Według planów sztabu szkoleniowego FC Barcelony Andrés Iniesta powinien znajdować się właśnie w najwyższej formie.
W środę w Panamie grając 45 minut dał prawdziwy recital wraz z hiszpańską drużyną. Był śmiały w kombinacjach i przełamywał defensywę swoimi rajdami, które doprowadziły do dwóch goli Pedro - po rozklepaniu piłki z Iniestą - oraz jednego Villi, również po świetnej akcji cracka z Fuentealbilli.
Chociaż był to tylko mecz towarzyski, nikt kto oglądał te spotkanie (zakończone wynikiem 1:5) nie mógł go zignorować, gdyż Iniesta pokazał, że zmierza do wielkiej formy, którą pokaże w barwach Barcelony. Naciągnięcie mięśnia przywodziciela w prawej nodze, którego nabawił się w meczu reprezentacji w Gruzji 11 września, przedłużyło jego powrót do najwyższej formy.
Gdy powrócił na boisko - 2 października w Lizbonie w meczu przeciwko Benfice - wiele kosztowało go odzyskanie swojej iskry. Przez środki ostrożności, co logiczne, był także odsuwany przez Tito Vilanovę w pierwszych tygodniach października. Jednak niedogodności Iniesty już dawno minęły, a jego ciało rwie się do rywalizacji.
Mimo że rotacje wprowadzane przez trenera Barçy umieszczały go na ławce częściej niż by chciał, zaakceptował tę sytuację z dyscypliną, godząc się z duchem sportu.
Po pobycie na ławce rezerwowych w meczu z Mallorcą, Iniesta był chętny gry w meczu z Panamą, poruszał się dynamicznie i ze swobodą w linii pomocy tworzonej przez zawodników, gdzie dobrze sekundowali mu Sergio Busquets i Beñat z Betisu oraz wspomagał Juan Mata.
Czwarta asysta dla Villi w 2012/13
Iniesta świetnie współpracuje z Pedro oraz Villą, dla którego asystował już po raz czwarty w tym sezonie. Raz w barwach reprezentacji i trzy razy w koszulce Barçy: przeciwko Sociedad i Celcie w lidze oraz w meczu z Alavés w Pucharze Króla.
Komentarze (12)