Mel: Bez Messiego mielibyśmy więcej opcji

Eoren

8 grudnia 2012, 16:13

Mundo Deportivo

36 komentarzy

Pepe Mel, urodzony w 1963 roku w Madrycie, wychowanek cantery Realu Madryt, jest jednym z trenerów będących największymi zwolennikami barcelońskiej filozofii. Jednak teraz ma zamiar wraz z Betisem sprawić Katalończykom kłopoty. Nie składa broni jednocześnie deklarując, że Betis będzie grał w tym spotkaniu jak zawsze, stylem, który jest wizytówką tej ekipy.

Messi wraca do zdrowia po ostatnim zdarzeniu. Chcielibyście żeby zagrał?
Jako profesjonalni sportowcy, bardzo się cieszymy, że to było jedynie stłuczenie. On jest najlepszy na świecie i nie chcielibyśmy, żeby coś złego mu się przydarzyło. Jednak jeśli nie zagra, będziemy mieć więcej opcji.

Co Barça traci pod nieobecność Leo?
Przede wszystkim skuteczność. Jeśli zawodnik zdobywa prawie 90 goli na rok, to mówi wszystko. To tak, jakbyśmy my nie mieli Rubéna Castro. To co innego dla Betisu.

Planuje pan dwie różne taktyki w zależności od tego, czy Messi wystąpi, czy nie?
Nie. W czterech meczach przeciwko Barçy zagraliśmy dobrze. To najlepszy zespół XXI wieku, posiadający ogromne możliwości, ale pokazaliśmy, że potrafimy sprawić im kłopoty.

Czy Messi jest najlepszym graczem jakiego pan widział?
Bez wątpienia. Moimi idolami byli Cruyff i Maradona, ale Messi jest wielki. Zasługuje na Złotą Piłkę każdego roku. Jeśli chcielibyśmy ją dać komu innemu, to trzeba by wymyślić inną nagrodę, ponieważ Złota Piłka jest tylko dla najlepszego.

Dlaczego inni zawodnicy Barcelony mu nie dorównują?
Xavi nie jest doceniany tak, jak na to zasłużył, Iniesta uczynił bardzo wiele dla Barçy, jednak obecność Messiego w drużynie sprawia, że pozostają oni w jego cieniu. Trzeci zawodnik to Busquets. Jest spektakularny, działa na rzecz całej drużyny i dzięki niemu inni stają się jeszcze lepsi.

Na kim pan się wzorował?
Trzeba brać przykład z tego, co inni trenerzy robili dobrze, ale także przyglądać się ich błędom, żeby ich nie powtarzać. Miałem szczęście widzieć jak pracował Cruyff. Kiedy zaczynałem, przyglądałem się pracy del Bosque, dużo nauczyłem się też od Beníteza i, choć mój wiek na to nie wskazuje, od Luisa Aragonésa.

Co w pracy Tito wywarło na panu wrażenie?
Perfekcyjnie pojawił się scenie. W pierwszym momencie sprowokował porównania i debatę na temat tego, czy uda mu się zachować ciągłość w drużynie. Zdołał utrzymać to rozłożenie indywidualnych akcentów, ale jeśli dysponuje się takim zawodnikami, to wszystko jest łatwiejsze.

Jakie są te akcenty?
Przede wszystkim umiejętne pokierowanie osobowościami w szatni oraz zaplanowanie właściwego presezonu dla Messiego.

Madryt już wam uległ, teraz przyszedł czas na Barçę. Istnieje jakieś antidotum?
Madryt potrzebuje dużo przestrzeni z tyłu. Barça lubi dzielić grę na etapy: rozpoczęcie, budowanie akcji i wykończenie. Będziemy się starali im przeciwstawić na samym początku takiego cyklu.

Zastosujecie formułę stworzoną przez Celtic?
Nie wykluczam tego, ale nie sądzę by był to właściwy sposób. Najgorsze, co może nas spotkać, to porażka. Taka, jaka przydarzyła się już trzynastu drużynom grającym z Barçą w lidze. To ma największe znaczenie.

Sposób gry Beñata sprawdziłby się bardziej w Barçy czy w Realu?
On pasowałby wszędzie. Tak samo jak Xabi Alonso świetnie rozumiałby się z Messim, a Xavi Hernández byłby świetnym motorem napędowym dla Di Maríi czy Cristiano.

Lata 1974-1988 spędził pan w canterze Realu Madryt. Czuje się pan madridistą?
Lubię futbol i od wielu lat podoba mi się to, co robi Barça. Pamiętam jak odchodził Milla i zastępował go Pep, później pojawił się Xavi, Iniesta, jeszcze później Busquets, wreszcie Thiago...

Ale wybierając między Barçą a Realem, wolałby pan żeby liga była w białych barwach?
Jestem bético i chciałbym żeby ligę wygrał Betis, chociaż w Madrycie mam wielu przyjaciół, i to tam zostałem ukształtowany, jako osoba, którą teraz jestem. W Madrycie jaki poznałem, zakończyć ligę na drugim miejscu znaczyło tyle samo, co przegrać. Jednak drużyna zawsze miała szacunek dla rywala. Zostałem wychowany w tych wartościach.

Czy te wartości nadal są obecne w Realu?
Teraz trudniej je dostrzec. Nie wiem czemu do składu wchodzi mniej wychowanków, ale Madryt powinien o to dbać. W Barçy gra więcej zawodników z cantery, ale jedna rzecz nie wyklucza drugiej.

W 2010 roku powiedział pan, że wszyscy trenerzy podziwiają Mourinho. Nadal pan tak uważa?
Mourinho pracował w różnych krajach, i kiedy obejmował jakąś ekipę, to zdobywał z nią mistrzostwo. Raz za razem, najpierw jedna liga, potem kolejna... To bardzo trudne. Guardiola przekona się o tym, gdy wróci do trenowania. To tak samo trudne jak utrzymanie tego głodu zwycięstw, i tej intensywności, jaką Pep zapewnił Barçy przez cztery lata.

Jednak czy podoba się panu to, co Mourinho prezentuje poza boiskiem?
Nie wnikam w to. Każdy z nas ma swoje lepsze i gorsze strony.

Jaki jest pana wymarzony scenariusz jutrzejszego meczu?
80 minuta i Betis wciąż w grze.

A może Betis w Lidze Mistrzów?
To będzie bardzo trudne. Teraz skupiamy się tylko na Barcelonie, tylko na kolejnym meczu. Nie możemy zapomnieć, że jesteśmy młodą i niedoświadczoną drużyną.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Zaskoczył mnie z docenieniem Busiego... To pierwsza osoba!
« Powrót do wszystkich komentarzy