FC Barcelona pokonała na wyjeździe Córdobę 2:0 w pierwszym meczu 1/8 finału Pucharu Króla. Bramki dla gości zdobył Leo Messi, dla którego były to trafienia nr 87 i 88 w 2012 roku.
Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy w pierwszych dziesięciu minutach mieli dwie okazje. Najpierw Pinto wybił piłkę wprost pod nogi Pedro Sáncheza, który strzałem z 25 metrów próbował pokonać bramkarza Barçy; ten jednak naprawił swój błąd i wybił futbolówkę na rzut rożny. Cwhilę później, po dośrodkowaniu z lewej strony, mocno strzelał Vico, lecz pomylił się nieznacznie.
Pierwsza dobra akcja Barcelona zakończyła się bramką. Najpierw mocną bombę posłał Thiago (trafił w poprzeczkę), ale piłka utrzymała się w obrębie pola karnego Córdoba. Znakomitym podaniem popisał się Pedro, który zagrał pomiędzy obrońcami do Villi. 31-latek wyłożył piłkę Messiemu, a Argentyńczyk dopełnił formalności i z kilku metrów strzelił do pustej bramki.
Stracony gol nie załamał gospodarzy, którzy nadal starali się grać ofensywnie. W 16. minucie zdobyli nawet bramkę, ale w chwili strzału Rennella był na minimalnym spalonym, co wychwycił sędzia liniowy. Gospodarze postawili na atak i czasami zapominali o obronie, co mogło się dla nich źle skończyć. W 25. minucie w polu karnym Córdoby wyraźnie faulowany był David Villa, ale znajdujący się niecałe dwa metry od tej sytuacji Carlos del Cerro Grande nie użył gwizdka.
Ostatnie dwie godne odnotowania sytuacje w pierwszej części gry miały miejsce w samej jej końcówce. W 44. minucie z kontratakiem wyszła Barça, Thiago zagrał do Messiego, ale uderzenie najlepszego piłkarza świata zostało zablokowane przez obrońców. Córdoba natomiast miała ostatnią okazję już w doliczonym czasie gry, ale groźne dośrodkowanie w pole bramkowe Pinto wślizgiem przeciął Gerard Piqué.
O ile pierwsza część gry była jeszcze w miarę wyrównana, tak druga połowa była już teatrem jednego aktora. Gospodarze, poza strzałem Caballero z 48. minuty w sam środek bramki, praktycznie nie zagrozili świątyni Pinto.
Barcelona nie forsowała tempa, ale od czasu do czasu stwarzała sobie dogodne sytuacje. W 53. minucie Messi wypuścił w bój Villę, ale Asturyjczyk z narożnika pola karnego nie trafił w bramkę. Chwilę później znów w roli asystenta wystąpił Messi, lecz piłka znów nie trafiła do siatki, bowiem sytuację sam na sam z Saizarem przegrał Pedro, strzelając wprost w bramkarza gospodarzy.
W 67. minucie Tito Vilanova zdecydował się na pierwszą zmianę: w miejsce Pedro na boisku pojawił się Alexis. 180 sekund po tej sytuacji wyborną okazję miał Messi, ale podobnie jak Pedro w sytuacji sam na sam z Saizarem uderzył w 29-letniego bramkarza.
Kolejnej szansy Argentyńczyk nie zmarnował. Thiago zagrał na prawą stronę do Alexisa, Chilijczyk dograł w pole karne gdzie był już Messi, który spokojnie posłał piłkę do siatki obok interweniującego Saizara.
Siedem minut przed końcem spotkania geniusz z Rosario mógł skompletować hat-tricka. W roli podającego wystąpił tym razem Song, który zagrał w uliczkę do Messiego. Gdyby nie szybki powrót obrońców, którzy umiejętnie naciskali Argentyńczyka, prawdopodobnie trzykrotny zwycięzca Złotej Piłki mógłby zabrać do domowej gabloty kolejną futbolówkę.
Barça zrealizowała cel i wraca do stolicy Katalonii z dwubramkową przewagą. Poza Messim na pochwałę zasługują aktywny Thiago oraz Gerard Piqué, który dowodził obroną, zanotował kilka ważnych interwencji i często brał udział w akcjach ofensywnych.
Córdoba 0:2 Barcelona
Bramki: 11', 74' Messi.
Żółte kartki: Dubarbier, Vico.
Sędzia: Carlos del Cerro Grande.
Stadion: El Nuevo Arcángel.
Widzów: ok. 21 000.
Córdoba: Saizar; Fernández, Aguilar, Gaspar (82' Petkoff), Fuentes; Pedro, López Garai, Caballero, Dubarbier; Vico (88' Ayina); Rannella (63' Patiño).
Barcelona: Pinto; Alves (78' Montoya), Piqué, Masche, Alba; Xavi, Song, Thiago; Pedro (67' Alexis), Messi, Villa (83' Tello).
Komentarze (1766)