Dwa dni po zdobyciu Pucharu Króla, piłkarze FC Barcelony wzięli udział w charytatywnym meczu, który był częścią akcji "Marató per las pobresa" (maraton dla biednych), organizowanej przez katalońską TV3. Fundusze zebrane podczas maratonu zostaną przekazane na pomoc najbiedniejszym mieszkańcom Katalonii.
Drużyny poprowadzili Pep Guardiola i Tito Vilanova. Ustępujący trener Barcelony kierował zespołem w pomarańczowo-żółtych koszulkach, który stworzyli Masip, Iniesta, Busquets, Adriano, Tello, Jonathan, Muniesa i Gustavo. Tito dowodził drużyną w barwach blaugrana złożoną z Pinto, Montoyi, Xaviego, Piqué, Pedro, Bartry, Rodriego i Espinosy. Valdés nie założył dziś bramkarskich rękawic i zmienił się w Messiego (miał na plecach jego nazwisko) i grał na zmianę w obu drużynach. Ze względu na kontuzje na boisku nie pojawili się Puyol, Villa, Thiago, Cuenca i Fontàs.
Wynik był najmniej ważny, bo na pierwszym planie był szczytny cel. W meczu padł rezultat 8:8, a Barça spełniła oczekiwania 14 tys. fanów, którzy zasiedli na trybunach. Zawodnicy cieszyli się grą i znakomicie zabawiali publiczność. Ponieważ w regulowanym czasie gry padł remis, triumfatora wyłoniły rzuty karne, w których lepsza okazała się Barça Pepa. Tak naprawdę jednak prawdziwymi zwycięzcami zostali ludzie.
Gerard Piqué nie tylko został najlepszym strzelcem spotkania, ale pokazał się również prawdziwym showmanem, któremu kroku starali się dotrzymać Valdés i Busquets. Ten ostatni w pewnym momencie "ukradł" koszulkę przeciwnej drużyny i błyskawicznie zdobył dla niej bramkę. W drugiej połowie Víctor celowo potknął się o własne nogi, z uśmiechem na ustach symulując kontuzję. Kibice świetnie się bawili, skandowali imiona Pepa oraz Tito, wspierali Abidala i wielokrotnie śpiewali hymn FC Barcelony.
Komentarze (70)