędy w obronie, nieskuteczność w ataku, czerwona kartka Piqué - oto przyczyny porażki. Oby Barça nie przeżywała długo pierwszej porażki w lidze i do rewanżowego meczu z Málagą piłkarze Vilanovy przystąpią w pełni skoncentrowani.
Komentarze (2389)