Analiza taktyczna meczu Celtic - Barça

Magdalena Żywicka

9 listopada 2012, 19:22

zonalmarking.net

41 komentarzy

Długie okresy niskiego posiadania piłki – nagle bramka strzelona ze stałego fragmentu gry, po przerwie kolejna – klasyczne zwycięstwo drużyny z góry skazanej na porażkę. Przedstawiamy analizę taktyczną środowego meczu Celticu z Barçą.

Neil Lennon był zmuszony dokonać kilku zmian w stosunku do składu, jaki wystawił w weekend, ale utrzymał formację 4-4-1-1. Adam Matthews, pomimo bycia nominalnym prawym obrońcą, zagrał na lewej stronie defensywy. Commons został przesunięty na prawą stronę pomocy, natomiast Miku łączył środek pola z grającym na szpicy Georgiosem Samarasem.

Tito Vilanova wystawił zasadniczo przewidywany skład – jedynie Cesc Fàbregas znalazł się na ławce (w tym sezonie grał regularnie), natomiast na środku obrony pojawił się Marc Bartra. Alex Song zagrał na pozycji pivota.

Tak, Celtic spędził większość czasu gry na własnej połowie i sprzyjało mu szczęście, ale nie było to zwykłe zaparkowanie autobusu w bramce. Szkoci przez cały czas trwania gry potrafili sprawić zagrożenie, i dostosowywali swoją standardową taktykę do okoliczności.

Taktyka Celticu

Strategia Celticu była stosunkowo prosta. Dwóch cofniętych pomocników asekurowało obronę, ale zamiast skupić się na sztywnym trzymaniu linii (w rzeczywistości, wolna przestrzeń w tej strefie często była zaskakująco duża) skoncentrowali się na Xavim Hernándezie i Andrésie Inieście. Víctor Wanyama grał trochę głębiej niż Iniesta, podczas gdy Joe Ledley wywierał presję na Xavim, choć nie przez cały czas, więc uniknął przemęczenia.

Boczni obrońcy gospodarzy trzymali się zadań defensywnych, jakie wyznaczało im krycie konkretnego zawodnika. Matthwes jest niezwykle szybki, był więc zadowolony, że Pedro wyciągał go z jego właściwej pozycji na boisku, by mógł uniemożliwić proste podanie do zawodnika. Było tak, ponieważ miał pewność, że jest w stanie wygrać pojedynek szybkościowy, wracając z powrotem na lewą stronę defensywy. Po przeciwnej stronie, Alexis Sánchez był bardziej skoncentrowany na przedostaniu się w pole karne, więc Mikael Lustig nie grał tak szeroko.

Zawężenie pola

Zawężenie pola gry było bez wątpienia najbardziej oczywistą częścią strategii Celticu. Zasadniczo jest to standardowy sposób gry przeciwko Barcelonie, która nie posiada wysokich graczy umiejętnie wykorzystujących crossowe podania, więc przeciwnicy skupiają się w centralnej strefie boiska, zagęszczając w ten sposób przestrzeń, służącą do kreowania akcji przez środkowego napastnika, resztę pola pozostawiając wolną.

Jednak tym razem było to coś bardziej radykalnego – Charlie Mulgrew i Kris Commons grali w zasadzie jako środkowi pomocnicy, i wychodzili w kierunku Jordiego Alby i Daniego Alvesa, tylko, gdy ci otrzymywali piłkę, co oznaczało bardzo długi bieg w poprzek boiska. Obaj boczni  obrońcy byli cały czas gotowi do wykonania podania, i obaj regularnie dośrodkowywali – Alves wykonywał zwykle wrzutki na siłę; dośrodkowania Alby były dokładniejsze, niższe i lecące prosto w pole karne.

Po podaniu od Alvesa Alexis trafił w pierwszej połowie w poprzeczkę, co ukazuje, że nie była to strategia pozbawiona zagrożenia. Ale przeciwnicy prawdopodobnie wolą, żeby Barcelona kreowała sobie szanse bramkowe w ten sposób, niż żeby robił to, powiedzmy, Iniesta, który w tym spotkaniu miał tylko dwie wypracowane okazje w porównaniu do bocznych obrońców, z których każdy stworzył ich po trzy.

W pewnym momencie, pod koniec pierwszej połowy, Lionel Messi zdał sobie sprawę, że Celtic bardzo zawęża pole gry. Chociaż Lennon zostawił sporo miejsca w szesnastce, jeden z obrońców stale podążał za Messim, i ten, żeby uwolnić się spod jego opieki, musiał przesunąć się na prawą stronę boiska, gdzie miał więcej wolnej przestrzeni. Pozwolić Alvesowi i Albie dłużej utrzymywać się przy piłce to jedno, ale zostawić taką swobodę Messiemu to zupełnie co innego. Jeden podkręcony strzał na dalszy słupek został świetnie wybroniony przez Frasera Forstera, ale kilka prostopadłych podań kreowało kolejne szanse bramkowe. Miejsce, w którym znalazł się Messi po strzeleniu honorowego gola, dobrze obrazuje jego rzeczywistą pozycję na boisku – grał szerzej, w większej odległości od dalszego słupka niż którykolwiek z zawodników Celticu, dzięki czemu w tej sytuacji nie było nikogo, kto mógłby go zatrzymać. W poprzednim meczu Barcelony w Lidze Mistrzów, przeciwko Benfice, Messi także często schodził na prawą stronę.

Atak Celtów

Celtic spędził większą część meczu grając bez piłki, ale nie zaniedbał prób przeprowadzenia ataku. Miku grał jako „dziewięć i pół”, absorbując Alexa Songa, gdy Barcelona była przy piłce, ale był też w stanie szybko go minąć, zwykle znajdując się bliżej któregoś boku boiska.

Było to niezwykle skuteczne – Song wcześnie wyłapał żółtą kartkę za nierozważną interwencję i szczęśliwie udało mu się dotrwać bez czerwonej kartki. Był wyraźnie najsłabszym ogniwem Barcelony, i ciężko sobie wyobrazić, żeby Miku był w stanie tyle zwojować przeciwko Sergio Busquetsowi, który pozostaje znacznie lepszy w roli defensywnego pomocnika. (Song utrudniał także Barcelonie grę w formacji pomocy – nie było tam rotacji pozycji i Blaugrana była zaskakująco statyczna w środkowej części boiska. W zeszłym sezonie Song został w Arsenalu kimś w rodzaju playmakera – z zaskakującymi rajdami ze środka i przerzutami nad obroną, ale w Barcelonie ma mniej swobody niż Busquets).

Stałe fragmenty gry

Faule miały bardzo duże znaczenie, ponieważ dawały Celticowi szansę na wrzucenie piłki w pole karne. Na Camp Nou wyszli oni na prowadzenie po rzucie wolnym. Co ciekawe statystyka fauli wynosiła w tym meczu 11 do 8, co było minimalną różnicą biorąc pod uwagę posiadanie piłki, które wynosiło 16% do 84%. Barcelona wydawała się być autentycznie przestraszona akcjami Celticu i musiała uciekać się do fauli taktycznych.

Po rzucie rożnym nastąpił kluczowy moment tego spotkania – mierzący 188 cm Wanyama wygrał w powietrzu z liczącym sobie 170 cm Albą  - zwykły gol, ale dobrze obrazujący maksymalne wykorzystanie przez Celtic jego mocnych punktów.

Gra toczyła się dalej w łatwy do przewidzenia sposób – Barcelona dominowała w posiadaniu piłki, Celtic skupiał się na obronie i atakował dwoma ofensywnymi zawodnikami.

Rezerwowi

Pomimo że Barcelona miała o wiele silniejszą ławkę, to Lennon skorzystał ze swoich zmienników znacznie efektywniej. Dwie pierwsze zmiany Vilanovy były proste – David Villa zastąpił Alexisa Sáncheza a Gerard Piqué – Marca Bartrę. Jego trzecia zmiana była bardziej ofensywna: wprowadzając Fàbregasa w miejsce Songa położył większy nacisk na atak. Xavi przesunął się na pozycję pivota, ale formacja 4-3-3 została utrzymana.

Lennon musiał zdjąć swojego prawego obrońcę, Lustiga, z powodu kontuzji. Był jednak na tyle odważny, by na jego miejsce wpuścić Tony'ego Watta, osiemnastoletniego snajpera, który odegrał ważną rolę w weekendowym meczu Celticu. Oznaczało to pewną reorganizację obrony – Charlie Mulgrew przeszedł na pozycję stopera, Efe Ambrose przesunął się na prawą stronę, co spowodowało przetasowania w pomocy. Niebawem Biram Kayal zastąpił Samarasa, żeby zachować w tej formacji czterech zawodników.

Jednak kluczowe było tempo, z jakim Watt wychodził do prostopadłych piłek. Przerażał tym obrońców Barcelony, szczególnie Javiera Mascherano. Po zdobyciu przez niego drugiego gola (spowodowanego błędem Xaviego, grającego na nienaturalnej dla siebie pozycji defensywnego pomocnika), Watt obiegł Mascherano i ten ostatni mógł zostać wyrzucony z boiska za interwencję, do której był zmuszony.

Ławka Celticu dawała Lennonowi niewiele opcji do wykorzystania, jednak byli tam zawodnicy o bardziej defensywnych inklinacjach (lub bardziej doświadczeni w tym aspekcie gry) niż Watt. Okazanie zaufania młodemu graczowi było śmiałym posunięciem, ale przywróciło zagrożenie ze strony Celticu, i okazało się kluczowym czynnikiem prowadzącym do odniesienia zwycięstwa.

Konkluzja

Barcelona miała wyższe procentowe posiadanie piłki i znacznie więcej strzałów na bramkę, ale Celtic nie pozwolił jej na wypracowanie wielu stuprocentowych sytuacji i sam stworzył dla siebie dwie szanse. Sposobem na obronę było zawężenie gry, na atak – wykorzystanie własnych możliwości szybkościowych i przewagi wzrostu nad Barceloną.

Zwycięstwo nie byłoby możliwe, gdyby nie świetny pokaz bramkarskich umiejętności Forstera, ale dla przyszłych przeciwników drużyny Vilanovy zastosowanie tego szablonu gry nie jest wcale nierozsądne – nawet jeśli taka taktyka nie będzie działać w każdym meczu, jest to jednak jakiś sposób na Barcelonę.

Blaugrana nie zagrała źle, ale bez wątpienia brakowało jej silnych i pewnych zawodników w obronie. Defensywny trójkąt, który tworzą Gerard Piqué, Carles Puyol i Sergio Busquets nie dopuściłby do tak niebezpiecznych akcji ze strony Celticu, i uczyniłby Barcelonę silniejszą przy obronie stałych fragmentów gry. To kolejne spotkanie, w którym odmowa zakontraktowania nominalnego stopera wygląda nieco podejrzanie, a Song wciąż jeszcze do końca nie przekonuje.

Łatwo jest kwestionować brak planu B – wysokiego zawodnika na pozycji „dziewiątki”, ale po kilku efektownych remuntadach w tym sezonie, które Barcelona przeprowadziła w ostatnich minutach z wykorzystaniem gry krótkimi podaniami, krytyka byłaby nieuzasadniona. Zamiast tego, grają oni po prostu swoim własnym stylem i robią to wystarczająco dobrze. Było to tylko jedno spotkanie, w którym Iniesta, zdolny do odegrania kluczowej roli w wypracowaniu najkorzystniejszych okazji bramkowych, nie pokazał całej swojej klasy przeciwko indywidualnie gorszym przeciwnikom. Pedro nie był w stanie mijać bocznego obrońcy wystarczająco regularnie, by móc otrzymać piłkę za plecami defensorów. I podczas gdy Messi był bardzo niebezpieczny wykorzystując przestrzeń na prawej stronie boiska, to zawodnicy Celticu cieszyli się widząc go tam, zamiast na skraju pola karnego.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (41)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze